To lubimy! – maj

-

Maj to niby już wiosna, ale w przeważającej części Polski nie dało się tego odczuć. Chłodne dni i dużo deszczu sprawiły zatem, że częściej zostawaliśmy w domu, oddając się naszym ulubionym rozrywkom. Z czym ciekawym zapoznaliśmy się tym razem? Oto warte polecenia pozycje!
Wiedeński łącznik, Portal Games (gra planszowa)

Wiedeński łącznik to kolejna odsłona serii Detektyw, wydawanej przez Portal Games. Tym razem jednak nie wcielimy się w detektywa ze współczesności, a w szpiega działającego z ramienia CIA, w czasach zimnej wojny.

Klimat planszówki wypływa już po otwarciu pudełka, a gracz tonie w nim zupełnie dobrowolnie. Niesamowite misje, łączące się w kampanie, wciągają bez końca na wiele godzin i urzekają swoją szczegółowością. Do tego fabułę uzupełniono o zaskakujące plot twisty, a całość cechuje się logiką ciągów przyczynowo-skutkowych, co tylko potęguje pozytywne odczucia po skończeniu gry.

Naszą pełną recenzję przeczytacie tutaj:

>> Blaski i cienie szpiegostwa. „Wiedeński łącznik” – recenzja gry <<
Unorthodox. Jak porzuciłam świat ortodoksyjnych Żydów, Deborah Feldman (książka)

Deborah żyje w rzeczywistości, która dla wielu z nas jest nie do pomyślenia. Jej codziennością sterują określone zasady, standardy i normy. Nie może ubierać się jak inne dziewczynki, po ślubie będzie musiała zakrywać włosy, spać z mężem w osobnym łóżku, a mężczyzna również przez połowę miesiąca nie będzie mógł jej dotknąć. Nigdy nie skończy studiów, nie pójdzie na imprezę, a nawet nie zatańczy na imprezie z chłopakiem. Deborah urodziła się i mieszka w Nowym Jorku. W środowisku ortodoksyjnych Żydów.

Książka Unorthodox to jej opowieść o ucieczce, drodze do samodzielności i zyskiwania pewności siebie. Relacjonuje lata swojego dzieciństwa, okres dorastania i małżeństwo. Wszystko pełne czegoś, co dziś nazwalibyśmy manipulacją, przemocą domową i psychiczną. Jej odwaga i chęć walki o siebie i syna pozwala jej na porzucenie wspólnoty i rozpoczęcie wszystkiego od nowa. Ale czy to okaże się tego warte?


Historia Deborah poruszyła mnie jeszcze kiedy oglądałam ją na Neflixie. Jednak książka wywarła na mnie o wiele większe wrażenie. Jest mocna, szczera i bardzo bezpośrednia. Wchodzi w emocje naszej bohaterki i pozwala wczuć się w jej sytuację, jednocześnie wyjaśniając wiele zwyczajów i zasad, które dla mnie były bardzo niejasne. Natomiast najbardziej poruszającym aspektem tej opowieści jest fakt, że jest to historia oparta na prawdziwych przeżyciach realnej osoby. Świadomość, co musiała przeżyć ta młoda kobieta, dla mnie, jej rówieśniczki (w momencie kiedy dzieje się akcja książki), jest przerażająca. Mogę jednak szczerze polecić ją każdej osobie lubiącej powieści na faktach, a także takie, które opisują obce kultury i narody.

W zamknięciu, Kate Simants (książka)

Historia ta opowiada o młodej dziewczynie, Eleanor, oraz jej mamie. Od samego początku widać, że obie przed czymś uciekają i mogą polegać jedynie na sobie nawzajem. Christine zamyka córkę każdej nocy w jej pokoju, bowiem twierdzi, że wtedy do głosu dochodzi jej druga osobowość, którą bohaterki nazywają Siggy. Wszystko się komplikuje, kiedy pewnego ranka Ellie na swym ciele odnajduje rany. Co się stało w nocy? Jak udało się jej wyjść z pokoju, pomimo tego, że drzwi były zaryglowane? Na domiar złego dziewczyna traci kontakt ze swoim chłopakiem, Mattem. Ma bardzo złe przeczucia…

Powieść ta okazała się naprawdę świetnie napisanym thrillerem. Na każdym kroku na czytelnika czyhają zaskakujące zwroty akcji. Mimo iż książka liczy sobie nieco ponad pięćset stron, to nie ma tu miejsca na nudę. Historia wciąga, przeraża, szokuje, zaś samo zakończenie wbija w fotel. Jestem już kilka dni po jej przeczytaniu, a nadal nie mogę o tym tytule zupełnie zapomnieć.

Mare of Easttown, HBO GO (serial)

Miło zobaczyć Kate Winslett na srebrnym ekranie. Może już nie przypomina eterycznej Rose z Titanica, ale z wiekiem widz dostrzega jej inne zalety. Jako Mare – detektywka z małego miasteczka – jest dojrzałą, charyzmatyczną twardzielką. Owszem, bywa zimna i szorstka, ale ma złote serce. Nie można jej także odmówić życiowego doświadczenia. Która kobieta odnalazłaby się w rzeczywistości, mieszkając z matką, nastoletnią córką i osieroconym wnukiem, w dodatku mając za sąsiadów byłego męża z narzeczoną? Jakby Mare mało było problemów, otrzymuje sprawę brutalnego morderstwa nastolatki z Easttown. Do tego musi znosić towarzystwo irytującego młodzika, przydzielonego jej jako partnera. Żeby ta relacja nie skończyła się złamanym sercem i zrujnowanym śledztwem!

Twórcy serialu postawili na budowanie napięcia. Jest trochę śmiesznie, trochę strasznie, a pod koniec widz dostaje obuchem w głowę. Mare of Easttown to jedna z ciekawszych propozycji serialowych, nawet jeśli największa siła tkwi w głównej aktorce. Do obejrzenia przyciąga nazwisko, jednak zostajemy do końca dzięki nieszablonowym rozwiązaniom fabularnym.

Cykl Gamedec, Marcin Przybyłek (książka)

Powieść osadzona w końcówce XXII wieku, przedstawiająca futurystyczną wizję, w której wirtualna rzeczywistość przeplata się z realizmem. Pierwszy tom, Granica rzeczywistości, to zbiór luźno powiązanych ze sobą opowiadań o zabarwieniu kryminalnym, wprowadzających czytelnika w świat przedstawiony, natomiast druga część, Sprzedawcy lokomotyw, uderza w nieco bardziej sensacyjne tony, serwując więcej pościgów i strzelanin. W ostatnich dniach maja zabrałam się za lekturę kolejnego, liczącego ponad 900 stron, tomu (a wiedzcie, jeśli czytam część po części jednego cyklu, to coś się dzieje) i mam nadzieję, że nadal będę się zachwycać.

Cykl Gamedec urzekł mnie przede wszystkim pomysłem na świat oraz sposobem, w jaki porusza niektóre etyczne problemy. Lektura się nie dłuży, a opis scen kulminacyjnych zapiera dech w piersi. Niestety nie przypadła mi do gustu kreacja protagonisty, który zbyt dużo czasu poświęca na zachwycanie się kobiecymi wdziękami. Niemniej, warto było polować na tę serię w outletach.

Mass Effect: Edycja Legendarna (gra PC)

Na remaster kultowej już serii Mass Effect czekał chyba każdy fan. O ile z częściami drugą i trzecią czas obszedł się dość łaskawie, tak część pierwsza serii, mimo że okrzyknięta przez wielu najlepszą z całej trylogii, jest już zdecydowanie zacofana technologicznie. Dlatego to właśnie na nią studio Bioware poświęciło najwięcej czasu, a po jej ukończeniu mogę z czystym sercem napisać, że nie został on zmarnowany.

Jak na zwykły remaster, zmiany w całej grze są ogromne, od odświeżonego interfejsu gracza i zmiany tekstur na HD, po dodanie nowych efektów broni i usprawnieniu samych przeciwników, przez co każde starcie jest inne i wymaga podejmowania różnych strategii. Tak wielkie zmiany powodują, że nawet prawdziwi weterani serii znajdą tam coś, co ich pozytywnie zaskoczy.

Jednak, co chyba najważniejsze – to nadal ten sam Mass Effect. Możemy po raz kolejny stanąć u boku charyzmatycznych towarzyszy, odwiedzić razem z nimi niezbadane zakątki kosmosu i stanąć u ich boku do walki o dobro galaktyki.

Invincible, Amazon Prime (serial)

Za oglądanie tej nowej animacji Amazona wziąłem się dopiero po tym, jak moje tablice na social mediach zostały zalane memami z tajemniczym Omni-Manem. Kim jest ten przypominający Supermana heros z wąsem? W końcu zdecydowałem się na odpalenie pierwszego odcinka.

Nastolatek odkrywający swoje moce, łączący walkę ze złem z pilną nauką w szkole i młodzieńczą miłością – brzmi trochę jak nowa wersja Spider-Mana? Tak jest, aż do momentu niezwykle brutalnej śmierci całej grupy superbohaterów, którzy pełnili w świecie Invincible funkcję podobną do Ligi Sprawiedliwości w uniwersum DC.

Powiem tak – bardzo współczuję rodzicom, którzy odpalili ten serial przed oczami swoich dzieci z myślą, że oto uruchamiają nową, niewinną produkcję o superbohaterach. Ta głęboka opowieść na podstawie bestsellerowych komiksów ukazuje nie tylko walkę dobra ze złem, ale to, jak maluczcy są zwykli ludzie przy potędze istot o pozaziemskich mocach. Co się stanie, jeśli nasi obrońcy stwierdzą, że nie warto się starać, a istnienie ludzkości nie ma żadnego znaczenia? Oglądam i nie mogę się oderwać. Polecam każdemu! Każdemu, kto skończył osiemnaście lat, oczywiście.

Pewnego lata, Jillian i Mariko Tamaki (komiks) 

Zapewne części z was już tęskno za upragnionymi wakacjami! Słodkość lodów rozpuszczających się w palcach, spienione fale uderzające o złocistą plaże, spacery w cieniu pobliskich drzew – brzmi intrygująco? Wyczekiwanie tej idyllicznej pory roku umili wam z pewnością komiks autorstwa Jilian i Mariko Tamaki.

Pewnego lata to opowieść o dwóch przyjaciółkach, przekraczających magiczną granicę między dzieciństwem a nastoletniością. Rose i Windy przeżywają cienie i blaski ostatnich takich wakacji – spędzają czas na leniuchowaniu, zawierają nowe znajomości, po raz pierwszy się zakochują. Niestety świat widziany z perspektywy dorastającej kobiety nie jest tak kolorowy, jakby się wydawało…

W dziele Tamakich odnaleźć można wartościowe treści, ale także ekspresyjną i stylową kreskę, dzięki czemu lektura to prawdziwa przyjemność! Pomimo monochromatycznej palety barw, strony aż pulsują od kolorów kreowanych przez wyobraźnię czytelnika. Nic więc dziwnego, ze komiks zdobył rzeszę miłośników na całym świecie. Kto wie, może wy też wkrótce dołączycie do tego grona!

Castlevania, Netflix (serial)

Perypetie Trevora Belmonta i jego ekipy znane były niejednemu entuzjaście gier. Do szerszej publiczności dotarły za pośrednictwem serialu Netflixa. Od niedawna na platformie streamingowej można oglądać czwarty sezon animacji.

W Castlevanii śledzimy losy ostatniego z rodu łowców wampirów – Trevora Belmonta. Razem z pomocą czarodziejki Syphy i pół-wampira Alucarda próbuje on uratować Europę Wschodnią przed straszliwą zemstą Vlada Tepesa, znanego szerzej jako Dracula.

W ostatnim sezonie twórcy gonili przez kolejne wydarzenia, próbując zamknąć wszystkie poruszone wcześniej wątki. Przede wszystkim, powróciły postacie znane z poprzednich sezonów. Główny segment fabularny przedstawiał wędrówkę Trevora i Syphy, drugi skupiał się na samotności Alucarda, trzeci dotyczył planów Carmilii względem podboju świata, a w czwartym sięgnięto po postać Saint-Germaina, próbującego wskrzesić Draculę. Z jego pomocą alchemik chciał przewyższyć boga i odnaleźć ukochaną, przed laty zagubioną w Nieskończonym Korytarzu. Pod koniec zaczyna się prawdziwy taniec ze Śmiercią – i to we własnej osobie.

Obejrzeć czwarty sezon Castlevanii to jak przejechać się na emocjonalnym rollercoasterze. Serial trzyma w napięciu do ostatniego odcinka, obfituje w zwroty akcji i – jak zwykle – nie sposób nie docenić w nim scen walki. Castlevanię można oglądać dla samej naparzanki między łowcami i wampirami. Co więcej, główni bohaterowie nareszcie przestają być omnipotentni. W walkach mają zwroty i upadki, na które i tak patrzy się z niegasnącym entuzjazmem.


Zestawienie stworzyli dla was: Adrianna Dworzyńska, Paulina Korek, Karolina Borys, Klaudia Ciurka, Filip Linski, Piotr Tomczuk i Weronika Tryksza.

Popbookownik
Britney była królową popu, a my jesteśmy królowymi i królami popkultury. Nowa recenzja, artykuł czy świeży news? Ups! Zrobiliśmy to znowu! Nie mamy swojego Timberlake’a, ale za to możemy pochwalić się tekstami, które są równie atrakcyjne.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu