Na życiowym zakręcie. „Bez śladu” – recenzja ebooka

-

Harlana Cobena można śmiało porównać do naszego rodzimego autora – Remigiusza Mroza. Obaj mają już na swoich kontach sporo tytułów, posiadają też mnóstwo pomysłów na kolejne pozycje. Zarówno pierwszy, jak i drugi autor pisze naprawdę dobre kryminały, chociaż dotyczące nieco innej tematyki. Co najważniejsze, każdy tytuł, jaki wyszedł spod ich ręki, wciąga do granic możliwości i wprawia w ogromne zdumienie. Czy tak też było w przypadku Bez śladu?
Zaginięcie koszykarza

Głównym bohaterem tego kryminału jest Myron Bolitar, były pracownik FBI. Pewnego dnia klub koszykarski New Jersey Dragons proponuje mu zastąpienie Grega Downinga w drużynie. Jest to tylko przykrywka, by poprowadzić śledztwo zaginięcia zawodnika. Myron Bolitar przyjmuje ofertę, dzięki niej będzie miał okazję powrócić do uprawiania ukochanego sportu. Na jaw szybko wychodzą mroczne tajemnice z życia Downinga. Okazuje się, że utrzymywał kontakty z gangsterami, a pewna kobieta, o dość specyficznym imieniu Carla, go szantażowała i niedawno została zamordowana. Ślady jej krwi Bolitar znajduje we własnym domu Downinga. Wszystkie tropy prowadzą do prostego wniosku – całe zamieszanie z koszykarzem i jednocześnie kumplem ze starych szkolnych czasów ma związek z jego własną przeszłością. Czy były policjant będzie umiał sobie poradzić ze straszliwą prawdą?

Dobrze wykreowane postaci, ciekawa fabuła i wiele innych

Zacznijmy od zalet tytułu. Harlan Coben z niezwykłą wręcz starannością stworzył każdego bohatera z osobna. Nie ma tu miejsca na przypadkowy zlepek cech charakteru czy też wyglądu, wszystko posiada znaczenie. Myron Bolitar z miejsca zdobył moje czytelnicze serce. Z pozoru jest mężczyzną twardym i doskonale wiedzącym, czego oczekuje od życia. Z biegiem historii czytelnik ma okazję przekonać się, że nawet taki bohater potrafi odczuwać emocje, że chce kochać, ale również być najważniejszym w czyjejś codzienności. I w tym momencie na scenę wkracza oziębła Jessica. Tak naprawdę w książce autor nie poświęcił jej zbyt wiele miejsca, jednak nawet te kilka momentów, na przykład jej rozmowy z Mironem, wystarczyło, abym nie zapałała do niej gorącymi uczuciami. Czarę goryczy przelało jedno wydarzenie z przeszłości jej ukochanego i jej samej, ale co to konkretnie było, nie mogę wam zdradzać. Trzecim bohaterem, który zapada w pamięć i to dość mocno, jest przyjaciel Myrona, Win. To mężczyzna z klasą. Harlan Coben zrobił z niego przy tym tak uroczego faceta, że zwyczajnie nie da się go nie lubić. Ostatnią postacią zapadającą w pamięci na nieco dłuższy czas jest Esperanza, czyli współpracownica Myrona. Z czasem okazuje się ona niezwykle ciepłą kobietą, nasz bohater może na nią liczyć praktycznie w każdej sprawie, a poza tym tak jak i ja uważa, że Jessica na niego nie zasługuje. 

Kolejny plus Bez śladu to pomysł na fabułę. Czytelnik zostaje od razu   rzucony na głęboką wodę, w wir wydarzeń, które dzieją się tak szybko, że łatwo się w nich pogubić. Owszem pomysł na to, iż pod pretekstem wyleczenia poważnej kontuzji znika popularny koszykarz, a czytelnik praktycznie nic nie wie o życiu tego bohatera i dopiero wspólnie z Myronem stopniowo zdobywa informacje, jest na swój sposób intrygujący i wciągający. Czegoś jednak mi zabrakło, z początku ciężko mi było się wgryźć w przedstawianą historię i zdążyłam ją nawet spisać na straty. Lecz po około pięćdziesięciu stronach akcja znacznie przyspiesza, żeby znów zwolnić pod sam koniec. 

Dlaczego tak się to skończyło?

Jednak niezaprzeczalnie najpoważniejszym minusem jest dla mnie samo zakończenie i rozwiązanie całego śledztwa. Spodziewałam się większego zaskoczenia. To, co dostałam od autora, przyjęłam ze stoickim spokojem i owszem, niedowierzaniem, ale dlatego, że rozwiązanie mogło się okazać bardziej spektakularne i wstrząsające. W takiej formie, w jakiej przedstawił to Harlan Coben, niestety ale nie zostanie na zbyt długo w mojej pamięci.

To już trzeci tom…

Bez śladu to już kolejna książka o przygodach Myrona Bolitara. Jednak ja nie odczuwałam dość mocno swojej nieznajomości jej poprzedniczek. Czytelnik nie natrafi tu na żadne poważniejsze nawiązania do przeszłości głównego bohatera, a co za tym idzie rozpoczynając swoją przygodę z twórczością Harlana Cobena właśnie od omawianego tytułu, nie zepsuje sobie przyjemności zaznajomienia się później z wcześniejszymi częściami z tego cyklu. 


Czy warto?

Bez śladu to historia ukazująca, do czego mogą doprowadzić czyjaś chora zazdrość i chęć zemsty. To opowieść o ludzkim cierpieniu, a także o dążeniu do zapomnienia. Czy warto przeczytać? Lektura nie była zła, chociaż przez pierwsze kilkadziesiąt stron naprawdę ciężko jest przebrnąć. Ale niech na korzyść przemawia fakt, iż na sto procent sięgnę jeszcze po inne historie stworzone przez Harlana Cobena. 

Czas na kryminał? W takim razie zapraszamy na stronę Virtualo.

Recenzja powstała we współpracy z Virtualo.

Tytuł: Bez śladu

Autor: Harlan Coben

Wydawnictwo: Albatros

Rozmiar pliku: 528 KB

ISBN: 978-83-8215-150-3

Więcej informacji znajdziecie TUTAJ

podsumowanie

Ocena
7

Komentarz

"Bez śladu" to wciągający kryminał, o ile przebrnie się przez jego początek. Czy warto jednak zarywać dla niego noce, jeżeli zakończenie jest rozczarowujące? Decyzję pozostawiam wam.
Paulina Korekhttp://zaczytanapanna.blogspot.com
Bez pamięci oddała się czytaniu książek. Zadowoli ją dosłownie każdy gatunek, byle tylko treść była wciągająca. Nie oznacza to wcale, że nie ma swoich ulubionych gatunków. Należą do nich: kryminały, thrillery, romanse, erotyki, horrory. Po skandynawskich autorów sięga już w ciemno. Oprócz literatury jej pasjami są także filmy, zwierzęta, podróże oraz odwiedzanie wszelkich wydarzeń z tym związanych. W przyszłości chciałaby napisać własną książkę.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu