Nietypowy bohater. „Szumowina, tom 1: Cocainefinger” – recenzja komiksu

-

Zapewne znacie Spider-Mana i genezę nabycia przez niego specjalnych mocy. Ugryzł go napromieniowany pająk, a Peter Parker stał się jednym z najfajniejszych superbohaterów na świecie. Teraz wyobraźcie sobie, że główna postać Szumowiny również dość przypadkowo została obdarzona nadprzyrodzonymi możliwościami. Ale sposób ich zdobycia jest zgoła odmienny. 
Dużo mówiąca okładka

Grafika na okładce tego komiksu przedstawia długowłosego, nieogolonego kolesia z petem w ustach. Na głowie ma zawiązaną bandanę, za którą schowane są trzy postacie. Za nimi widzimy jasną plamę. Być może to słońce, ale bardziej prawdopodobne jest to, że to rozbłysk po wybuchu.  Ilustracja dość brudna i koresponduje z tytułem albumu – Szumowina. Ten po angielsku brzmi  Scumbag i chyba lepiej oddaje cechy głównego bohatera. 

Szumowina

Na pierwszych stronach komiksu poznajemy ćpuna, niezbyt przejmującego się swoim wyglądem, którego jedynym celem w życiu jest haj. To bardzo rozrywkowy gość. Lubi alkohol, seks i narkotyki. W dodatku zrobi wszystko, żeby je dostać. Kradzieże i kłamstwa są u niego na porządku dziennym. Ernie Ray Clementine, bo tak się nazywa,  to bluźnierczy analfabeta-motocyklista z podstawowym wykształceniem. Od pierwszego kadru zaczynamy go nie lubić i zastanawiać się, dlaczego jego podobizna widnieje na okładce albumu. Oprócz swojego niezadbanego wyglądu cechuje się paskudnym zachowaniem wobec innych. Scenarzyści zrobili wszystko, żeby czytelnik wiedział z kim ma do czynienia. 

Złoty strzał

O ile Petera Parkera ugryzł pająk i tak zdobył swe supermoce, to Ernie poszedł w dobrze sobie znanym kierunku. Po prostu wstrzyknął  w żyłę narkotyk, a przynajmniej tak mu się wydawało. Zaraz po iniekcji zaczął mieć dziwne, fantastyczne wizje. Totalny odlot dosłownie i w przenośni. Okazało się bowiem, że w strzykawce znalazł się eksperymentalny specyfik obdarzający niesamowitymi zdolnościami. Co więcej, ćpun dowiaduje się, że jest jedynym gościem, który może, a nawet musi, uratować ludzkie życia. By dodać pikanterii całej historii, supermoce aktywują się wyłącznie wtedy, kiedy degenerat zachowuje się „szlachetnie”. Jak się domyślacie, człowiek pozbawiony moralności może mieć z tym nie lada problem. 

Bohater mimo woli

Dalej jest tak, jak możecie się domyślać. Scenarzyści bawią się konwencją dwóch twarzy głównej postaci. Z jednej zły do cna narkoman, z drugiej bohater, na którym polegają niewinni. W komiksie znajdziemy mnóstwo zabawnych dialogów czy scen pokazujących, jak Ernie miota się pomiędzy byciem sobą a kimś, kim został wbrew swojej woli. W wielu momentach przypomina nam się o głupocie Szumowiny. Czasami czujemy do protagonisty sympatię, a nawet współczucie. Zaczynamy mu kibicować i mamy nadzieję, że historia zakończy się happy endem. 

Kto za tym stoi?


Nowy wspaniały świat? „Pozłacany wiek” – recenzja serialu

Rick Remender wyrósł na jednego z najbardziej płodnych twórców komiksów w branży dzięki swoim zaskakująco inteligentnym fabułom i umiejętności tworzenia ciekawych postaci. Możecie znać go z takich tytułów, jak Deadly Class, Głębia czy F.E.A.R. Agent.  Lubię jego dotychczasowe dokonania i muszę przyznać, że gdy zobaczyłem, iż to on stoi za scenariuszem Szumowiny, to się bardzo ucieszyłem.  Niestety, pierwszy tom jest zgoła odmienny od rozpoznawalnego stylu Remendera. Postać Erniego Clementine’a cechuje pełna frazesów, sztampowego humoru i pozbawionej uroku charakteryzacja, że aż trudno uwierzyć, że to jego dzieło. Być może to kwestia moich oczekiwań, ale na tym etapie album cierpi na monotonię związaną z powtarzalnością pomysłów i żartów. 

W komiksie znajdziemy cztery pojedyncze numery i co ciekawe, każdy ilustrowany był przez kogoś innego. Wśród twórców rozpoznamy Erica Powella znanego z serii The Goon, Wesa Craiga odpowiedzialnego za kształt Deadly Class czy Rolanda Boshi – jednego z rysowników Punishera. Album jest spójny graficznie i pomiędzy zeszytami nie zauważymy jakiś diametralnych różnic. Rysunki są mocno realistyczne i przypominają zdjęcia. Na końcu komiksu znajduje się interesująca galeria okładek. 

Wrażenia

Szumowina to komiks, który trochę rozczarowuje. Po całkiem udanym wprowadzeniu i zawiązaniu pewnej ciekawej intrygi kolejne kadry niewiele zmieniają w historii. Scenarzysta skacze po wątkach i skupia się przede wszystkim na głównym bohaterze. Rozwój tej postaci trwa dość długo i nie wiemy, w jakim kierunku będzie ewoluował. Żarty i wulgarności bawią, ale w pewnym momencie stają się powtarzalne i przewidywalne. Mimo moich zarzutów, podczas lektury bawiłem się całkiem dobrze, bo cały czas mam nadzieję, że fabuła nagle skręci i zrobi się znacznie ciekawsza. Podwaliny do takiego zabiegu są. Wierzę też w Ricka Remendera i jego zdolności do opowiadania ciekawych historii. Ale czy tak się stanie, nie wiem. Będziemy musieli poczekać do momentu wydania drugiego tomu.   

Album ma niezłą i spójną oprawę wizualną i fakt, że odpowiada za nią aż czterech rysowników, w niczym nie przeszkadza.  Ja prawdopodobnie wykorzystałbym inną okładkę i zmienił tytuł na bardziej wulgarny, ale być może spowodowałoby to zmniejszenie zainteresowania komiksem.  

Mam nadzieję, że Szumowina w kolejnym tomie rozwinie się w ciekawy sposób, bo potencjał w tej historii jest ogromny, ale na razie niewykorzystany. 

Cocainefinger. Szumowina. Tom 1 - Remender Rick | Książka w Sklepie EMPIK.COMTytuł: Szumowina, tom. 1: Cocainefinger

Ilustracje: Roland Boschi, Wes Craig, Eric Powell i inni

Autor: Rick Remender

Liczba stron: 148

Wydawnictwo: Non stop comics

podsumowanie

Ocena
7

Komentarz

Wulgarny humor, trudny główny bohater i potencjał na dobrą serię.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu

Nietypowy bohater. „Szumowina, tom 1: Cocainefinger” – recenzja komiksuWulgarny humor, trudny główny bohater i potencjał na dobrą serię.