Trio z przypadku. „Spy × Family” – recenzja mang 1-5

-

– Witam szanownych studentów, jaki jest wasz cel?
– Wojna! Tylko wyeliminowanie zachodnich krajów i absolutna dominacja Ostanii może…
– Powiedzcie, czy zabiliście kiedyś człowieka? […] Widzieliście, jak wasze rodziny giną pod walącymi się domami, jak wnętrzności waszej ukochanej rozbryzgują się na ścianie? Byliście tak wygłodniali, że gryźliście korę? Gotowaliście ludzkie mięso? […] Znacie kogoś, kto zabijał, bo wróg to nie człowiek, ale po powrocie do kraju odczuwał taki żal i wstyd, że popadł w obłęd, i tylko płakał i rzygał ma przemian, a potem odebrał sobie życie? Wygląda na to, że nie uczyli was w szkole o „wojnie”, co, dzieciaczki?

Spy × Family, tom 4

Głód

Powyższy cytat jest co prawda nieco przydługi jak na wstęp, choć i tak musiałem powycinać z niego kilka zdań z wulgaryzmami. Przytaczam go jednak nie tylko dlatego, że w zaledwie kilku linijkach ilustruje prawdziwe oblicze wojny. Twarz, o której nawołujący do rozwiązań siłowych często nawet nie myślą, zasłaniając chęć przemocy pustymi hasłami. Fragment ten świetnie ilustruje moje oczekiwania wobec całej serii Spy × Family. Tajemnica, brutalność, walka o losy świata i złożone śledztwa przeplatane nieprymitywnym humorem. Samotny szpieg, zawsze działający w pojedynkę, as zachodniego wywiadu, staje przed misją inną niż zwykle. By zinfiltrować przywódcę wschodniej partii o zapędach terrorystycznych, musi zbliżyć się do jego rodziny – najlepiej za pomocą własnej. Łączy więc siły z elitarną zabójczynią na zlecenie oraz sześcioletnią Anyą: telepatką, zbiegiem z tajnego laboratorium. No wypisz wymaluj scenariusz na thriller wszechczasów, prawda? Zwłaszcza, że ta trójka skrywa swe sekrety przed sobą nawzajem. I muszę przyznać, pierwszy tom naprawdę to zapowiadał. Ale im dalej w las, tym mniej logiki, a więcej komedii.

Słodycz

Choć zdarzają się oczywiście „cięższe momenty” – dialogu rozpoczynającego tę recenzję przecież nie wymyśliłem. Ale w przeciągu pięciu tomów można by je policzyć na palcach jednej ręki. Najlepszy tajny agent świata, kryptonim „Zmierzch”, jest dokładnie taki, jaki powinien być. Trzeźwo myślący, wciąż badający możliwe rozwiązania problemów (nawet tych hipotetycznych), skupiony na pracy, świetnie wykształcony i przystojny. Ma nawet delikatnie zarysowane back story – rozumie piekło wojny i nie dopuści, by świat znowu ogarnęła pożoga. Dla powodzenia głównej misji zrobi wszystko, nawet ożeni się i adoptuje dziecko. James Bond może mu czyścić buty: jest tak rozchwytywany przez swych szefów, że nierzadko wykonuje kilka zadań równolegle. Które to, tak przy okazji, są całkiem miłą fabularną odskocznią od głównego wątku, pokazując realny wpływ Agencji na sytuację w kraju.

A właśnie – czas akcji, dzięki terminom : „kraje wschodu i zachodu” „żelazna kurtyna” oraz „odwilż zimnej wojny” śmiało można ustalić na końcówkę lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku. Miejsce natomiast to najprawdopodobniej… Czechy lub Polska. Nie żartuję, mapka z tomu pierwszego nie kłamie: nawet mało wprawne oko rozpozna znajome granice. Choć oficjalnie nie pada oczywiście żadna nazwa własna realnie istniejących państw. Ale ja tam swoje wiem.


Zgaga

Niestety, w tym momencie kończy nam się jakikolwiek realizm. Dziewczynka imieniem Anya uciekła naukowcom badającym jej zdolności czytania w myślach. Nikt nie mówi nam, jak wylądowała w zwyczajnym sierocińcu, skąd zgarnął ją Zmierzch, ale skoro ma wgląd w ludzkie umysły, raczej nie było to trudne. Cicha, małomówna, buduje wokół siebie atmosferę tajemnicy, którą bardzo szybko rozwiewa swą bezbrzeżną głupotą. A to ona jest rdzeniem misji: dzięki dobrym wynikom w szkole ma pozwolić swym rodzicom wejść do elitarnego klubu, gdzie poznają się bliżej z głównym antagonistą serii. Plan ten jednak szybko spala na panewce – zaradny tata/szpieg musi co rusz wyplątywać ją z coraz to nowych tarapatów. Czego pragnie dziewczynka znająca najskrytsze myśli ludzi i zwierząt w otoczeniu? Orzeszków ziemnych. A co ją najbardziej ciekawi? Kreskówki. Ja wiem, to jeszcze dziecko. Ale po pierwsze, nie zwyczajne, tylko z supermocami. A po drugie: dopiero gdy poznajemy jej klasowych rówieśników, rozumiejących ciągi przyczynowo-skutkowe i wypowiadających się pełnymi zdaniami, uderza infantylność małej Anyi. I ja nie zamierzam się tu rozwodzić nad zachowaniem sześciolatków w realnym świecie – te w Spy × Family są albo zbyt głupie, albo zbyt mądre jak na swój wiek. Kontrast ten prawdopodobnie miał być zabawny, jest jednak wyłącznie irytujący.

Rolę żony i matki odgrywa Yor, dorosła, mniej więcej trzydziestoletnia, kobieta. Na co dzień pracuje w urzędzie miejskim, tak naprawdę jednak jest słynną asasynką o pseudonimie „Cierniowa Księżniczka”, a rodzina to jej przykrywka przed wścibskim wzrokiem otoczenia. Wszystko w porządku, kupuję tę historię w całości. Tylko dlaczego profesjonalna morderczyni na zlecenie, bezlitośnie wyrzynająca (patrząc na niektóre sceny, to naprawdę dobre określenie) całe tłumy ludzi, ma mentalność kury domowej rodem z ubiegłowiecznych sitcomów? Nic nie jest dla niej podejrzane, nawet pościg i ewidentna próba morderstwa jej męża w środku dnia. „To pewnie pomyłka kochanie, nic się nie przejmuj!” Aha. Fajnie. Jak dorosły człowiek może przyjąć taki argument? A wspominałem, że ma brata? Yuri także ukrywa swą pracę (by nie martwić siostry): jest oficerem tajnej policji, w godzinach popołudniowych torturuje ludzi podejrzanych o zdradę stanu. Rozwieję jednak wasze nadzieje co do postaci o nieco głębszym, mroczniejszym charakterze. Oprócz tej tajemnicy posiada on także kompleks starszej siostry – żaden mężczyzna nie jest jej godzien, czemu ona wychowuje nie swojego bachora, szkoda, że to ja nie mogę mężem nią mieszkać… No zgroza.

Czkawka

Z każdym kolejnym tomem lektura Spy × Family szła mi coraz wolniej. Nieliczne misje szpiegowskie, których fabuła mnie przyciągała, bardzo szybko kończyły się spektakularnym wybuchem lub ucieczką. Przez większość czasu niestety największym problemem świata okazuje się nieznajomość gramatyki przez Anyę oraz fakt, że Yor nie potrafi gotować.

Jeśli ktoś szuka komedii szpiegowskiej, srogo się zawiedzie. Ten tytuł średnio sobie radzi nawet jako niezobowiązująca manga na poprawę humoru. Przynajmniej od kreski nie rozbolały mnie oczy. No i w czwartym tomie pojawia się najbardziej uroczy pies świata: to rzecz zawsze warta odnotowania.

 

Tytuł: Spy × Family

Autor: Tatsuya Endo

Wydawnictwo: Waneko

ISBN: 9788380968332

podsumowanie

Ocena
4

Komentarz

Bardzo nierówny poziom fabularny kolejnych rozdziałów, przykryty nielogicznym i mało zabawnym głównym wątkiem. Przeczytajcie sobie pierwsze dwa tomy, reszty nie musicie – potem bowiem niewiele się zmienia.
Przemysław Ekiert
W wysokim stopniu uzależniony od popkultury - by zniwelować głód korzysta z książek, filmów, seriali i komiksów w coraz większych dawkach. Popijając nowe leki różnymi gatunkami herbat, snuje głębokie przemyślenia o podboju planety i swoim miejscu we wszechświecie. Jest jednak świadomy, że wszyscy jesteśmy tylko podróbką idealnych postaci z telewizyjnych reklam.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu