Powrót do przeszłości. „They Are Billions” – recenzja gry

-

Gry strategiczne to chleb powszedni wszystkich graczy, którzy urodzili się w latach 90. XX wieku. Produkcje takie jak Red Alert, Age of Mythology, Age of Empires czy seria Heroes to klasyki gatunku, ich ewidentny brak można odczuć we współczesnym świecie konsolowego gamingu. Jednak nie ma się co temu dziwić. W końcu ciężko jest poruszać się jednostkami czy wybraną postacią po ogromnej, pełnej zakamarków i ukrytych hord mapie bez wykorzystania myszki komputerowej oraz klawiatury. Czy na pewno? Jak się okazuje, dla chcącego nic trudnego. 
Zombie nadchodzą

They Are Billions to nic innego jak gra strategiczna, a gracz ma w niej tylko jedno zadanie – przetrwać. Ilość dni, które należy przeżyć w post apokaliptycznym świecie, jest uzależniona od stopnia trudności, ten należy wybrać na chwilę przed rozpoczęciem rozgrywki, w trybie survivalowym. Może to być osiemdziesiąt dni w trybie brutalnym, sto w wymagającym, sto dwadzieścia w umiarkowanym oraz sto pięćdziesiąt w łatwym, ale to nie wszystko. Poza ilością dni, gra oferuje nam również wiele ciekawych i rozbudowanych map, te z każdą kolejną rozgrywką wyglądają inaczej, jedyne co pozostaje takie samo, to styl lokacji. Dodatkowo, warto zastanowić się nad odpowiednim wyborem dotyczącym liczebności zombie pojawiających się na mapie, tym bardziej, że żywe trupy poza koczowaniem i oczekiwaniem na ciepły posiłek będą również atakowały kolonię i utrudniały jej rozbudowę.

Screen z gry
Co, gdzie i jak?

Rozpoczynając grę, mamy do dyspozycji czwórkę zwiadowców, jednego żołnierza, kilka podstawowych surowców oraz centrum dowodzenia. Tak jak w przypadku każdego tytułu strategicznego, także tutaj pierwszymi krokami, jakie należy podjąć, są: przeszukanie mapy w celu odnalezienia dodatkowych środków za pomocą których będziemy mogli rozbudować swoją kolonię, wybudowanie budynków mieszkalnych i użytkowych oraz szybkie odgrodzenie się od potencjalnego zagrożenia za pomocą muru. Może się to wydawać dość proste i logiczne. Jednak nie do końca takie jest, ponieważ jak się okazuje wszystkie budynki niezbędne do tego, żeby nasze małe miasto poprawnie funkcjonowało, potrzebują energii elektrycznej, a tą trzeba dostarczyć za pomocą wieży Tesli czy wiatraka. Mógłbym więcej napisać na temat różnego typu niuansów pojawiających się już na początku rozgrywki, ale to właśnie one sprawiają, że gra staje się jeszcze bardziej ekscytująca, a nie chcę odbierać wam całej zabawy płynącej z pokonywania kłód, które są dość często rzucane nam pod nogi.  

Screen z gry
Ale że na padzie?

Jak najbardziej, na padzie, czy jak kto woli, za pomocą kontrolera do gier wideo. Brak myszki i klawiatury w żaden sposób nie utrudnia rozgrywki, co więcej, stwierdzam, że ogrywanie tego tytułu Dual Shockiem 4 od PlayStation 4 wydało mi się o wiele prostsze niż za pomocą klasycznego sprzętu komputerowego. Dzięki dobrze przyporządkowanym komendom do poszczególnych przycisków na kontrolerze, wszystkie akcje związane z budowaniem, przemieszczaniem jednostek, czy też poruszaniem się po mapie bez problemu wykonywałem bez żadnych problemów, co ważne, było to dość intuicyjne, a nawet musiało takie być, ponieważ w momencie, kiedy otworzyłem menu, żeby mimo wszystko zapoznać się z komendami (tak na wszelki wypadek), okazało się, że nie zostało ono zaktualizowane do konsolowej wersji gry, co ogromnie nie zdziwiło, osobiście jeszcze nigdy nie spotkałem się z gamepadem, który posiada przycisk „Shift” czy „Alt”.

Screen z gry
Mroczne melodie 

Nie byłbym sobą, gdybym w trakcie ogrywania tego tytułu nie poświęcił dłuższej chwili na analizę muzyki, którą można usłyszeć w tle podczas rozgrywki. Niestety, mimo że utwór, wybrzmiewający z głosików mojego telewizora, z każdą sekundą stawał się coraz mroczniejszy i budził we mnie spory niepokój, to w żaden sposób mnie on nie zachwycił. Zapewne jest to spowodowane faktem, że owa melodia okazała się połączeniem kilku monotonnych dźwięków, przeplatających się z wyciem wilka czy chrząkaniem zombie.

Screen z gry
Zasady są po to, żeby je łamać

They Are Billions to produkcja, która udowadnia, że nie ma znaczenia czy grając, używamy kontrolera, czy myszki i klawiatury. Świetnie stworzony świat i dynamiczna rozgrywka sprawiają, że tytuł staje się ogromnie ekscytujący, ponieważ wszystko, co stworzyliśmy, może zostać zmiecione z powierzchni ziemi, w przeciągu dosłownie piętnastu minut. Polecam zapoznać się z tą grą każdej osobie, która uwielbiają oderwać się od życia codziennego na maksymalnie godzinę lub dwie, bo tyle czasu potrzeba, aby przejść ją w trybie podstawowym na średnim poziomie trudności.


  • Tryb survivalowy,
  • Dynamiczna rozgrywka, 
  • Oprawa graficzna w stylu retro.

 

  • Monotonna oprawa muzyczna,
  • Komendy rozpisane na klawiaturę i myszkę.

podsumowanie

Ocena
8.5

Komentarz

„They Are Billions” przypomniało mi, jak w podstawówce, po nocach, siedziałem przy komputerze i grałem w „Age of Empires”.
Damian Daszek
Miłośnik literatury fantastycznej, prozy polskiej, komiksów i gier wideo. Gra, czyta, pisze, ale tańczyć nie będzie, w ostateczności może coś zaśpiewać, ale na pewno nie za darmo.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu