Wierzenia słowiańskie. Cudze opowiadacie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie

-

Polscy autorzy tworzący w gatunku fantastyki często sięgają po elementy z wierzeń słowiańskich, zmieniając je na swoje wyobrażenie. Tworzone są opisy stworzeń wprost z ludowych baśni oraz przesądów przekazywanych ustnie z pokolenia na pokolenia. Wiele opowieści zostało zapomnianych albo tak bardzo przeinaczonych, że nie wiadomo, skąd się wywodzą oraz dlaczego powstały. Nasze pokolenie zna zaledwie szczątki dawnych wierzeń i przesądów. Teraźniejszość wyparła wszelkiego rodzaju magię i istoty nie z tej ziemi.

Technologia zaczęła wymazywać korzenie rodzinne i tradycje sprzed setek lat, kiedy to na porządku dziennym była wiara w diabły, czorty, wodniki czy płanetniki albo upiory. Przestaliśmy słuchać starszego pokolenia, ponieważ dla współczesnego człowieka wiara w zabobony to coś wstydliwego. Tak naprawdę obecnie niszczymy swoje słowiańskie korzenie oraz tradycję. Jedynie polscy autorzy książek opisują czytelnikowi dawne wierzenia, a my dowiadujemy się, że również posiadamy kanon bóstw, duchów, mar, wcale nie ustępujących potworom ze wschodu lub zachodu.

Jest jeden Bóg, reszta to herezja

Jeszcze przed nadejściem religii chrześcijańskiej, która skutecznie wypleniła wszelkiego rodzaju bóstwa nie tylko na terenie naszego kraju, ale też w innych państwach, istniały całe kanony bogów i boginek opiekujących się ludźmi albo wręcz odwrotnie. Chrześcijaństwo starannie wykorzeniło wiarę w obcych bogów, zmuszając ludzi do uwierzenia w jednego „słusznego” Boga. Jednak nie wszędzie tak się stało. Najbardziej widoczne jest to na wsiach, gdzie od czasu do czasu zauważamy jeszcze starą religię i tradycje oraz przesądy. Nie ma praktycznie żadnych zapisków, obrazów czy manuskryptów opowiadających o słowiańskiej religii. Niezmiernie trudno usłyszeć konkretne przekazy od starszych pokoleń. Przed nastaniem aktualnej religii mieliśmy swój kanon bóstw słowiańskich, ale też silnie została zakorzeniona wiara w diabły i potwory, co skutecznie wykorzystywał kościół, aby narzucić swojego Boga. Słowiańskie bożki odpowiadały za plony, urodzaj, pogodę, płodność, pożycie małżeńskie i inne sprawy, do nich to modlono się i składano im ofiary. Jednakże to nie zostało zbadane dogłębnie, ponieważ wpływ kultur ze sąsiednich krajów i osad oraz religii pozostawił tylko niejasne przesłanki, zmieniając wielokrotnie nazewnictwo, gatunek czy rodzaj bóstwa. Gdy Słowianie przyjęli chrzest, stali się chrześcijanami. Nie oznaczało to jednak całkowitego zrzeknięcia się dawnych wierzeń. Zostały wyparte lub przemienione na potrzeby powyżej wspomnianej religii. Tak więc niektóre obrzędy obchodzone w teraźniejszych czasach są spuścizną z epoki pogańskiej. Na przykład data Wigilii Bożego Narodzenia jest też  świętem dnia boga Słońca. Dziady były odprawiane cztery raz do roku, ale potem zaczęto obchodzić Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny. Wiele z pogańskich świąt zostało zapożyczonych do religii chrześcijańskiej.

Diabeł tkwi w szczegółach

Przez kilka setek lat skutecznie wykorzeniano wszelkiego rodzaju magię i zabobony. Dla kościoła dobrą wymówką była wiara w diabła. Dostojnicy wszelkiego rodzaju ułomności, dziwactwa, odstępstwa od wizerunku normalnego człowieka przerzucali na szatana i siły nieczyste. Bardzo często kobiety posądzano o spółkowanie z nim, oddawanie czci za magię i młodość. Gdy w wiosce działo się coś niewytłumaczalnego lub złego, od razu wzbudzało to podejrzenia wobec płci żeńskiej, którym się powodziło, lub inne niż wszyscy mieszkańcy. Jednakże ludzie, kierowani zawiścią i zazdrością, posądzali swoich sąsiadów, a nawet krewnych o pakty z diabłem, lub demonami. Wystarczyło jedno nieopatrzne wypowiedzenie słowa lub osąd, a stawało się podejrzanym o czary i konszachty z nieczystym. Starsze pokolenie dziadków często miało swoje opowieści o diabłach lub czortach. Zazwyczaj te postacie opisywano jako rogate poczwary z rogami i śmierdzące siarką. Wyżej wymienione stworzenia psociły, namawiały do złego oraz niszczyły wszelkiego rodzaju plony czy mordowały zwierzynę. Jednym z najbardziej znanych czortów jest Boruta, jego historię przekazywano na ziemiach dawnych Słowian. Diabły czy siły nieczyste do dzisiaj są szeroko zakorzenione w świadomości człowieka. Czasami większość z nas woli obarczyć winą szatana niż wziąć odpowiedzialność za swoje czyny. 

Coś tam w lesie piszczy

Oprócz diabłów, w wierze pogańskiej były wszelkiego rodzaju postacie magiczne. W zależności od miejsca zamieszkania oraz kultury posiadały różne nazwy. Często zwano je demonami albo leśnymi stworzeniami. W zależności od gatunku pomagały ludziom lub wręcz przeciwnie, szkodziły. Stworzenia zostały podzielone zgodnie ze swoimi żywiołami, czyli wodą, ziemią, powietrzem i ogniem. Ludzie również bali się upiorów i istot nocnych. W wiejskich domach wisiały zioła, czy pęczki traw, które miały za zadanie ochronić mieszkańców przed złymi duchami. Wieśniacy nazywali postacie z innego świata: skrzatami, krasnoludkami, wiłami, latawcami, płanetnikami. Uważali, że upiory i wszelkiego rodzaju złe demony powstają, gdy uczyni się grzech.


Wilkołakiem można się było stać poprzez czar czarnoksiężnika albo poprzez otrzymanie kary za życie, które się prowadziło. Wisielcy zamieniali się w upiory mordujące ludzi. Z jeziora wychodzili topielcy i rusałki mamiące swoje ofiary i wciągające je w głębiny. Wiele stworzeń zostało zapomnianych przez nasze pokolenia, a teraz są opisywane w powieściach fantastycznych, często ich naturę przeinaczano na korzyści akcji książki. W domach już nie wiszą suszone zioła, dziecku nie przywiązuje się czerwonej wstążeczki odganiającej złe moce. Nie składamy ofiar bogom i boginką. Nie modlimy się o urodzaj do Swarożyca czy innego bóstwa plonów. Czarownice i znachorki oraz szeptuchy zostały wyparte przez medycynę, naukę oraz postęp technologiczny. Porody odbywają się w szpitalach, nie w wiejskich chatach przy gorącej wodzie i obrządkach. Leczymy się lekarstwami, nie ziołami pieczołowicie zbieranymi w lesie. Napary z i wywary zostały zastąpione syropami, tabletkami czy antybiotykami.

A kysz! Siło nieczysta!

Nasi dziadkowie i pradziadowie wiarę pokładali w mnóstwo rzeczy nadprzyrodzonych. Jak wcześniej wspomniałam, najczęściej wierzono w diabła i siły nieczyste, ale jest też druga strona medalu. Na naszych ziemiach istniały istoty dobre, które pomagały przeżyć w tamtych czasach. Chrześcijaństwo wyparło wiele z tych wierzeń albo je przyswoiło. Dlatego przy wejściu do domostw pisze się białą kredą K+B+M, po mszy Matki Bożej Gromnicznej kreśli się znak krzyża przy drzwiach, aby chronił przed złem. Palmy są palone, a potem tym samym popiołem jesteśmy namaszczani. Topimy marzannę lub dziewannę, aby pożegnać zimę i przywitać wiosnę. Daty świąt pogańskich są połączone albo niewiele od siebie oddalone. Dożynki to święto plonów i w dawnych czasach, gdy je obchodzono, po żniwach oddawało się cześć bogini urodzaju i plonów. Nasi przodkowie bardzo mocno byli związani z naturą. Dbali o nią, czcili, robili wszystko, aby przetrwała. Wiara w bóstwa niestety odeszła w niepamięć, wyparta przez religię i zmienną kulturę. Na niektórych wsiach można jeszcze spotkać dawne zwyczaje i tradycje, a także osoby pamiętające o nich, ale jest ich coraz mniej.

Pamiętajcie o swoich korzeniach. Podsumowanie

Kultura słowiańska jest naszym dziedzictwem. Przez setki lat była wypierana, jak nie przez chrześcijaństwo tak przez postęp technologiczny i naukę. Ludzie zapominają o swoich korzeniach i o tym w to co wierzyli ich przodkowie. Jednakże niektórzy z nas wracają do korzeni, próbując je od nowa wprowadzić do życia. Stworzono kilka książek dogłębnie opisujących naszą kulturę oraz wiarę zanim nastąpiło chrześcijaństwo. W każdym podaniu, micie, przesądzie jest ziarno prawdy, ale już się nie dowiemy, gdzie ono tkwi. Pozostają nam książki z gatunku fantastyki o słowiańskich korzeniach i niektóre pozycje naukowe opisujące nasze dziedzictwo.


Przypisy:

W kręgu upiorów i wilkołaków Demonologia Słowiańska, Bohdan Baranowski wyd. Replika 2019

Pożegnanie z diabłem i czarownicą, Bohdan Baranowski wyd. Replika 2019

Patrycja Sura
Patrycja Surahttps://tangozycia.blogspot.com/
Z zawodu administratywistka zakochana w tańcu towarzyskim i teatrze. Zawsze wynajdzie ciekawe wydarzenia i imprezy nie tylko w Krakowie ale w Polsce. Pełna sarkastycznego i wiedźmowatego humoru osóbka, która znajdzie dla każdego coś dobrego. Pisze recenzje spektakli i książek oraz felietony. Prowadzi bloga w formie powieści oraz stronę na FB: Krakowska Wiedźma.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu