Top 5 cech belfra idealnego

-

Dziś dzień nauczyciela, zatem jakie są najczęściej występujące cechy u znanych w popkulturze belfrów?
Długa biała broda

Nie wiem czemu, ale jakoś o wiele łatwiej ufamy mentorom, którzy mają długą białą brodę. Wiadomym jest, że ta cecha wyglądu świadczy o tym, iż mamy do czynienia z kimś mądrym, kto wiele już widział w swoim życiu i wiele przeszedł. Przygody, jakie miał, ukształtowały go, a to, co zobaczył, wpłynęło na jego postrzeganie świata. Dumbledore? Długa biała broda. Merlin? Długa biała broda (oczywiście nie mam tutaj na myśli serialowego Merlina, wtedy miał jeszcze mleko pod nosem). Gandalf? Długa biała broda. Belfer także powinien ją posiadać, dzięki temu zyskuje w oczach swoich uczniów. Wprawdzie musi o nią dbać, w końcu taki zarost wymaga starannej pielęgnacji, żeby jakaś mysz nie uwiła sobie w niej gniazda, ale ostateczny rezultat jest wart tej ceny.

Dbając o bezpieczeństwo protegowanego, wysyła go na zagrażające życiu misje

Wiadomo, że najważniejsze jest bezpieczeństwo młodego ucznia. Dlatego też belfer/mentor idealny koniecznie musi w tej dbałości o jego zdrowie wysyłać go na zagrażające życiu misje. Bo człowiek najwięcej uczy się z praktyki! Taki Gandalf – po co ma nadwyrężać swoje stare, zmęczone kości, skoro może powierzyć losy wszechświata nic nieogarniającemu Niziołkowi-męczybule? A gdy Czara Ognia wypluła nazwisko Pottera, Dumbledore wcale nie uważał, iż chłopak jest nieprzygotowany na starcie ze smokami i inne rewelacje ze swoją znajomością trzech zaklęć na krzyż (btw, jakim cudem on przeżył te lata, walcząc ze wszystkimi tylko zaklęciem Expelliarmus to ja nie wiem). Jako wszechmocny dyrektor szkoły, zamiast zdyskwalifikować bohatera, przyjął postawę „oh well, good luck then”. A co z biednym Lukiem Skywalkerem? Dostał miecz świetlny, pomachał nim kilka razy i off you go, walczyć z całym Imperium. Generalnie Mistrzowie Jedi zostali zmieceni i sobie nie poradzili, ale wiesz, TYLKO TY MOŻESZ, oczywiście nie zmuszam, ale inaczej ŚWIAT SPŁONIE, ale wiesz… NO PRESSURE.

Elegancka laska

Każdy nauczyciel powinien mieć swoją laskę. Długą, elegancką i taką, z którą można pokazać się w miejscu publicznym. A także skrywającą w sobie magiczne atrybuty. Zaraz! Mam na myśli oczywiście drewnianą podpórkę i to najlepiej taką z wiktoriańskiej epoki. Dobrze, nie pogardziłabym laską Gandalfa Białego. O! Taka długa idealnie nadawałby się do podrapania po plecach! Mistrz John Gregory z Kronik Wardstone też taką miał. Ale w tym przypadku uważałabym na ostry koniec, bo gdyby ktoś przypadkiem nadział na nią swoje cztery litery… W każdym razie odradzam i zapamiętajcie sobie lepiej: laski nie są do zabawy! Są piękne, a zarazem bardzo groźne.

Człowiek zagadka

Popkultura skutecznie przyzwyczaiła nas, odbiorców, do wizerunku nauczyciela-enigmy. Prawdziwego człowieka zagadki. Inteligentnego (najczęściej) mężczyzny, który zna przeszłość, teraźniejszość oraz przyszłość. Wie, co i jak. Dlaczego, kiedy. Przed takim szanowanym jegomościem świat nie ma żadnych tajemnic. Nie przechytrzy go najczarniejszy z charakterów, nie zaskoczy najbardziej zawiły plot twist. Ma tylko jedną wadę. Nie potrafi wyartykułować, o co tak naprawdę mu chodzi. Nigdy nie mówi wprost, za to umiejętnie używa półsłówek, lawiruje między prawdą a kłamstwem. Biednych, niczego nieświadomych uczniów z przyjemnością włącza w swe odmieniające los krainy, planety  — czasami całej galaktyki, plany, jednak zawsze, dziwnym trafem, zapomni powiedzieć o najważniejszych, najbardziej niebezpiecznych aspektach owej eskapady. Zagrożenie życia… och, detale. Ważne jest poświęcenia, walka ze złem. Tylko to się liczy! 


Cięty język, poczucie humoru

Każdy nauczyciel powinien wiedzieć, jak się odgryźć uczniowi na tyle śmiesznie, aby nie urazić, a dać przytyk. Takim nauczycielem może być Wiktor z książki Gdzie diabeł mówi dobranoc. Niby nudny historyk, ale jak zacznie opowiadać legendy to okazuje się mądrzejszy niż to pokazuje. Każdy z nauczycieli powinien mieć zalążek poczucia humoru i luz, aby nie przynudzać na przedmiotach tylko pokazać uczniowi, że nauka jest jednak ciekawa. Powinien też sypać zabawnymi ciekawostkami ze swojego przedmiotu, aby uczeń wiedział, że jednak nie było tak nudno, jak mu się wydawało. Dzięki takim cechom lekcja staje się o wiele przyjemniejsza i pobudza kreatywność oraz wyobraźnię. Tacy nauczyciele mają większy szacunek ucznia i jego rodziców. A dzięki temu są bardziej ciekawi świata. 

BONUS – czego brakuje belfrowi idealnemu?
Czarnego kota

Oczywiście, że każdy nauczyciel powinien mieć swojego czarnego kota (albo jakiejś innej maści!). Ufam tylko ludziom, którzy kochają te słodkie, futrzaste istotki, zaś niemające ich osoby, wyglądają podejrzanie. A jakie ciekawe lekcje mogłyby być z tym towarzyszem zwłaszcza, jeśli byłby magiczny (no cóż, czasem warto popuścić trochę wodze fantazji…). Jednego dnia przed uczniami swe sprężyste ruchy prezentowałby piękny tygrys, zaś kolejnego dnia, wysoko pod samym sufitem, latałaby kolorowa ara. Uczniowie, zamiast uczyć się jedynie suchych faktów, od razu mogliby ujrzeć, jak dany gatunek wygląda w rzeczywistości. Lekcje stałyby się o wiele ciekawsze, a nauczyciel cieszyłby się większością popularnością i sympatią wśród swoich małych podopiecznych. Same zalety. Więc spieszcie teraz do sklepów zoologicznych, aby zakupić futrzastych towarzyszy, tylko pamiętajcie, że mają być one choć trochę magiczne, a do tego potrzeba odrobiny miłości! 


Topkę przygotowały dla was kolejno: Monika, Adrianna, Agnieszka, Martyna, Patrycja i Paulina.

Popbookownik
Britney była królową popu, a my jesteśmy królowymi i królami popkultury. Nowa recenzja, artykuł czy świeży news? Ups! Zrobiliśmy to znowu! Nie mamy swojego Timberlake’a, ale za to możemy pochwalić się tekstami, które są równie atrakcyjne.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu