26 października w warszawskim kinie Helios Blue City odbył się przedpremierowy pokaz dwóch pierwszych odcinków trzeciego sezonu największego polskiego hitu, czyli serialu Wataha. Przed samą projekcją, a ta rozpoczęła się o 10:30, HBO przygotowało śniadanie, podczas którego zaproszeni goście mieli okazję porozmawiać i wymienić się spostrzeżeniami na temat zbliżającego się wielkimi krokami seansu. Wydarzenie zostało przygotowane bardzo dobrze – zresztą nie zdziwiło mnie to zbytnio, ponieważ każda premiera organizowana przez polski oddział amerykańskiej stacji telewizyjnej to istna uczta, dla duszy i ciała.
Nic wam nie zdradzę

Mimo że na moje usta ciśnie się obecnie wiele słów, które z wielką chęcią przeniósłbym na przysłowiowy papier, to niestety nie mogę tego zrobić. Głównie dlatego, że nie chcę wam za dużo zdradzać, w końcu gdybym napisał tutaj konkretnie co wydarzyło się w dwóch pierwszych odcinkach trzeciego sezonu Watahy, to popsułbym wam całą zabawę z ich oglądania. Jednak mogę napisać, że naprawdę jest na co czekać. Koniecznie zaznaczcie w swoich kalendarzach datę – 6 grudnia, bo to właśnie tego dnia na kanale HBO oraz na HBO GO odbędzie się oficjalna premiera Watahy.

@Krzysztof Wiktor
Ogólnie to jedno wielkie WOW

Zgadza się, pierwsze dwa odcinki nowego sezonu Watahy to jedno ogromne i ciężkie do opisania WOW. W przeciągu tych niecałych dwóch godzin wydarzyło się tak wiele przeróżnych sytuacji, że naprawdę czapki z głów dla całej ekipy, dzięki której powstała ta produkcja. Już dawno powiedziałem, że Wataha to najlepszy polski serial, a trzecia część tej mrożącej krew w żyłach historii tylko utwierdziła mnie w tym przekonaniu.

Mamy się czym chwalić

Oglądając takie produkcje od HBO, jak Gra o tron, Wielkie kłamstewka czy Czarnobyl, można wyjść z założenia, że w sumie to nie ma opcji, żebyśmy my jako Polacy byli w stanie wyprodukować serial, który choć w małym stopniu mógłby konkurować z tymi hitami. To, co napisałem powyżej, jest błędnym stwierdzeniem, a Wataha to świetny przykład tego, że Polacy nie gęsi i genialne produkcje tworzą! Rozmach, fenomenalna obsada, rewelacyjnie zrealizowane ujęcia, ciekawa i nietuzinkowa fabuła – te cechy sprawiają, że takim tytułem nie powstydziliby się sami najwybitniejsi nawet amerykańscy producenci telewizyjni. Co więcej, uważam, że Watahą należy się chwalić i mam ogromną nadzieję, iż już niedługo świat będzie przeżywał przygody bieszczadzkich strażników tak samo jak bohaterów z Westeros.

Jest super, ale nie do końca

Mimo że pierwsze dwa odcinki trzeciego sezonu Watahy wywarły na mnie piorunujące wrażenie, to niestety momentami poszczególne wątki trochę za wolno się rozwijają. Zakładam, że to specjalny zabieg twórców, który ma na celu zbudowanie napięcia. Jednak trzykrotne poruszanie jednego wątku podczas niespełna dwuodcinkowego seansu może być trochę nużące.

Kadr z serialu „Wataha”
Chcę już grudzień i to nie ze względu na święta

Niestety przełożenie oficjalnej premiery Watahy spowodowało, że z dalszymi losami bohaterów serialu będzie można zapoznać się dopiero 6 grudnia. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Czas oczekiwania polecam sobie umilić ponownie oglądając poprzednie sezony, do czego zachęcam, ponieważ ułatwi to wam zrozumienie wszystkiego, co zobaczycie na ekranie w najnowszej odsłonie produkcji. No nic, teraz pozostało nam jedynie czekać i wysłuchiwać wycia wilków, które już niedługo dadzą tak mocnego czadu, że kapcie wam pospadają. Jeżeli chodzi o ocenę pierwszych dwóch odcinków trzeciego sezonu, to na chwilę obecną muszę się z nią wstrzymać, ale spokojnie, przy okazji pełnej recenzji, zawierającej dokładniejszy opis fabuły, na pewno o niej nie zapomnę.

Odpowiedz

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię