Taniec z rekinami. „Podwodna pułapka 2: Labirynt śmierci” – recenzja filmu

-

A gdyby tak stworzyć kolejny obraz, w którym główne zagrożenie będą stanowić krwiożercze rekiny? Mieliśmy już Szczęki, i to kilka części, Meg czy bardzo specyficzną serię Rekinado (recenzję jednej z części znajdziecie TUTAJ). Każdy ze wspomnianych tytułów w jakiś sposób zapisał się w annałach filmu, jedne zostały zaliczone do klasyki, inne stanowią swego rodzaju kuriozum i udowodniają, że w dzisiejszych czasach wszystko jest możliwe.

Wróćmy jednak do bohaterów tych produkcji – rekinów. Niebezpiecznych, spragnionych krwi i śmiertelnych. Wystarczy wziąć pływającą bestię i już mamy receptę na filmowy sukces? Niekoniecznie. By obraz okazał się dobry, nie możemy tylko sięgnąć po znany motyw, trzeba czegoś więcej, jak chociażby interesującego konceptu na historię. Czy druga część Podwodnej pułapki zadziwiła albo chociaż przeraziła? Niestety nie.

Podwodna wyprawa

Ojciec Mii i mama Sashy postanowili zamieszkać razem. Dwie nastolatki nie czują się dobrze w swoim towarzystwie, do tego pierwsza z nich jest szykanowana w szkole. Aby dziewczyny zbliżyły się do siebie, rodzice wysyłają je na wycieczkę – mają obejrzeć rekiny z bezpiecznego wnętrza statku. Plany bohaterek bardzo szybko ulegają jednak zmianie.

Przyjaciółki Sashy namawiają ją i Mię, by udały się z nimi do malowniczej zatoki i oddały się zabawie w odkrywanie tajemnic morskiego dna. Nurkowanie nie jest niczym trudnym dla protagonistek, a koleżanka jednej z nich zna niesamowite miejsce, do którego muszą się udać. Problem w tym, że podczas wodnej przygody dzieje się coś, czego dziewczyny nie przewidziały. Bardzo szybko eksploracja morskich ruin zamienia się w walkę o przetrwanie.

Kadr z filmu „Podwodna pułapka 2: Labirynt śmierci”
Wiele hałasu o rekina

Fabularnie Podwodna pułapka 2 to bardzo prosty, przewidywalny i schematyczny obraz. Mamy grupkę młodych dziewczyn, które chcą razem spędzić czas, mamy ukryte starożytne ruiny, mamy ciemne korytarze pod wodą i wreszcie mamy rekiny. Nie trzeba być znawcą gatunku, by wiedzieć, do czego doprowadzi to połączenie. Problem w tym, że produkcja to kolejny film z rodzaju tych, które się ogląda i niezwykle szybko o nich zapomina.

Trudno napisać, że nic się nie dzieje podczas seansu, w końcu bohaterowie uciekają przed wygłodniałymi rekinami. Problem w tym, że momenty, kiedy protagoniści walczą o przetrwanie, nie wywołują ciarek, nie wzbudzają przerażanie, nie zapierają tchu w piersi. Widz ogląda kolejne próby wydostania się z wodnej pułapki i uniknięcia szczęk pływających potworów, ale nie potrafi się wciągnąć w historię. Tak, film był po prostu nudny.


Żaden jego aspekt nie zaskoczył. Jedynie zakończenie mogło wzbudzić jakieś większe zainteresowanie, odbiorca zastanawiał się bowiem, czy twórcy zaserwują mu podobny zabieg co w Podwodnej pułapki. O czym mowa? Nie chcę zdradzać ważnych dla opowieści elementów, dlatego by znać odpowiedź na to pytanie, będziecie musieli obejrzeć tytuł.

>> Polecamy: Chciały tylko pooglądać rekiny… „Podwodna pułapka” – recenzja filmu DVD <<
Woda i potwory

Labirynt śmierci nie przeraża, widz nie śledzi z zainteresowaniem rozwoju wydarzeń, trudno również pochwalić aktorki i aktorów za ich grę. Krzyczą, szamoczą się i przepływają pomiędzy wielkimi obeliskami, tyle. Trudno napisać coś pozytywnego o tym filmie, choć trzeba przyznać, że nie jest to najgorszy obraz, jaki powstał. Jego bolączką okazuje się to, iż akcja nie wciąga, do tego rozwój wydarzeń bardzo łatwo przewidzieć. Porównując go do innych filmów z motywem rekinów, wypada blado, choć niektórzy na pewno będą woleli obejrzeć jego niż serię Rekinado.

Kadr z filmu „Podwodna pułapka 2: Labirynt śmierci”
Podsumowanie

Jeśli szukacie filmu o rekinach, trzymającego w napięciu i pełnego akcji, niestety ten tytuł was rozczaruje. Jest chaotycznie, miejscami trudno coś dostrzec na ekranie, a historia nie fascynuje. Pojawia się kilka ładnie nakręconych scen, zwłaszcza na początku, ale czy to wystarczy? Niestety nie.

Trzeba jednak przyznać, że druga część okazała się nieco lepsza niż pierwsza. Poprzednia Podwodna pułapka była bowiem jeszcze nudniejsza i niedopracowana. W drugiej odsłonie mamy przynajmniej ładne ujęcia.

 

Tytuł: 47 Meters Down: Uncaged

Reżyseria:  Johannes Roberts

Rok powstania: 2019

Czas trwania: 1 godzina 30 minut

podsumowanie

Ocena
4

Komentarz

Kolejny film, w którym to rekiny stanowią główne zagrożenie dla bohaterów. Niestety produkcja ani nie wciąga, ani nie przeraża.
Monika Doerre
Dawno, dawno temu odkryła magię książek. Teraz jest dumnym książkoholikiem i nie wyobraża sobie dnia bez przeczytania przynajmniej kilku stron jakiejś historii. Później odkryła seriale (filmy już znała i kochała). I wpadła po uszy. Bo przecież wielką nieskończoną miłością można obdarzyć wiele światów, nieskończoną liczbę bohaterów i bohaterek.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu