Poczta Planszówkowa po raz ostatni: zestaw numer czternaście

-

Dzisiaj po raz ostatni mam okazję przedstawić wam zestaw gier, które dotarły do mnie w ramach akcji Poczta Planszówkowa. W jego skład wchodziły cztery tytuły: Labirynt słów, Jednym słowem, Seikatsu oraz Sagrada. Jednakże ze względu na wymagania niektórych z powyższych tytułów, mogłam zagrać jedynie w dwa ostatnie.
1. Seikatsu 
Wydawca: Funiverse

Zasady: Instrukcja początkowo może wydawać się bardzo obszerna i nieco skomplikowana, jednak jest to spowodowane tym, iż została ona napisana nie tylko w języku polskim. Cel gry wygląda na bardzo prosty, a polega on na zapełnieniu całego ogrodu (czyli planszy) żetonami z ptakami i karpiami. Nic skomplikowanego? Przy układaniu poszczególnych elementów należy kombinować tak, aby obok siebie znalazły się ptaki tego samego gatunku – tylko wtedy gracz zdobywa konkretną liczbę punktów. Dookoła planszy znajduje się wyznaczony tor. To właśnie po nim uczestnicy poruszają pionkami o kolorze odpowiadającym pagodzie, przy której dana osoba siedzi. Po zdobyciu na przykład trzech punktów za stado takich samych stworzeń, uczestnik może przesunąć się po torze o trzy oczka, i tak dalej. Gdy cała plansza jest już zapełniona żetonami, należy przystąpić do zliczania punktów za ułożone w danym rzędzie elementy z takimi samymi kwiatami. Gracz, który zdobył ich najwięcej, wygrywa!

Moja ocena: Gra od razu przypadła mi do gustu. Dlaczego? Ponieważ już samo jej opakowanie zachwyca i przyciąga wzrok. Twórcy ewidentnie dopracowali na nim każdy, nawet ten najmniejszy, szczegół. Po zajrzeniu do środka oczy gracza stają się tym bardziej okrągłe i można w nich zauważyć jeszcze więcej blasku. Na wierzchu ujrzymy instrukcję, zaraz pod nią dość spory woreczek, a pod nim…. jakby wyryty kwiatek, w środku którego są poukładane żetony z ptakami i karpiami, zaś na środku znajdują się trzy pionki. To wszystko razem wizualnie sprawia wrażenie bardzo ładnego i niezwykle dopracowanego. Już pierwsza rozgrywka jest emocjonująca, a zarazem niezwykle prosta, a więc ciężko się zirytować i rzucić ostatecznie ten tytuł w kąt pokoju. Z racji tego, iż za każdym razem poszczególne elementy możemy poukładać w zupełnie innej konfiguracji, regrywalność plasuje się na wysokim poziomie. To prosta gra, która zachwyca wykonaniem i kiedy raz da się jej wciągnąć, to nie można przestać się w nią bawić. Wydawca podaje, że jedna rozgrywka potrwa od  piętnastu do trzydziestu minut, co, moim zdaniem, jest odrobinę przesadzone, bowiem mi zajmowała ona około dziesięciu. Nie traktuję tego jako wadę, a wręcz przeciwnie – to pokazuje, że Seikatsu charakteryzuje się na swój sposób sporą dynamiczną. Oceniam ją na dziesięć punktów na dziesięć możliwych.

2. Sagrada
Wydawca: FoxGames

Zasady: To gra z pewnością dla osób, które czasem lubią pokombinować czy zastanowić się nad swoim kolejnym ruchem. Sagrada polega na ułożeniu jak najszybciej, w przeciągu dziesięciu tur, własnego witrażu, według wybranego wzoru. Za poszczególne elementy tego obrazu robią konkretne kwadraciki, białe bądź kolorowe. Na niektórych z nich widnieje zaś konkretna liczba oczek, co oznacza, ni mniej ni więcej, iż na takim polu należy położyć kostkę, na której ta wartość faktycznie wypadła. Kolejną ważną regułą, dość łatwą do zapomnienia, jest ta mówiąca o tym, że zarówno kostki w jednym kolorze, jak i o identycznej liczbie oczek, nie mogą stykać się ze sobą bokami, ale rogami już tak. Finał następuje w momencie zakończenia dziesiątej tury i następuje zliczenie punktów. Jako ułatwienie gry, uczestnicy mają do swojej dyspozycji karty narzędzi, pozwalające na przykład zamienić daną kostkę z witrażu na inną, ale pochodzącą z toru rundy. Poza tym są również karty celów grupowych, które dają graczowi dodatkowe punkty na koniec gry, o ile ten spełnia warunki chociaż jednej z nich.

Moja ocena: Podobnie jak pierwszy z omawianych tytułów, tak i ten zachwycił mnie od razu. Sam pomysł, aby zwykłe, kolorowe kostki, każdemu powszechnie znane, wykorzystać do układania cudnych witraży, jest naprawdę mistrzowski. Jednak nie radzę wam grać z daltonistami. Osobiście przeżyłam chwile grozy ze swoim partnerem, kiedy ten zaczął się ze mną spierać, że niebieska kostka jest… różowa! A następnie wziął do ręki dwa fioletowe sześciany (podkreślam dwa ostatnie słowa!) i zaczął twierdzić, że są one zupełnie różnych barw. Poza tym ponownie muszę przyznać, że regrywalność w tym przypadku plasuje się na dość wysokim poziomie, bowiem zwycięstwo zależy od wielu czynników, między innymi od wylosowanych kart narzędzi, ułatwiających nieco dojście do pierwszego miejsca na podium, wybranego wzoru witrażu czy też wyciągniętej karty celów indywidualnych. To wszystko sprawia, że pojedyncza tura przynosi szereg przeróżnych emocji i jest dość dynamiczna. Polecam w szczególności osobom lubującym się między innymi w kolorowankach dla dorosłych, chociaż może czasem być naprawdę gorąco, a więc nie każdy będzie potrafił się podczas niej zrelaksować. Oceniam Sagradę na dziewięć punktów na dziesięć możliwych.


Graliście w któryś z tych dwóch powyższych tytułów? Jak wasze wrażenia?

Paulina Korekhttp://zaczytanapanna.blogspot.com
Bez pamięci oddała się czytaniu książek. Zadowoli ją dosłownie każdy gatunek, byle tylko treść była wciągająca. Nie oznacza to wcale, że nie ma swoich ulubionych gatunków. Należą do nich: kryminały, thrillery, romanse, erotyki, horrory. Po skandynawskich autorów sięga już w ciemno. Oprócz literatury jej pasjami są także filmy, zwierzęta, podróże oraz odwiedzanie wszelkich wydarzeń z tym związanych. W przyszłości chciałaby napisać własną książkę.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu