Piksele są, rozwałka jest, absurdalne postacie obecne oraz głupkowaty humor… także na liście. Jeśli szukacie czegoś lekkiego i zabawnego, polecam Warlocks 2: God Slayers.
No to jeden łyczek i lecimy

Początkowo musimy wybrać odpowiednią butel… znaczy postać. Każdy z pięciu bohaterów cechuję się własnymi statystykami, zdolnościami oraz taktykami. Mnie przypadł do gustu kozioł, który lubi wypić gorzałkę i ujeżdża krasnoluda. Wbrew pozorom dobrze napisałem i nie jestem pod wpływem żadnego trunku! Tak, tutaj to koza ujeżdża brodatego knypka. A to tylko jedno z wielu nawiązań i podśmiechiwania się z popkultury. Odniesienia do książek, innych gier czy filmów są tutaj rzucane na lewo i prawo. Czasem twórcom wychodzi to lepiej, czasem gorzej, ale wysokiej zawartości humoru  odmówić tej grze nie można.

Screen z gry

Przeciwnicy lubią nas atakować na najróżniejsze sposoby. Miotają pociskami, plują glutami albo klasycznie, walczą za pomocą ostrych przedmiotów. Jako że nasze wirtualne awatary nie należą do pacyfistów, używamy najróżniejszych zaklęć i niebezpiecznych przedmiotów, aby się ich pozbyć. Trafimy także na bossów, którzy jak na wielkich i złych niemilców przystało, przewyższają nas rozmiarem, paskiem życia i zdolnościami mającymi zasięg obszarowy.

Naturalnie na dzielnicy nie możemy pokazać się ubrani w byle co. System ekwipunku jest typowy dla tego gatunku, czyli zwiększenie pancerza, ilości many czy szansa na uderzenie krytyczne. Nic tylko przymierzać i odpowiednio dopasować.

Screen z gry

Trzeba jednak w jakiś sposób zarobić, aby móc zakupić nowe fatałaszki czy trunki w dziwnych kolorach. W tym celu udamy się do NPC z wykrzyknikiem nad głową (zastanawiam się, jak one tak lewitują), aby nawiązać konwersację. Ponieważ życie jest trudne, pomagamy uciemiężonym obywatelom tego pokracznego świata, gdzie obok czarodziejek z smartfonami mieszkają podejrzani kuzyni Chewbacki. Raz pomożemy odbić wózek z towarami, a czasem znajdziemy zaginione, złote gacie. Codzienność bohatera.

Screen z gry
Najgorszy jest kac

Po tym jak wytrzeźwiejemy z pozytywnego zaskoczenia i przestaniemy się śmiać z głupich żartów i nawiązań do popkultury, zorientujemy się, że Warlocks 2: God Slayers jest niezbyt wyrazistym przedstawicielem cRPG utrzymanym w stylu pixel art. To nie jest zły trunek. Ani dobry. To takiej średniej klasy wino, które nie stoi na samej dole drabinki alkoholowej ani także wykwintne dzieło sztuki warzenia napojów z zawartością rozweselającą. Idealne na jeden wieczór lub na spotkanie w większym gronie. Pamiętać trzeba, że żadnej fajnej opowieści nie usłyszymy ani nie opowiemy, kosztując tej produkcji. Po kilku godzinach siekanie wrogów i używanie zaklęć przestają cieszyć, bo stają się nużące, jakbyśmy już mieli kończyć tę imprezę. No i ciągle musimy powtarzać te same czynności. Idź, przynieś i pozamiataj. Tylko nie zapomnij o przekąskach! No i najgorsze jest to, że stale mamy wrażenie, że już byliśmy na tym evencie, bowiem wydaje się on dziwnie znajomy…

Jeden kieliszek nie zaszkodzi

Trunek najlepiej sączy się w doborowym towarzystwie oraz w odpowiednim czasie. Warlocks 2: God Slayers to butelka wybornie pasująca do komputera, jeśli mamy pod ręką trójkę znajomych. Wtedy smakowanie tego dzieła dostarcza dodatkowej radości oraz wspólnego śmiania się z różnych wybuchów, pokonywania kolejnych wrogów czy żartów. Samotne sączenie ze szklanki początkowo przynosi radość, jednak im bliżej dna szkła, tym lepiej zaczynamy rozumieć, że to nie jest to najprzedniejszy trunek winnicy growej.

  • Humor i nawiązania do popkultury,
  • Możliwość grania w co-opie,
  • Kilku różnych bohaterów,
  • Przyjemna oprawa audiowizualna.

 

  • Fabuła? A na co to komu?,
  • Nic nowego w porównaniu do innych gier tego typu,
  • Powtarzalne zadania z cyklu „idź i przynieś”.

Odpowiedz

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię