Oglądamy i gramy. „The Dark Crystal: Age of Resistance Tactics” – recenzja gry

-

Nie mam pojęcia, ile osób spodziewało się, że Netflix postanowi zdobyć rynek gier wideo, ale dla mnie jest to całkiem niezła wiadomość. Bo – przynajmniej sądząc po przykładzie The Dark Crystal – wychodzi mu to nie najgorzej.

Jeżeli jesteście obeznani z aktualną ofertą platformy, a przy okazji lubicie produkcje fantasy, to raczej nie uszła waszej uwadze zeszłoroczna premiera Ciemnego kryształu – dziesięcioodcinkowego serialu, będącego remakiem filmu z lat osiemdziesiątych, który spotkał się z naprawdę ciepłym przyjęciem widzów.

Stworzenie gry na bazie serialu nie jest nowym chwytem Netflixa. Odnoszę jednak wrażenie, że dopiero teraz udało się sięgnąć po materiał rzeczywiście mający szansę zachwycić graczy. Bo, umówmy się, produkcje na licencji Narcos oraz Stranger Things nie zawojowały rynku i prawdopodobnie większość widowni nie wie nawet o ich istnieniu. Tymczasem lutowa premiera – The Dark Crystal: Age of Resistance Tactics – to ładna wizualnie i ciekawa fabularnie propozycja, która stanowi idealne uzupełnienie tytułu dostępnego na amerykańskiej platformie, jak i niezależny byt w świecie gier.

Screen z gry

Ale tu… ładnie!

The Dark Crystal to strategia turowa osadzona w magicznej rzeczywistości, gdzie – jak na klasykę fantasy przystało – ścierają się ze sobą siły dobra i zła. I chociaż grafika nie ma nic wspólnego z piękną kukiełkową wersją serialową – co jest zrozumiałe, z uwagi na zupełnie inną formę – i rzecz jasna nie należy do najwyższej półki w swojej kategorii, to zdecydowanie ma w sobie elementy miłe dla oka. Kolejne fragmenty tego świata odkrywa się z przyjemnością i niemałym zaciekawieniem, a dołączające do naszego zespołu postacie w najdrobniejszych detalach przypominają te, które mogliśmy podziwiać na szklanym ekranie.


To zresztą niejedyne wspólne elementy pomiędzy serialem a grą. Wadą i jednocześnie zaletą tej drugiej okazuje się to, że fabularnie bardzo wiernie oddaje historię przedstawioną na Netflixie. Problemem jest jednak jej konstrukcja, ponieważ otwartość świata pozwala na eksplorowanie go w wybranej przez siebie kolejności, a to sprawia, że w poszczególne wątki wkrada się chaos i mimo że teoretycznie The Dark Crystal: Age of Resistance Tactics zachowuje wierność pierwowzorowi, to nie do końca potrafi oddać w pełni jego chronologię i sens. A to z kolei prowadzi do tego, że momentami gra nie potrafi się obronić sama w sobie i trudno oprzeć się wrażeniu, że trzeba było najpierw zgłębić serial, żeby zrozumieć, co dokładnie dzieje się podczas potyczki.

Screen z gry

Jaki tu spokój

Zaczyna się… nudno. The Dark Crystal początkowo ma w sobie tak mało dynamiki, że autentycznie można przy niej przysnąć. Dopiero w miarę upływu fabuły robi się ciekawiej – starcia z rywalami stają się bardziej wymagające, nasi bohaterowie nabywają nowych umiejętności, a i lokacje, w których walczymy, stale się zmieniają. Samo sterowanie jest co prawda nieco siermiężne, ale z czasem da się do niego przyzwyczaić i im mocniej wsiąka się w tę rozgrywkę, tym wszelkie niedogodności zaczynają tracić na znaczeniu.

No i robi się też ciekawiej, a jeśli ma się za sobą seans Ciemnego kryształu, można zauważyć, że poszczególne starcia stanowią idealne odwzorowanie tego, co widzieliśmy na ekranie. Niestety tego samego nie da się powiedzieć o dialogach i opisach fabuły, które są stanowczo zbyt szczątkowe i dodatkowo potęgują wrażenie chaosu, o jakim wspominałam już wcześniej.

Screen z gry

Po prostu jest okej

Najbardziej trafne określenie, jakie przychodzi mi do głowy, gdy myślę o The Dark Crystal: Age of Resistance Tactics, to… poprawna. Tak właśnie wygląda ta gra – nie wyróżnia się niczym specjalnym i nie stanie się legendą gatunku, ale jednocześnie powinna zadowolić zarówno tych, którzy mają doświadczenie w strategiach turowych, jak i osoby początkujące. Zróżnicowanie poziomów jest tutaj bowiem całkiem spore – najpierw dostajemy niski próg wejścia i stosunkowo proste pierwsze potyczki, ale z czasem robi się naprawdę poważnie.

Ciekawie ewoluują też umiejętności poszczególnych postaci. Dużo frajdy dostarcza główkowanie, którą z nich powołać do następnej walki i gdzie ustawić, ponieważ czasem zawodnik z niższego poziomu dysponuje arsenałem idealnie nadającym się na to konkretne starcie i ma szansę zdobyć kolejne punkty rozwoju, jednocześnie wzbogacając swoje wyposażenie.

To chyba zresztą jest mój ulubiony element The Dark Crystal – po pierwsze, konieczność analizowania, kombinowania i zmieniania taktyki w trakcie rozgrywki, a po drugie – ciekawa ścieżka rozwoju postaci. Nie do końca przekonuje mnie co prawda system punktowy, któremu trochę brakuje logiki, ale akurat ten element gry uważam za nieistotny drobiazg.

Screen z gry

Czy warto?

Polecam wam sprawdzenie The Dark Crystal: Age of Resistance Tactics, jeśli lubicie strategie turowe, macie ochotę na długie godziny przepaść w przyjemnej dla oka i ciekawej grze albo jeżeli po prostu podobał wam się serial Netflixa, bo to jest naprawdę świetne jego uzupełnienie.

  • Sposób, w jaki ewoluują postacie,
  • Przyjemne dla oka lokacje,
  • Duże zróżnicowanie poziomów,
  • Wierne odzwierciedlenie scen z serialu.

 

  • Nuda na dzień dobry,
  • Chaotyczna i szczątkowa fabuła,
  • Niedociągnięcia graficzne,
  • Chwilowe przycinki.

podsumowanie

Ocena
7

Komentarz

Dobra propozycja dla początkujących graczy oraz fanów strategii turowych, którzy szukają roz(g)rywki osadzonej w ciekawym uniwersum. Nie jest idealnie, ale warto spędzić przy niej czas.
Klaudyna Maciąghttps://klaudynamaciag.pl
Za dnia copywriter, wieczorami - nałogowy gracz. Widywana albo z książką pod pachą, albo z padem w dłoni. Dużo czyta, jeszcze więcej tworzy i ogląda. Uzależnienie od popkultury, piłki nożnej i żużla zdiagnozowane już ze trzy dekady temu.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu