Przed nami daleka droga. „Life is Strange 2” – recenzja gry

-

Kiedy w 2015 roku ukazała się pierwsza gra z serii Life is Strange, nikt nie spodziewał się, że stanie się hitem pośród epizodycznych przygodówek. Wówczas triumfy święciły tytuły takie jak The Walking Dead czy The Wolf Among Us od Telltale Games, które do dzisiaj miło wspominam. Jednak francuskie studio Dontnod Entertainment odrobiło lekcje i po Remember Me (2013) przyłożyło się do pracy, co zaowocowało dużo większą produkcją, dzisiaj będącą kultową dla wielu graczy.

Nic więc dziwnego, że Life is Strange w 2017 roku doczekało się kolejnej odsłony. Tym razem postanowiono opowiedzieć historię jednej z bohaterek pierwowzoru, Chloe Price. Tak powstał prequel, zatytułowany Life is Strange: Before the Storm, a ponieważ zespół Dontnod zajmował się w tym czasie tworzeniem pełnoprawnej kontynuacji „jedynki”, za tę produkcję odpowiedzialne było studio Deck Nine Games. Natomiast w czerwcu 2018 roku pojawiła się całkowicie darmowa, jednoodcinkowa gra, zatytułowana The Awesome Adventures of Captain Spirit, będąca spin-offem serii. I w końcu, we wrześniu tego samego roku, ukazał się pierwszy odcinek Life is Strange 2, którą mam przyjemność omówić, dzięki uprzejmości firmy Cenega.

Screen z gry

Niebezpieczna moc

W Life is Strange 2 śledzimy losy dwóch braci, szesnastoletniego Seana Diaza i jego młodszego brata, Daniela. Naszym protagonistą jest najstarszy z chłopców. Bohater wiedzie życie typowego, amerykańskiego nastolatka – dużo imprezuje, podrywa dziewczyny, popija alkohol i pali trawkę, a w wolnych chwilach słucha muzyki i szkicuje w swoim zeszycie. Oprócz tego Sean, ze względu na brak matki, musi opiekować się także swoim młodszym, irytującym bratem (przynajmniej w jego mniemaniu).

Pewnego dnia dochodzi do tragedii. W wyniku błędnej oceny sytuacji przez policjanta, ojciec chłopców zostaje zastrzelony. Daniel, będący świadkiem tego incydentu, doznaje szoku, w skutek czego przebudziła się jego nadprzyrodzona moc. Nie kontrolując swoich nowych zdolności, nieświadomie dewastuje pół ulicy. Aby chronić młodszego brata, Sean postanawia uciec z miasta i udać się do jedynego, bezpiecznego dla nich miejsca, jakim jest dom babci.


Screen z gry

Podróż dwóch braci

Jak można wywnioskować z opisu fabuły, tym razem sterujemy postacią, która nie posiada nadprzyrodzonych zdolności. Jako Sean musimy opiekować się młodszym bratem i uczyć go odpowiedzialnego korzystania ze swojej mocy, co wcale nie jest takie proste. Daniel uważnie obserwuje nasze poczynania i (niestety!) będzie nas naśladował. Tak więc, jeżeli coś ukradniemy, on wkrótce zrobi to samo. Podobnie rzecz ma się z przeklinaniem. Dlatego ważne jest, żeby szybko reagować i od razu skarcić młodszego brata, bo inaczej już do końca rozgrywki będziemy słuchać barwnych wiązanek, wypowiadanych przez dziecko.

Screen z gry

Nasze nastawienie do Daniela też ma swoje konsekwencje – jeżeli często robimy mu na złość i opowiadamy się przeciwko niemu, w kluczowym momencie nas nie posłucha i zrobi coś nieprzewidywalnego. Należy pamiętać, że chłopiec porusza i niszczy przedmioty siłą woli, więc reperkusje jego postępowania mogą być katastrofalne. Twórcy postanowili także bardziej uderzyć w emocjonalną strunę. Snuta przez nich historia potrafi czasami wycisnąć łzy, a jeżeli mocno zaangażujemy się w opowieść, to ostatni epizod będziemy przechodzić z drżącym sercem. Mimo to, jakoś nie mogłam przywiązać się do głównych bohaterów. Przez większość czasu ich działania były absurdalne i pełne chaosu, chociaż można zrzucić to na karb ich młodego wieku.

Screen z gry

Wadliwy produkt

Dzieło studia Dontnod nie jest jednak pozbawione wpadek. Tym razem nie do końca spodobały mi się momentami zbyt długie przerywniki filmowe. Cała seria opiera się głównie na wyborach podejmowanych w trakcie trwania cutscenek, ale w drugiej odsłonie były one po prostu męczące. Przedłużające się rozważania bohaterów zniechęcały do dalszej rozgrywki. Podobnie rzecz ma się z odniesieniami do aktualnej sytuacji politycznej w USA. Niestety, twórcy pod tym względem nie wykazali się neutralnością i spłycają problem do budowania muru i nietolerancji wobec południowych sąsiadów. Gdyby nie to, że ta tematyka często pojawia się na pierwszym planie, pewnie nie czułabym się tą kwestią tak przytłoczona.

Screen z gry

Jest na czym zawiesić oko

Pod względem wizualnym, Life is Strange 2 wypada jednak lepiej w porównaniu do pierwowzoru. Tym razem zdecydowano się na silnik Unreal Engine, co poskutkowało bardziej realistycznym oświetleniem, cieniowaniem czy efektami refleksów świetlnych. Chociaż postacie zachowują charakterystyczny styl z „jedynki”, ich twarze nadal stwarzają wrażenie nieco plastikowych. Niemniej, przeróżne lokacje zachęcają do tego, aby na chwilę się zatrzymać i poobserwować otoczenie. Twórcy tym razem postawili na większą liczbę miejsc do zwiedzenia: podróżujemy przez kilka stanów USA, biegamy przez lasy o zróżnicowanych biomach czy też przemierzamy zaśnieżone tereny wiejskie, a nawet zmagamy się ze słońcem na pustyni. Wszystko to składa się na historię, z której wyniesiemy zapewne wiele wspomnień (albo też screenów).

Screen z gry

Każda decyzja ma swoje konsekwencje

Podobnie jak cała seria, Life is Strange 2 również opiera się na wyborach różnego typu, które będą miały mniejsze lub większe oddziaływanie na późniejszy obraz rozgrywki. Niektóre z decyzji wpłyną na wydarzenia jeszcze podczas tego samego odcinka gry, inne będą wybrzmiewać echem w kolejnych epizodach lub w trakcie finału. Twórcy postarali się o (aż!) siedem różnych zakończeń (pierwsza odsłona miała ich tylko dwa). Dlatego, aby poznać je wszystkie, należałoby przejść ten tytuł odpowiednią liczbę razy i zawsze podejmować inne decyzje. Nie warto jednak marnować na to czasu, ponieważ w internecie z łatwością znajdziecie opis każdego możliwego zamknięcia opowieści. Warto też dodać, że znajomość pierwszej części gry nie jest wymagana. Jedynie na początku przygody zostajemy zapytani o to, jakie zakończenie historii wówczas wybraliśmy. Wczytywany jest też zapis z darmowego The Awesome Adventures of Captain Spirit. Ale tamte decyzje mają niewielki wpływ na fabułę. Raczej jest to tylko ukłon w stronę fanów, którzy dostrzegą pewne smaczki z poprzednich odsłon.

Screen z gry

Sentymentalna podróż

Pierwsza odsłona Life is Strange studia Dontnod zaskarbiła sobie przychylność graczy na całym świecie. Jej kontynuacja, chociaż bardzo wyczekiwana, nie odbiła się tak szerokim echem, jak pierwowzór. Nic dziwnego, sama tylko z ciekawości podeszłam do tej rozgrywki i jakoś nie czuję potrzeby więcej do niej wracać. Life is Strange 2 to młodzieżowy dramat z elementami nadprzyrodzonymi, a także kino drogi. Twórcy tym razem zaserwowali nam opowieść o wchodzeniu w dorosłość, braterskiej więzi, ale też uprzedzeniach. Jeżeli nie jesteście fanami takich klimatów, to ta rozgrywka nie zaoferuje wam nic ponadto.

 Za kluczyk dziękujemy firmie CENEGA.

  • Poruszająca historia,
  • Motyw podróży,
  • Nasze wybory mają wpływ na wydarzenia,
  • Zróżnicowane lokacje.

 

  • Sztampowi bohaterowie,
  • Zbyt długie przerywniki filmowe,
  • Spora liczba nawiązań politycznych i ideologicznych.

podsumowanie

Ocena
6

Komentarz

„Life is Strange 2” to pozycja obowiązkowa dla fanów przygodówek. Mimo że nie dorównuje pierwszej odsłonie, to jednak przedstawiona historia chwyta za serce, a z bardziej wrażliwych osób wyciśnie także kilka łez. Zdecydowanie warto dać jej szansę.
Agnieszka Michalska
Pasjonatka czarnej kawy i białej czekolady. Wielbicielka amerykańskich seriali i nienasycona czytelniczka książek, ale nie znosi romansów. Podróżuje rowerem i pisze fantastyczne powieści - innymi słowy architekt własnego życia.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu