Uff, jak gorąco… „Nowa Fantastyka” 06/2020 – recenzja magazynu

-

Czerwiec nadszedł szybciej, niż się spodziewaliśmy i gorącą Nową Fantastykę otrzymaliśmy. Magazyn ma dla nas kilka ciepłych smaczków ze świata komiksów, gier i filmów, również tych animowanych.
Gorące i spóźnione zapowiedzi

W czerwcu magazyn serwuje czytelnikowi trochę spóźnione zapowiedzi i te odłożone przez panujący wirus, nie tylko w naszym kraju, ale i na świecie. Netflix, wraz ze Steve’m Carrellem, stworzył komedię Siły Kosmiczne, gdzie w bardzo bliskiej przyszłości trwa wyścig kosmiczny. Amazon Prime Video zrealizowało Upload, który ukazuje nowe „cyfrowe zaświaty”.

W świecie książek i komiksów ukaże się Conan – Miecz barbarzyńcy #1: Kult Kogi Thuna, Bezgwiezdne Morze Erin Morgenstern (autorka Cyrku Nocy) i Odkupienie czasu Baoshu. Dzieci będą mogły przeczytać Kotolotki Ursuli K. Le Guin, a trochę starsi czytelnicy powinni sięgnąć po Klątwę kreatorów, czyli czwarty tom Prawa Millenium Trudi Canavan, autorki popularnej Trylogii Czarnego Maga.

Komiksowe środowisko też zarzuci miłośników tego gatunku spóźnionymi premierami. Ukaże się Moon Knight ze scenariuszem Jeffa Lemire’a, Potężny Thor – Wojna Asgardu z Shi’ar, głośna Śmierć Kapitana Ameryki Eda Brubakera, czy Silver Surfer. Przypowieści, gdzie historie o tym bohaterze tworzyli Stan Lee, Moebius, Esad Ribic czy J. Michael Straczynski.

Rynek książek również powoli wraca do normalności i prezentuje czytelnikom Balladę ptaków i węży, w której Suzanne Collins przybliży postać Corneliusa Snowa, w Igrzyskach Śmierci będącego prezydentem Panem.

Z powrotów – Ransom Riggs zaprezentuje Konferencję ptaków z cyklu Pani Peregrine, ukażą się również Dzieci prawdy i zemsty Tomi Adeyemi. Czerwiec zapowiada się gorący nie tylko w pogodzie, ale też w świecie literatury i filmu. Jedno jest pewne, apetyt rośnie w miarę oczekiwania.

Przyszłość została obliczona

Marek Starosta w krótkim artykule opisuje czytelnikowi pomysł z 1995 roku, który zakończył się naszych czasach. Na tamte lata wydawał się on nowatorski i nie do osiągnięcia. Naukowcy z centrum badawczego w Berkley, wyłapując dane poprzez przekaźniki, gromadzili je na dyskach komputerów. A dokładnie – uczeni poszukiwali sygnałów od istot pozaziemskich. Jednak ogrom danych trochę ich przytłoczył. Profesorowie wymyślili program, który można było ściągnąć i poprzez internet wykorzystywali komputery ludzi do analizowania i obliczania megabajtów, przesyłanych sygnałami radiowymi z kosmosu. Jednakże po tylu latach gromadzenia, liczenia i analizowania informacji , nie udało się, skontaktować z istotami pozaziemskimi.

Psie chrupki potrzebne od zaraz

Andrzej Kaczmarczyk wspomina wielopokoleniowy film, który w zeszłym roku skończył pięćdziesiąt lat. Ten sitcom wciąż jest transmitowany w telewizji, powstały kinowe wersje, komiksy, a kreskówkę wielokrotnie. Mowa o Scooby-Doo i jego przyjaciołach, detektywach: Kudłatym, Velmie, Fredzie, i Daphne. Gapowaty pies, bojący się duchów, potworów wciąż bawi i rozśmiesza pokolenia. Głównymi twórcami tej animacji są Joe Ruby i Ken Spears oraz rysownik Iwao Takamoto, a producentami William Hann i Joseph Barber, który pierwszy stworzył projekt o psie i nastolatkach detektywach. Kreskówka okazała się hitem. Co tydzień przyciągała rzesze zniecierpliwionych dzieci przed ekrany telewizorów. Pomimo licznych przeróbek, poprawek, zmian postaci, Scooby-Doo stał się symbolem Ameryki i na stałe zapisał się w kanonie kreskówek.

Mózg… mózg… mniam!

Marcin Kowalczyk w swoim artykule przedstawia nam możliwości naszego umysłu, a także łączy go z literaturą fantastyczną. Naukowcy od razu odpowiedzą, że w naszej głowie mieszczą się tysiące neuronów, komórek i przekazów impulsów. Za to pisarze z gatunku SF i fantasy stworzą tyle mózgów, że nawet zombie ich nie zliczy, a raczej zje. Coraz częściej niniejsza tematyka pojawia się w literaturze. Powstają książki i filmy, w których fale neuronów grają kluczową rolę. Większość historii opowiada o przekazywaniu myśli, telepatii, rozwijaniu intelektu do granic możliwości. Naukowcy wciąż się zastanawiają, do czego może być zdolny nasz umysł, gdybyśmy go odpowiednio ukształtowali, a pisarze i filmowcy przekazują własną wizję siły człowieka.

Czas założyć czarne szaty maga

Agnieszka Włoka przeprowadziła wywiad z australijską pisarką, znaną na całym świecie. Trudi Canavan stworzyła świat pełen magii, walki i intrygi. Reporterka zapytała autorkę o wykreowaną fantastykę i to, co chciała przekazać czytelnikowi. Z wywiadu można dowiedzieć się, co inspiruje pisarkę oraz jak bardzo stara się, aby jej bohaterowie byli prawdziwymi ludźmi z krwi i kości. Trudi opowiada również o swojej nowej powieści, gdzie połączyła magię z technologią. Canavan potwierdziła, że Klątwa Kreatorów będzie ostatnim tomem historii Tyena. Jednak przyznała również, że na jakiś czas porzuci pisanie, aby odpocząć z powodów zdrowotnych. Ma za to w planach wydanie opowiadań, ale musi ich napisać więcej.

Ryk dwóch serc

Dominika Torczoń przedstawia nam wspomnienie wielopokoleniowej pisarki. Napisała ona książki, które są w kanonie lektur szkolnych, jednak sięgają po nie, nie tylko dzieci, ale też starsze osobniki. Astrid Lindgren przenosiła najmłodszych czytelników w bajkowe światy już od pierwszych stron jej książek. To ona w swoich książkach uczy dzieci, emocji, zachowania, współczucia i miłości, a także tolerancji. Bracia Lwie Serce wciąż poruszają nie tylko młodsze pokolenie. Starsi ludzie, czytając tę książkę, doświadczają czegoś więcej. Odnajdują w sobie nowe uczucia, a także zaczynają rozumieć, że dzieci inaczej postrzegają świat, często tworząc swój własny, pełen miłości i dobra. Ronja córka rozbójnika, to nietypowa powieść pisarki. W niej jest ukazano, że rodzice nie są idealni i mogą się mylić, a nawet to, co myślą, że będzie dla dzieci najlepsze, nie zawsze się sprawdza.

Astrid była często krytykowana za swoje powieści. Mimo tego, pisarka każdą historię stworzyła z empatią oraz pokazywała świat takim, jakim jest naprawdę, pomimo że były to historie dla dzieci.

Rozmyślania nad współczesnością

Rafał Kosik w krótkim felietonie zastanawia się, czy literatura powinna zajmować się współczesnymi tematami, pojawiającymi się w naszym kraju i na świecie. Pisarz od razu wyjaśnia, dlaczego jego powieści nie są „na fali’’ modnych motywów w danym okresie. Rafał wie, że każda fabuła zostaje ostatecznie zamieniona na inną, albo po prostu znika z popkultury: wampiry, grupy muzyczne, San Escobar i inne. Autor uważa jednak, że można pisać o aktualnych sprawach, byleby nie zepsuć odbioru swojej historii, gdy wątek już nie będzie na tapecie.

Pisarzem jestem…

W felietonie Tomasza Kołodziejczaka czytelnik może się dowiedzieć, dlaczego pisarze mają lepiej. Autor po kolei wylicza wady komiksów i filmów. Pokazuje, że w tych historyjkach obrazkowych musi być ograniczenie objętościowe oraz trzeba dobrze zaplanować historię, aby zmieścić się na stronach zeszytu. W filmach z kolei jest ograniczenie czasowe, w dodatku widzowie nie za bardzo chcą wydawać pieniądze na kino, więc szukają innych rozwiązań. A pisarz? Pisarz tworzy, co chce, kiedy chce i jak chce. Jego książka może mieć kilkaset stron, czy zostanie opublikowana na różne sposoby. Nie są naciskani przez producentów, scenarzystów czy reżyserów. Ewentualnie przez wydawców, gdy kończy się deadline.

Czas na psikus

Łukasz Orbitowski podczas orbitowania po kinie pisze o kultach religijnych. Lecz nie takich słodkich i przyjemnych, ale takich, przez które przechodzą ciarki po plecach. Jego myśli zaprzątają historie, gdzie ludzie są zamknięci, nie mogą znaleźć wyjścia z problemu, albo są tak zniszczeni psychicznie, że nie wierzą w prawdę. Zadaje sobie pytanie, dlaczego tak się dzieje i co nimi kieruje.

Te wszystkie dreszczyki emocji, psychologiczną wojnę, serwuje mu horror The Lodge. Sam początek filmu jest dość drastyczny – matka popełnia samobójstwo, a dzieci przechodzą pod opiekę ojca psychiatry. I jak to bywa w horrorach, szczególnie psychologicznych, widz ma zagwarantowany dreszcz strachu, a na sam koniec reżyser przekracza granice dowcipu.

Psyt! Iskierka zgasła. Podsumowanie

W czerwcowej Nowej Fantastyce znalazło się sporo wspomnień. Pierwsze o Scooby-Doo, a potem o Astrid Lindgren. Redaktorzy w pełni wyczerpali temat mózgu w gatunku science fiction. Brakowało mi czystej fantastyki, bo przodowała nowa technologia, urządzenia, przyszłość i nanotechnologia. Nawet opowiadania były związane z SF, według mnie było to trochę nudne, ponieważ temat został przemielony już któryś raz z kolei. Ten numer Nowej Fantastyki nie porwał mnie w gorący wieczór przy świetlikach, bardziej trochę rozczarował.

Patrycja Sura
Patrycja Surahttps://tangozycia.blogspot.com/
Z zawodu administratywistka zakochana w tańcu towarzyskim i teatrze. Zawsze wynajdzie ciekawe wydarzenia i imprezy nie tylko w Krakowie ale w Polsce. Pełna sarkastycznego i wiedźmowatego humoru osóbka, która znajdzie dla każdego coś dobrego. Pisze recenzje spektakli i książek oraz felietony. Prowadzi bloga w formie powieści oraz stronę na FB: Krakowska Wiedźma.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu