Walka o tytuł Megaczempiona Destrukcji! „Gniew Barbarzyńców” – recenzja gry planszowej

-

Dzielni wojownicy, piękne wojowniczki, dziś mamy przyjemność podzielić się z wami naszymi wrażeniami z rozgrywki w Gniew Barbarzyńców. Do tej pory dowiedzieliście się już o czym jest gra, przyjrzeliście się bliżej jej komponentom oraz zgłębiliście tajniki zasad. Teraz z chęcią odpowiemy na nurtujące pytanie, czy warto wesprzeć projekt?

Zapewne wielu z was jest ciekaw, jak prezentuje się gra po kilku rozgrywkach. Nadszedł właśnie ten moment, abyście zapoznali się z naszymi przemyśleniami na temat tytułu. Mamy nadzieję, że pozostaniecie z nami, ponieważ seria artykułów jeszcze się nie kończy, a za tydzień poznacie ciekawostki z prac nad grą.

Dla miłośników ameritrashu…

Gniew Barbarzyńców jest skierowany przede wszystkim do fanów gatunku ameritrash. Epickie walki, wielki trud podbicia i dostania się na sam szczyt Wielkiej Góry Herosów, właśnie takie wspomnienia chce zachować w pamięci każdy barbarzyńca. Choć w grze nie ma scenariuszy, które pokierowałyby waszym losem, to całą historię o tym, jak zostaliście Megaczempionem Destrukcji opowiedzą Karty Wyzwań, ponieważ to na nich znajdują się zadania, jakim musicie stawić czoła, aby stać się silniejszym i potężniejszym w drodze ku glorii i chwale. Karty wpływają także na regrywalność, ponieważ w pudełku jest ich aż czterdzieści pięć, są one podzielone w grze na cztery talie. Rozpoczynając rozgrywkę rozgrzewamy mięśnie przy łatwiejszych Wyzwaniach, jednak z każdym kolejnym poziomem, czyli im wyżej będziemy przechodzić na planszy, stopień trudności znacznie wzrasta. Gracze zostają o tym poinformowani, ponieważ na każdym poziomie planszy widnieje symbol Masy potwora i ile może ona wynosić. Ta wiadomość jest bardzo istotna, ponieważ dzięki temu gracze nie porywają się z motyką na słońce, tylko faktycznie mają możliwość przyjęcia odpowiedniej strategii, dlatego lepiej jest czasem pozostać dłużej na niższych poziomach i stoczyć bój ze słabszymi potworami, aniżeli spieszyć się na sam szczyt. Musimy pamiętać o tym, że aby móc dostać się niżej potrzebne są Żetony Wierzchowca, a te uda nam się zdobyć tylko, jeśli wygramy walkę i sięgniemy do Wora Łupów, dlatego lepiej nie przechodzić na drugi i trzeci poziom zbyt wcześnie, żeby nie znaleźć się w martwym punkcie. Jeśli Wyzwania są dla nas za trudne, zawsze możemy rzucić rękawicę innemu barbarzyńcy i stoczyć z nim bój, dlatego nie musimy martwić się o to, że w swojej turze będziemy bezczynnie stać i patrzeć, jak inni dobrze się bawią, zawsze jest szansa na spuszczenie komuś solidnego łomotu!

Kolejnym elementem gry wprowadzającym większą regrywalność są asymetryczne karty Herosów. Każdy z nich posiada inne umiejętności, a co za tym idzie, gdy zdecydujemy się zagrać jeszcze raz, ale tym razem inną postacią rozgrywka będzie wyglądała inaczej, ponieważ odpowiednio dostosujemy strategię do nowego barbarzyńcy. Dla przykładu: Rooge Radosny Rębajło manipuluje Worem Przeznaczenia, Bongor Słoniogrzmot upodobał sobie kobiety, przez co otrzyma dodatkowe profity zdobywając i posiadając Żetony Nałożnic, natomiast Glutea Groteskowo Gruba nigdy nie odmówi sobie dodatkowej porcji mięsa, dlatego czerpie korzyści z Żetonów Wałówki.

Jak potoczą się kości…

Gniew Barbarzyńców spodoba się miłośnikom losowości, ponieważ do wykonania testu na wielkość Masy wykorzystuje się kości. Oczywiście sam rzut nie wpływa ostatecznie na rozstrzygnięcie walki, ponieważ zawsze możemy liczyć na wsparcie Wierzchowca, zjeść Wałówkę, albo skorzystać z artefaktów czarnoksiężnika Katam Dooma, czyli z Czaszek Zguby. Jednak im lepszy wynik, tym bardziej zbliżymy się do zwycięstwa, więc jeśli nie jesteście fanami kości w grach i nie macie szczęścia do przerzutów to tytuł może wam nie przypaść do gustu. Osobiście podobają mi się rozwiązania, jakie zastosowano w grze, które nie tylko sprawiają, że wśród barbarzyńców nie ma najsłabszego, ale także wpływają znacząco na zbalansowanie Gniewu Barbarzyńców. Rzeczywiście, kości mogą nam czasem nie podejść i zdarza się, że kilka razy pod rząd wyrzucimy jedynkę albo dwójkę. Jednak nie ma się co zniechęcać, ponieważ wraz z przegraną rośnie nasz Gniew! Barbarzyńcy tak łatwo się nie poddają, niepowodzenie w walce sprawia, że ich krew w żyłach płynie coraz szybciej sprawiając, że Masa w kolejnej walce jest jeszcze większa. Wartość otrzymanej Masy z Gniewu jest tymczasowa i będziemy mogli ją wykorzystać w kolejnej walce przeciwko Karcie Wyzwania lub przeciwko innemu Herosowi. Ponadto otrzymujemy również Czaszki Zguby, a te przysługują nam tylko jeśli nie poszczęści nam się w walce i przegramy. Karty pozwolą nam wpłynąć na bitwę innych barbarzyńców, lub wykorzystamy je w trakcie własnej, generalnie pozwolą nam sporo namieszać na barbarzyńskiej arenie, tym bardziej, że nie ma limitu zagrywanych Czaszek Zguby!


Śmiało wydawaj, a nie pożałujesz!

Autorzy gry sprytnie zmusili graczy do wydawania Punktów Chwały. Jako przypomnienie dodam, że Punkty Chwały decydują o tym, czy uda nam się odnieść zwycięstwo na koniec epickiego boju barbarzyńców, a jednocześnie stanowią walutę. Żetony Chwały pozwalają  na zakup Oręża Królów, czyli kart na których znajduje się broń oraz zbroja podnoszące wartość Masy Herosa. Po Oręż Królów możecie sięgnąć zarówno po wygranej, jak i przegranej walce. Tak samo, to znaczy niezależnie od wyniku bitwy, Punkty Chwały przeznaczymy na rozwój naszej postaci. Pierwsza umiejętność kosztuje trzy punkty, natomiast kolejna pięć. Decydując się na ich zdobycie, nie tylko otrzymujemy dodatkową zdolność, ale również rośniemy w siłę i przybieramy na Masie! A dlaczego warto inwestować otrzymaną Chwałę? Na koniec gry, podczas podliczania punktów bierzemy pod uwagę, nie tylko zdobyte Żetony Chwały, ale także wartości z Oręża Królów oraz zdobytych umiejętności, dlatego nie warto magazynować żetonów z punktami. Jeśli tylko na coś stać naszego dzielnego herosa, to trzeba w to zainwestować!

Masa negatywnej interakcji

Lubicie podkładać komuś kłody pod nogi? W takim razie trafiliście idealnie, ponieważ Gniew Barbarzyńców jest wręcz przesiąknięty negatywną interakcją. Jesteś prawdziwym koneserem tego typu rozgrywki to polecamy zagrać Wrargiem Wyrwiwiązem. Barbarzyńca z krwi i kości, którego nie satysfakcjonuje bitwa z Wyzwaniami, tylko prawdziwa walka z innymi, równymi mu, herosami. Jeśli przyjdzie wam zagrać inną postacią, to nic straconego, zawsze możecie wpływać na bitwy, również nie swoje, zagrywając chociażby Czaszki Zguby, jednak nie jest to jedyny sposób na uprzykrzenie życia innym.

Mamy nadzieję, że udało nam się wyczerpująco opowiedzieć wam o grze i rozwiać wszelkie wątpliwości związane ze wsparciem projektu!

Jeżeli chcecie śledzić losy gry na bieżąco, koniecznie obserwujcie Gniew Barbarzyńców na Facebooku. Możecie też zapisać się do listy obserwujących projekt na serwisie wspieram.to.

Za tydzień dowiecie się kilku ciekawostek dotyczących tytułu, które otrzymaliśmy od autorów, Jakuba Lubińskiego oraz Krzysztofa Stryjewskiego.

Niech Gniew będzie z Wami!

podsumowanie

Ocena
8

Komentarz

Gorąco zachęcamy w przyszłości do śledzenia postępów pracy nad Gniewem Barbarzyńców, ponieważ zaprezentowana recenzja dotyczyła wersji prototypowej gry. Z tego tytułu, warto wziąć pod uwagę fakt, że niektóre rzeczy mogą jeszcze ulec zmianie, jednak już teraz możemy was zapewnić, że tytuł na chwilę obecną prezentuje się bardzo dobrze zarówno od strony wizualnej, jak i mechanicznej.
Sylwia Smolińska
Miłośniczka gier planszowych, karcianych oraz fanka dram koreańskich. Lubi otaczać się pozytywnie zakręconymi ludźmi, nigdy nie odmówi wyjścia do Escape Roomu. W wolnym czasie czyta książki fantasy i próbuje swoich sił w szydełkowaniu. Nie wyobraża sobie życia bez kina i seriali.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu