Kosmiczne wzloty i upadki. „Proxima” – recenzja filmu

-

Pod koniec stycznia, dzięki uprzejmości Cinema City Polska, miałem okazję udać się do jednego z warszawskich kin, należących do tej sieci, na film pod tytułem Proxima. Muszę przyznać, że byłem nim ogromnie zainteresowany, ponieważ już dawno nie widziałem, żeby Best Film (polski dystrybutor), wprowadzając jakąś produkcję na ekrany multipleksów, tak mocno ją promował.

Jednak w żaden sposób nie nastawiałem się pozytywnie, nie wchodziłem na salę kinową z przeświadczeniem, iż zaraz zobaczę arcydzieło współczesnej kinematografii… i w sumie dobrze, bo Proxima niestety nim nie jest.

Marzenia z dzieciństwa

Film opowiada historię kobiety o imieniu Sarah, która od dziecka chciała polecieć w kosmos. Kiedy w końcu znajduje się o krok od zrealizowania swoich marzeń, uświadamia sobie, ile musi poświęcić, aby to zrobić. Morderczy trening czy rozłąka z najbliższymi to tylko nieliczne z problemów, z jakimi będzie musiała zmierzyć się główna bohaterka.

Kadr z filmu
Sarah i zjawiskowa Eva Green

Sarah, w którą wcieliła się Eva Green, to postać złożona – wie, czego chce od życia, jest pewna siebie, inteligentna oraz świadoma swoich umiejętności. Innymi słowy: ma, wszystkie cechy niezbędne do zostania astronautką. Jednak w trakcie seansu udowadnia nam, że wyprawa w kosmos wcale nie należy do jej życiowych priorytetów. Mimo że odtwórczyni głównej roli naprawdę świetnie prezentowała się na ekranie i bezdyskusyjnie starała się zagrać jak najlepiej potrafi, to niestety ze względu na dość niezrozumiały dla mnie sposób montażu, nie miała możliwości zademonstrowania swoich umiejętności aktorskich. Wiele scen, które posiadały potencjał, aby stać się przełomowymi dla postaci, zostało uciętych, a stosowanie w produkcji tego typu zabiegów w momencie, kiedy bohater przeżywa wewnętrzny kryzys, zaczyna płakać, tracić panowanie nad sobą, jest ogromnym marnotrawstwem ciekawego i poruszającego materiału filmowego.

Kadr z filmu
Niewykorzystany potencjał

Ostatnio usłyszałem, że żaden dobry recenzent nie może napisać w artykule, iż odtwórcy poszczególnych ról w danej produkcji nie wczuli się w role. Zgadzam się z tym w stu procentach. Na to, w jaki sposób aktor zaprezentuje się na ekranie, ma wpływ wielu ludzi, ale przede wszystkim reżyser i scenarzyści, którzy w przypadku Proximy nie wykorzystali ogromnego potencjału fabuły oraz postaci. Oglądając ten film, miałem wrażenie, że wątki się otwierają, ale nie zamykają, przemiany zachodzące w bohaterach są chwilowe, nie wprowadzają nic do całej historii, a szkoda, bo ich możliwości były naprawdę wielkie. To wszystko spowodowało, że aktorzy nie mogli popisać się swoimi umiejętnościami, co finalnie sprawiło, iż historia przedstawiona w obrazie, mimo że ciekawa, może zostać odebrana jako nużąca oraz pozbawiona emocji.

Kostiumy jak z kosmosu

Widzieliście kiedyś prawdziwy skafander kosmonauty? Ja tak, ale nigdy żaden nie zrobił na mnie takiego wrażenia, jak ten w Proximie. Kostiumy są jednym z największych atutów tego filmu. Wszystko, co mamy okazję zobaczyć na ekranie, wygląda tak autentycznie, że momentami zastanawiałem się, czy cały sprzęt przeznaczony do użytku w kosmosie to na pewno jedynie rekwizyty. Poza ubiorem niczym z filmów dokumentalnych na temat NASA, świetnym doświadczeniem było ujrzenie, jak krok po kroku, prezentują się etapy przygotowania do wyprawy kosmicznej. Mordercze treningi, masa dziwnych i wyczerpujących ćwiczeń, w których wezmą udział główni bohaterowie sprawi, że kolejna wizyta na siłowni będzie dla was niczym pobyt w pięciogwiazdkowym spa.


Kadr z filmu
Lot bez emocji

Proxima  jest produkcją dla każdego widza, zarówno tego dużego, jak i małego. Mimo że dystrybutor zaklasyfikował go jako dramat, to ja pokuszę się o stwierdzenie, że to film familijny, przedstawiający historię kobiety, która nie wie, czy będzie w stanie poświęcić swoją rodzinę na rzecz spełniania marzeń oraz rozwoju zawodowego. Istnieje chyba takie trochę przeświadczenie społeczne, że dramat musi wzruszać, poruszać serca i zmuszać do refleksji. Proxima tego nie robi. Przez cały seans nie było nawet jednej sceny, która sprawiła, że zrobiło mi się chociaż przykro. Niestety, nawet wspólne wystąpienia matki i córki nie wywarły na mnie jakiegoś większego wrażenia –  po prostu za krótkie, a aktorki dostały za mało czasu, żeby zbudować wokół siebie emocje, które mogłyby poruszyć widzów.

W sumie, to nie było tak źle

Zawsze staram się odnaleźć w obejrzanej produkcji, przeczytanej książce czy ukończonej grze więcej pozytywów, niż negatywów. Tak było i tym razem. Uważam, że Proxima to ciekawy film, który przypadnie do gustu wszystkim fanom podróży kosmicznych. Jednak nie oczekujcie, że w trakcie seansu z waszych oczu będą płynęły łzy wzruszenia czy rozpaczy, idźcie do kina z czystą głową, po to, żeby po prostu miło spędzić czas. Proxima dostaje ode mnie ocenę średnią, czyli 6/10.

 

Tytuł oryginalny: Proxima

Reżyseria: Alice Winocour

Rok premiery: 2019

Czas trwania: 1 godzina 47 minut

podsumowanie

Ocena
6

Komentarz

Proxima to film, który mnie nie porwał. Niestety mimo mojego dość wysokiego poziomu empatii nie wzruszyłem się w trakcie seansu, czego żałuję, ponieważ przed wejściem do kina miałem co prawda dość neutralny stosunek do tej produkcji, ale jednak oczekiwałem czegoś więcej.
Damian Daszek
Miłośnik literatury fantastycznej, prozy polskiej, komiksów i gier wideo. Gra, czyta, pisze, ale tańczyć nie będzie, w ostateczności może coś zaśpiewać, ale na pewno nie za darmo.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu