Łamigłówki w języku Suahili. „Ubongo Trigo” – recenzja gry planszowej

-

Ubongo znam już od dawna przez swojego siostrzeńca, który regularnie wręcz zmusza mnie do codziennej rozgrywki w wersję 3D tej gry. Jak jednak sprawdza się bardziej kanciasta, przeznaczona do podróży nowa edycja rozgrywki o nazwie Ubongo Trigo?

Ubongo Trigo jest grą malutką i prostą. Dotyczy to zarówno jej gabarytów, jak i poziomu trudności. Sam za siebie mówi już fakt, iż zasady mieszczą się na krótkiej, dwustronicowej broszurze! Reguły można właściwie streścić w jednym zdaniu – wygrywa osoba, która jako pierwsza zasłoni wskazanymi na karcie  z łamigłówką kafelkami dwa pola. Tyle! Prościej się chyba nie da. Twórcą Ubongo jest Grzegorz Rejchtman, Polak mieszkający w Monako. Ten ekonomista słynie z tworzenia gier o łatwych zasadach, które dostarczają jednak ogromnych emocji. Jeśli ktoś się zastanawiał, co właściwie znaczy nazwa gry – została ona zaczerpnięta z języka suahili, w którym „ubongo” znaczy po prostu mózg. Jakże trafny to tytuł! Pomimo swojej prostoty, wymaga od nas bowiem ruszenia szarymi komórkami.

>> Polecamy: Kto będzie szybszy? „Ubongo Extreme” — recenzja gry planszowej <<
Co kryje pudełko?

W małym, ale ładnie wykonanym pudełku znajdziemy 32 karty (czyli aż 64 różne łamigłówki do rozwiązania) oraz przeznaczone do układania na nich 28 kafelków. Wszystkie elementy cechują się dobrą jakością wykonania i są całkiem estetyczne, za co Ubongo Trigo zasługuje na duży plus. Każda z kart posiada dwie strony o różnym poziomie trudności, który można dowolnie wybrać. Mimo że gra przystosowana jest dla osób już od 7 roku życia, to mój 5 letni siostrzeniec bez problemu sobie z nią radzi. Szczerze polecam jednak rozpocząć swoją przygodę z Ubongo od tych łatwiejszych zagadek i z czasem przejść na te trudniejsze. Oszczędzicie sobie nerwów – uwierzcie mi.

Krótko o zasadach

Rozgrywkę zaczynamy, dobierając po 8 kart łamigłówek dla każdego gracza. Tasujemy je i układamy w stosie pośrodku stołu. Następnie uczestnicy otrzymują takie same zestawy 7. kolorowych kafelków, które kładą przed sobą. Gra składa się z 8 rund, a każda z nich wygląda następująco: ze stosu należy wybrać karty, a następnie ułożyć na czas kafelki w kształt wzoru przedstawionego na kartoniku. Żaden fragment pola nie może pozostać pusty, a kafelki nie mogą wystawać poza narysowane kontury. Osoba, która pierwsza wykona zadanie, musi krzyknąć „Ubongo!”. Po wybrzmieniu tego hasła, reszta graczy ma 20 sekund na dokończenie swoich zadań. Jeśli im się to nie uda, oddają swoje karty wygranemu. Zwycięzcą jest ten, kto na koniec rozgrywki posiada najwięcej kart.

Single player w planszowym wydaniu

Co ciekawe, Ubongo Trigo posiada także „tryb single player”! Chodzi w nim po prostu o to, żeby łamigłówki rozwiązywać samemu. Wersja w instrukcji opisuje, jak zdobyć tytuł „Ubongo Master”: należy w ciągu 20 minut rozwiązać jak najwięcej zadań. Jeśli graczowi uda się zdobyć 32 karty, może on śmiało posługiwać się tym prestiżowym mianem. Zabawa jednak równie dobrze sprawdza się jako luźna gimnastyka dla umysłu, forma zastępcza dla, na przykład, krzyżówek. Polecam serdecznie! Jeśli jakaś karta sprawia nam szczególnie dużo problemów, na końcu instrukcji znajdziemy wskazówki, jak rozwiązać każdą z nich.


Travel edition?

Ubongo Trigo reklamuje się jako gra w wersji podróżniczej, chociaż niestety nie wypada tak dobrze w tym wydaniu. Małe elementy są nieporęczne, kart jest za dużo, a cała rozgrywka dosłownie się rozsypuje. Próbując rozwiązać ten mankament wraz ze znajomymi wpadliśmy na idealne rozwiązanie, jak z Ubongo Trigo uczynić idealną grę podróżniczą… wystarczyłoby dodać zwykłe magnesy! Pozwoliłyby to na rozgrywkę w warunkach drogowych, czy to w pociągu, czy na tylnym siedzeniu samochodu. Jedyną opcją gry w Ubongo w trakcie podróży może być zabawa w hotelowym zaciszu. Innej możliwości nie widzę.

Prosta, lecz wymagająca

Ubongo Trigo jest grą naprawdę dobrą, jak zresztą każdy tytuł opierający się na zasadach stworzonych przez Grzegorza Rejchtmana. Prosta i krótka instrukcja pozwalają rozpocząć zabawę już chwilę po pierwszym otworzeniu pudełka. Świetne, estetyczne wykonanie łączy się z emocjonującą i dość wymagającą rozgrywką, którą jeszcze bardziej uatrakcyjnia możliwość zmiany poziomu trudności. Czasami Ubongo Trigo może wydawać się trochę zbyt proste, jednak radość płynąca z rozwiązywania kolejnych zagadek zdecydowanie nadrabia ten brak.

Tytuł: Ubongo Trigo

Liczba graczy: 1-4

Wiek: 7-107

Czas rozgrywki: 20 minut

Wydawnictwo: Egmont

 

 

 

Za przekazanie gry do recenzji dziękujemy wydawnictwu Egmont, więcej o grze przeczytacie tutaj:

podsumowanie

Ocena
7

Komentarz

„Ubongo Trigo” to świetna gra na zapełnienie czasu wolnego, zwłaszcza z dzieckiem. Rozgrywka szybka, banalnie prosta i zmuszająca do myślenia. Na pewno nie sprawdzi się jako gra do podróży ze względu na liczne, małe elementy.
Piotr Tomczuk
Piotr Tomczuk
Futbolista amerykański, jeździec, bokser i podróżnik na część etatu. W wolnych chwilach czyta wszystko, co wpadnie mu w ręce, nadrabia klasyki światowego kina i spędza godziny na próbach poznania najlepszych historii, które stworzyła kultura popularna. Miłośnik wszystkiego, co amerykańskie - znany też jako the Polish Cowboy.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu