Średniowieczna heca. ,,Scooby Doo! i legenda miecza” – recenzja filmu

-

Scooby Doo, gdzie jesteś? – zastanawiam się, oglądając najnowsze przygody Tajemniczej Bandy i jej wiernego psa. Z roku na rok coraz trudniej znaleźć w nich urok z dawnych lat. Zamiast straszyć, perypetie Scooby’ego zaczynają widzów żenować. Ale seans Legendy miecza to nie zupełna strata czasu. Oglądając najnowszy film, możemy przypomnieć sobie, co w klasycznym Scoobym kochamy najbardziej.

Tajemnicza Banda powraca. Kudłaty dowiaduje się, że jego przodkowie rezydowali w pobliżu legendarnego zamku Camelot. Ponadto, byli ściśle związani z legendami arturiańskimi. Oto dzielny sir Norville uratował królestwo przed straszliwą Morganą le Fay, dzięki czemu zyskał sławę i tytuł dziedzica Camelotu. Zgodnie z legendą, gdy jego potomek powróci do Norville de Morganica, zostanie władcą. Nieoczekiwanie, na bohaterów spływają mroki średniowiecza. Na ich drodze staje czarownica, która przenosi ich w przeszłość. Gra toczy się o najwyższą stawkę. Tym razem nierozwiązanie zagadki może zaburzyć kontinuum czasoprzestrzenne.

Co to za heca? Czyżbyśmy żyli w symulacji? A może Tajemnicza Banda musi porzucić naukowe wyjaśnienia i nareszcie uwierzyć w magię?

Coś poszło nie tak

Twórcy próbowali przywołać oryginalne założenia Scooby’ego, jednak bez większego powodzenia. We współczesnej realizacji zbagatelizowano rolę naukowo-technicznego wyjaśnienia faktów, zabrakło również elementów detektywistycznych. Wydarzenia nie posiadają ciągu przyczynowo-skutkowego, który pozwoliłby śledzić rozwój intrygi. To, co dla bohaterów oczywiste, w naturalny sposób umyka widzom.

Kadr z animacji ,,Scooby Doo! i legenda miecza”/@Galapagos Films


Sama intryga jest nieprzekonująca i mocno naciągana. Co prawda, mamy rozbudowany świat przedstawiony, jednak zbyt wiele sytuacji wymyka się rozwiązaniom naukowym. Bolączki racjonalistów wyraża postać Velmy, która do samego końca zachowuje sceptyczne podejście do tematu. Wyjaśnienie, jakie otrzymujemy, jest zawodząco powierzchowne.

Tęskniąc za konwencją

Tym, co boli najbardziej, jest infantylizacja postaci (a w konsekwencji także widzów). W Legendzie miecza zaszły zbyt daleko idące zmiany konwencji. Nagle Daphne staje się mistrzynią wszelkich sztuk walki i spuszcza łomot Rycerzom Okrągłego Stołu (ktoś tu się inspirował najnowszą Mulan). Dostajemy nieporadnego Freda, a zachowania Scooby’ego i Kudłatego zostają zupełnie przerysowane (przecież są granice tego, co można zrobić za jedzenie!). Jedynie Velma spełnia oczekiwania. Zgodnie z konwencją, zachowała osobowość przenikliwego nerda z błyskotliwymi rozwiązaniami. Przez cały film popisuje się sceptycyzmem i analitycznym podejściem do tematu. Twórcy wpadają na pomysł uczynienia z niej uczennicy Merlina, co jest dość ciekawym rozwiązaniem fabularnym.

Do całkiem udanych należy kreacja Artura Pendragona. Co prawda, król stanowi parodię legendarnego władcy. Jest próżny, tchórzliwy i leniwy, jednak właśnie przez te cechy tak dobrze odnajduje się w Tajemniczej Bandzie. Ponadto, na przestrzeni akcji jako jedyny przechodzi transformację.

Kadr z animacji ,,Scooby Doo! i legenda miecza”/@Galapagos Films

Powrót do korzeni

Legenda miecza zawodzi, jednak do twórców nie można mieć samych pretensji. Warto docenić fakt, że najnowsza animacja nie odbiega od znanej konwencji wizualnej. Dobrze wrócić do klasyki, skoro przez lata naoglądaliśmy się różnych eksperymentów z aktorami i postaciami live-action. Film ma przyjemną, nienachalną kreskę, która odsyła do źródeł animacji.

W Legendzie miecza twórcy nawiązali do motywów znanych z serialu. Bohaterowie siedzieli nad książką, zgłębiając lokalne historie, a także uciekali przed potworami. Velma popisywała się zdolnościami dedukcyjnymi, zaś Fred miał okazję skonstruować pułapkę. Ponadto, wielbiciele kreskówki mogli wpaść na skrzętnie poukrywane easter eggi. Podczas podróży w czasie przewija się sekwencja ujęć nawiązujących do poprzednich przygód Scooby’ego i Tajemniczej Bandy.

W dialogach zawarte są wtręty popkulturalne, które uwspółcześniają film. Podobną rolę pełnią wplecione w akcję nowinki techniczne. Bohaterowie używają smartfonów, mają selfie sticki i robią sobie zdjęcia z ręki. W Londynie spotykają królową Elżbietę, co też niezwłocznie dokumentują. Obecność kreskówkowej władczyni jeszcze mocniej cementuje związek Scooby’ego ze światem rzeczywistym.

 

Tytuł oryginalny: Scooby-Doo! The Sword and the Scoob

Reżyseria: Maxwell Atoms, Christina Sotta, Melchior Zwyer

Rok premiery: 2021

Czas trwania: 1 godzina 12 minut

podsumowanie

Ocena
5

Komentarz

Za dużo magii, za mało racjonalnych wyjaśnień, z których Tajemnicza Banda przecież słynie. Ponadto, mamy przesyt żartami i gagami, które na dłuższą metę nie śmieszą. Film cierpi przez brak motywu rozwiązywania zagadki, nie pomaga również zbyt daleko idąca infantylizacja bohaterów. Szkoda, to mogła być niezła przygoda.
Kaja Folga
Czarownica od strony matki. Potterhead od 10. roku życia, wciąż rozdarta między Ravenclawem a Slytherinem. Jak przystało na wiedźmę, ma domek w lesie, cztery koty, półki pełne książek i szafki pełne herbaty. Wraz z kolejnymi perełkami popkultury odkrywa nowe tożsamości. Wielbicielka RPG, LARP-ów i sesji opisowych, którym poświęca czas między artykułami. W tekstach przemyca podprogowy przekaz feministyczny, chociaż chętnie zaprasza na obiad.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu