Kiedy jedzenie na ciebie patrzy. „Sushi Roll” – recenzja gry planszowej

-

Gry planszowe to idealna rozrywka dla całej rodziny czy grona przyjaciół, na długie wieczory lub weekendowe spotkania. W zależności od tytułu, można spędzić na zabawie przy nich kilkadziesiąt minut, albo kilka godzin. Mają cudowną zaletę łączenia ludzi i zapewnienia rozrywki, bez elektroniki czy multimedialnych sprzętów. Można powiedzieć, że to taki old school wśród propozycji spędzania ciekawie czasu.

A skąd to się wzięło?

Ostatnio na rynku pojawiła się interesująca propozycja, a mianowicie Sushi Roll. Jest to kościana wersja wcześniejszego Sushi Go!. Autor stwierdził, że nie tylko kartami człowiek żyje i wyszedł naprzeciw miłośnikom rzutów oraz liczącym na szczęście podczas losowania. A pomysłodawcą „rulonikowych” rozgrywek jest Phil Walker-Harding, siedzący w tym biznesie od wielu lat. Sam mówi, że tworzy gry planszowe oraz karciane dostępne, intuicyjne i angażujące społecznie. Ma nadzieję, iż jego tytuły przeniosą uczestników do innych epok, miejsc, które będą na nich oddziaływać, a przy tym dawać dużo frajdy. Za oprawę graficzną odpowiedzialna jest Nan Rangsima i trzeba przyznać, że jej prace naprawdę cieszą oczy.

Pokaż kotku, co masz w środku

W solidnym pudełku kryją się same dobroci. Żetony: czterdzieści punktów (jeden, pięć, dziesięć, dwadzieścia), dwadzieścia puddingów, osiemnaście menu, dwanaście pałeczek. Trzydzieści kości (przystawka, futomaki, nigiri, dodatki, pudding), po pięć planszetek taśm oraz tacek, woreczek na kości i nieodłączna instrukcja. Całość jest dość solidna, ale nie nad wyraz ciężka. Każdy element stworzono z dbałością o szczegóły i na próżno szukać jakichś niedociągnięć. Plansze wykonano z grubej tektury, nic się nie wygina czy łamie. Na samym początku trzeba wypchnąć wszystkie elementy, a zajmuje to trochę czasu. Po pierwszym arkuszu człowiek ma dość, jednak to również świadczy o solidnym wykonaniu.

Let’s play!

Przejdźmy jednak do całej zabawy, ponieważ ona jest tutaj najważniejsza. Każdy gracz bierze po tacce i kładzie ją odkrytą przed sobą. Właśnie tam będzie układać kości. Arkusz zawiera również symbole, odpowiadające im wartości oraz zasady ich podliczania. Przed pierwszą rozgrywką trzeba pogrupować żetony i położyć je na samym środku. Każdy bierze dwie pałeczki, trzy menu i umiejscawia je obok siebie, żeby były widoczne dla wszystkich. Powinno być tyle taśm, ilu jest graczy, ale zawsze musi być ta z czerwoną krawędzią. Podczas losowania są one odwrócone tak, żeby nikt nie widział, jaką dostanie. Następnie uczestnicy biorą po jednej i kładą odkrytą przed sobą. Wszystkie kości należy włożyć do woreczka i dobrze nimi potrząsnąć. Każdy losuje odpowiednią ich liczbę i układa na taśmie. Kiedy uczestników jest dwóch, biorą po osiem kości, analogicznie 3-7, 4-6, 5-5. Rozgrywka składa się z trzech rund, a w każdej z nich gracz wybiera z taśmy po jednym sześcianie i kładzie ją na swojej tacce. Następnie wszyscy przesuwają taśmy z zawartością w lewo. Gdy zabraknie prostopadłościanów, runda dobiega końca, podliczane są punkty według rozpiski z instrukcji. Oczywiście wygrywa osoba, która ma ich najwięcej.

Na początku rundy każdy gracz rzuca wszystkie kości znajdujące się na jego taśmie i potem również je tam odkłada, ale wyrzuconymi symbolami do góry. Pierwszy zaczyna uczestnik mający kartonik z czerwonymi krawędziami, a potem gra toczy się zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Podczas swojej rundy wykonuje się akcje w konkretnej kolejności. Opcjonalnie używa się dowolnej liczby żetonów menu lub pałeczek. Te pierwsze sprawiają, że można wziąć ile się chce własnych sześcianów i ponownie nimi rzucić. Pałeczki dają szansę zamiany swojej kości z tą u innego gracza. Obowiązkowo bierze się prostopadłościan z rzuconych i bez obracania kładzie na taśmie. Jedne dają punkty na koniec rundy, a inne natychmiastowe korzyści.


Jedzenie zawsze cieszy

Ufff, trochę tego jest i można się na początku pogubić, ale, jak we wszystkim, kilka partyjek i człowiek „śmiga”. Sushi Roll przeznaczono od dwóch do pięciu graczy w wieku powyżej ośmiu lat.

Mam mieszane uczucia jeśli chodzi o ten tytuł, ponieważ jeszcze nie rozegrałam go w większym gronie i mam wrażenie, że wówczas odczucia byłyby lepsze. W wersji dla dwojga rozgrywki kończą się za szybko. Szczególnie jest to odczuwalne, kiedy nie pamięta się o wszystkich niuansach. Często ma znaczenie wybór kolejności kości, które się układa. Serio, dopiero przy drugim podejściu to do nas dotarło i zapaliła się lampeczka. Wpływ na to mogła mieć instrukcja, która na pierwszy rzut oka wydaje się przejrzysta, ale jednak ważne informacje są porozrzucane, a te mniej istotne – powielane. Wiem, że to kościana wersja karcianej propozycji i jest to odczuwalne. Odnoszę wrażenie, że ta odsłonę stworzono głównie dla fanów pierwowzoru, a niektóre aspekty zostały potraktowane po macoszemu, czyli nowi odkrywcy mają utrudniony start.

A na koniec

Nie jest to tytuł na długie rozgrywki, a bardziej na wiele rund odbywających się po sobie. Zapewne im więcej osób, tym lepiej. Na uwagę zasługuje oprawa graficzna – naprawdę genialna. Uśmiechnięte jedzenie od razu sprawia, że krzyczę w myślach: „KAWAII!”. Całość jest bardzo słodka, a wesołe rolki sushi kuszą, żeby pograć. Myślę, że dla fanów ów przysmaku, Sushi Roll będzie super prezentem. Mniej zorientowani mogą przekonać się do tego typu jedzenia oraz jego rodzajów.

Gra jest przyjemna i daje szansę dobrze spędzić czas, jednak nie obyło się bez wad i musicie ocenić sami, czy wam przeszkadzają. Jeśli nie, to rozgrywki będą czystą przyjemnością.

 

Tytuł: Sushi Roll (edycja polska)

Liczba graczy: 2-5

Wiek: 8+

Czas rozgrywki: 20 minut

Wydawnictwo: Rebel

 

 

Za przekazanie gry do recenzji dziękujemy wydawnictwu Rebel, więcej o grze przeczytacie tutaj:

podsumowanie

Ocena
7

Komentarz

Kościana wersja urzeknie fanów, a nowicjuszom w temacie da możliwość poznania mechaniki gry.
Katarzyna Gnacikowska
Rodowita łodzianka. Z papierków wynika, że magister inżynier po Politechnice Łódzkiej, jednak z zawodem nie mogą się znaleźć. Wolny duch szukający swojego miejsca na ziemi, Wielka fanka seriali maści wszelakiej, szczególnie Supernatural, Teen Wolf, American Horror Story, ale nie ma co się ograniczać. Książkoholiczka (nie dla obyczajówek i historycznych!) pierwszej wody, która prawdopodobnie umrze przygnieciona swoimi "małymi" zbiorami. Lubi się śmiać, czytać i spędzać miło czas. Nie lubi chamstwa, hipokryzji i beznadziejnych ludzi. Dobra znajoma Deadpoola i Doktora Strange.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu