Silne kobiety potrafią wszystko. „Opowieść Podręcznej” – recenzja trzeciego sezonu

-

Trzeci sezon Opowieści Podręcznej zaskoczył, przynajmniej mnie, nie raz i nie dwa. Zadziwiał w każdym odcinku, kiedy June przekraczała kolejne granice, burzyła kolejne mury i osiągała rzeczy pozornie niemożliwe! 

Opowieść Podręcznej to serial, który zachwycił nas w 2017 roku. Opowiada historię June Osborne, która mieszka w Gileadzie. Kraju, w którym przestały rodzić się dzieci, mieszkańcy wrócili do chrześcijańskich, kontrowersyjnych wartości, a garstka płodnych kobiet ma określone zadanie – urodzić jak najwięcej dzieci. June jest jedną z nich.

Kadr z serialu „Opowieść podręcznej”
Bo dobrze to już było

Jeśli po dwóch pierwszych sezonach myśleliście, że gorzej już być nie może, to jesteście w błędzie. Trzeci sezon zburzył jakiekolwiek pozory bezpieczeństwa i na nowo wprowadził porządek. Brutalność, intrygi i zło weszły na zupełnie nowy poziom. Nic już nie jest takie, jakie być powinno, a reguły gry zmieniają się z odcinka na odcinek. Kary są coraz straszniejsze, ale June poczyna sobie coraz śmielej, a otaczający ją system powoli pada, podkopywany przez kobiece dłonie. Trzeci sezon pokazuje,jak wielką siłą i determinacją dysponują kobiety, i jak wiele potrafią osiągnąć, jeśli tylko tego chcą. Porwania, szmuglowanie ludzi, przekraczanie granic i łamanie barier to dla nich pikuś. Są zdeterminowane, by osiągnąć cel i innej opcji nie przewidują. 

Niemniej trzeci sezon ma kilka wad. June jest coraz odważniejsza i mamy wrażenie, że nawet ciotki się jej obawiają. Niestety, ale to nijak ma się do systemu. Skoro jedna podręczna im zawadza, to czemu nie wyślą jej do kolonii albo nie zabiją? W końcu i tak nie rodzi im dzieci… Kolejną wadą jest tempo akcji. Czasami pędzi, choć w odpowiednich momentach zwalnia i musimy chwilę poczekać, aż się rozkręci. Zdarza się, że mamy wrażenie nudy i rozwleczenia, ale im bliżej finału, tym wszystko dzieje się szybciej. Szkoda, że akcja nie jest bardziej równomiernie rozłożona, ale nie irytuje aż tak, żeby utrudniać odbiór. Inną kwestią, która mocno mnie zastanawiała, ale też denerwowała, był mały zasięg ,,buntów”. Producenci nie pokusili się o pokazanie sytuacji w innych dystryktach, więc tak naprawdę nie wiemy, na jaką skalę działa Mayday. Momentami wydaje się, jakby była to mała, lokalna organizacja. Liczyłam na bunt, rewolucję i obalenie systemu, ale będę musiała jeszcze na nie poczekać. Mam jednak nadzieję, że jak już wybuchnie to na całego. Pytanie tylko, czy zje własne dzieci?

Kadr z serialu „Opowieść podręcznej”

Natomiast ciekawym pomysłem producentów było pociągniecie wątku Sereny. Jej miłość do Nicole jest coraz silniejsza i decyduje się mieć ją przy sobie za wszelką cenę. Co najdziwniejsze udaje się jej to! I to w sposób, o jaki bym ją nie podejrzewała. Okazuje się, bowiem, że Serena nie jest taką osobą, za jaką ja uważaliśmy. Jestem tym zachwycona, bo June nie okazała się jedyną ciekawą bohaterką w serialu i z przyjemnością dowiaduję się czegoś nowego o innych kobietach. Duży plus daję też za historię o przeszłości cioci Lydii, która okazała się niezwykle ciepłą i cudowną nauczycielką. Ciekawa jestem, co musiała przejść, że stała się tak surową i apodyktyczną ciotką? Oby to szybko się wyjaśniło! 

Kontroluj wszystko, nawet to, czego nie możesz kontrolować 

W trzecim sezonie June coraz bardziej zaczyna się rozkręcać. Nie jest już grzeczna i milutka dla ciotek i żon czy komendantów, ale nawet nie stara się taka być. Jest bezczelna, wredna, przekonana o swojej racji i uparcie dążąca do celu. Wierzy, że jeśli tylko zapragnie zmiany, to uda się jej to zrealizować. Jednak nie ma jednego planu – improwizuje i czasem potyka się o własne nogi. Jest też świadoma swojej siły i wpływu, jaki wywiera na innych. Zwłaszcza na inne podręczne. Zaczyna więc z tego korzystać – manipuluje i kłamie zawsze, gdy tylko nadarzy się ku temu okazja i można to wykorzystać. To właśnie dzięki temu udaje się jej wstać z kolan. Patrząc na zachowanie jej komendanta, ciotek czy innych podręcznych, widać, że okręciła sobie ich wokół palca. Nie zawsze działają zgodnie z jej życzeniem, ale w pewien sposób boją się jej i nieświadomie realizują jej życzenia. 


Kadr z serialu „Opowieść podręcznej”

Trzeci sezon utwierdził nas w przekonaniu, że to June kieruje wydarzeniami w Gileadzie. Często nie robi tego celowo, ale jej decyzje mają wpływ na całe państwo, a przynajmniej na jej dystrykt. To ona rozdaje karty i, co najlepsze, rząd nie do końca jest tego świadomy. Zręcznie ogrywa ich w sprawie Nicole, a także w kwestii przemytu ludzi czy przekazywania informacji. Ma swoje do powiedzenia i tego się trzyma. Jeśli do tej pory nie byliście przekonani, że June jest twardą babką, która zawsze robi dokładnie to, co chce, to po trzecim sezonie będziecie tego pewni. Nic jej nie powstrzyma!

Polały się łzy smutku i szczęścia

Finał trzeciego sezonu był według mnie najlepszy z dotychczasowych. Pokazał kobiecą solidarność, zdolność do przenoszenia gór i zaciętość. Unaocznił, jak wiele jesteśmy w stanie zrobić, jeśli tylko starczy nam odwagi. Spodziewałam się co prawda innego zakończenia, ale nie zawiodłam się na tym, co widziałam. Była krew, łzy, porażki i zwycięstwa. Był śmiech i ból, ale inaczej nie mogłam sobie tego wyobrazić. June udało zrobić się coś, czego nikt się po niej nie spodziewał. Osiągnęła swój cel i choć wiele jeszcze przed nią, to wiem, że sobie poradzi. Bo jak nie ona, to kto? Oczywiście finał otwarł nam drzwi do kolejnego sezonu, który podobno ma ukazać się już w przyszłym roku. Ja nie mogę się go już doczekać! Przed June największe wyzwanie, ale coś czuję, że i z tym sobie poradzi!

podsumowanie

Ocena
8

Komentarz

Jaki jest trzeci sezon? Zaskakujący, trzymający w napięciu, momentami zabawny i wzruszający. Ale co najważniejsze pokazuje, że kobiety, które trzymają się razem i mają jeden cel, mogą osiągnąć wszystko. Bez względu na trudności i konsekwencje. Zabijają, oszukują, i kochają. Są silniejsze niż kiedykolwiek i to właśnie ta siła je napędza. 
Karolina Borys
Niezależna, śmiała, pyskata i odważna. Można powiedzieć, że tak o mnie mówią. Jestem do bólu szczera, a pod każdą moją wypowiedzią podpisuję się w 100%. Mówię jak jest i bez ściemy! Poza tym jestem recenzentem, kocią mamą, kobietą-graczem i fanką Wiedźmina!

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu