Jedyny słuszny wybór… „Ostatnia walka” – recenzja książki

-

Życie pisarza bywa niezwykle trudne. Kiedy stworzy ciekawą opowieść, musi mierzyć się z presją wywieraną przez czytelników, dotyczącą chociażby szybkiego wydania kolejnego tomu cyklu, dobrego poprowadzenia historii ich ulubionych bohaterów czy godnego zakończenia całej powieści. To ostatnie może się stać kością niezgody pomiędzy odbiorcami zakochanymi w opowieści a jej autorem (bądź autorką). Istnieje bowiem wiele przypadków, kiedy pisarz (pisarka) zakończył swoją serię w sposób, który nie spodobał się czytelnikom (mowa chociażby o Niezgodnej Veroniki Roth).

Wtedy zaczyna wrzeć. Emocje sięgają zenitu, odbiorcy są niepocieszeni, niektórzy dość personalnie odbierają finał ich ukochanej historii… Dzieje się. Tak, odpowiednie zakończenie opowieści może okazać się wisienką na torcie albo największym koszmarem twórcy (i odbiorców). Jak z ostatnim tomem cyklu Czarny Mag poradziła sobie Rachel E. Carter?

Niebezpieczne decyzje

Ry zna prawdę – o postępkach zamordowanego króla i planach obecnego. Długo nie dawała wiary słowom swojego brata Derricka, po jego śmierci wszystko jednak nabrało sensu, dziewczyna połączyła ze sobą odpowiednie elementy układanki i już wie, jak rzeczywiście wygląda sytuacja. Wie również, iż nie może przemilczeć czynów Blayne’a, musi wesprzeć rebeliantów. Boi się jednak, że jej opowiedzenie się po stronie wrogów Korony będzie oznaczało wyrzeczenie się miłości ukochanego – Czarnego Maga i męża Ry, Darrena.

>> Polecamy: Marzenia a miłość. „Kandydatka” – recenzja książki <<

Bohaterka musi działać z rozwagą – zdobyć dowody na to, iż król to wróg społeczeństwa, dbający tylko o swoje dobro i władzę. Nie będzie to łatwe, poplecznicy Blayne’a śledzą każdy jej ruch, zwłaszcza po tym, jak światło dzienne ujrzał fakt, że jej młodszy brat to zdrajca. Protagonistka ma wiele do stracenia. Czy przedłoży dobro ogółu nad swoim własnym? Czy zdecyduje się na obalenie króla? Czy poprowadzi rebeliantów do zwycięstwa?

Wybory bohaterki

Z serią Carter bywało różnie – pierwszy tom okazał się wciągającym, drugi fascynował, ale nie aż tak jak poprzedni, trzeci pozostawił wrażenie niedosytu, a czwarty… Czy finał został przemyślany i zadowala? Owszem!

Nie da się ukryć, że w tej części najwięcej się dzieje. Mocny nacisk położono na dylematy moralne głównej bohaterki, która co i rusz walczy sama ze sobą. Bije się z myślami, zastanawia nad własnymi postępkami i przyszłością. Dziewczyna wie, że zdrada Korony nie tylko uczyni z niej najbardziej poszukiwaną osobę w królestwie, ale także zniszczy jej związek z Darrenem. Przecież Ry musi coś zrobić z jego bratem, królem, każdy ruch będzie fatalny w skutkach.


Czytelnik widzi, jak protagonistka przeżywa sytuację, w jakiej się znalazła. Nie dość, że straciła ukochanego brata, to zaraz utraci miłość jej życia. Dziewczyna jednak wie, że dobro ogółu jest ważniejsze niż własne. Próbuje, krok po kroku, odkryć plany Blayne’a i zdemaskować mordercę. Czy jej się to uda?

Budowanie napięcia

Carter bardzo dobrze buduje napięcie. Odbiorca wie, że prędzej czy później Ry będzie musiała się skonfrontować z Darrenem, nie zdaje sobie jednak sprawy, jak przebiegnie starcie. Trudno wykoncypować, w jakim kierunku podąży autorka – czy zaserwuje nam słodko-gorzkie zakończenie, a może postawi wszystko na jedną kartę i finał chwyci za serce.

Warto nadmienić, że pisarka wybrała ciekawe i zaskakujące rozwiązanie. Nie mamy do czynienia z zakończeniem, które rozczarowuje albo pozostawia wrażenie niedosytu – wątki zostały pozamykane, a to w historii najważniejsze. Każda decyzja bohaterki posiada swoje uzasadnienie, czytelnik rozumie jej wybory i zastanawia się nad ich konsekwencjami. A te będą. Jakie? Tego dowiecie się, czytając powieść.

Pierwszy raz opowieść nie dłuży się, we wcześniejszych tomach pojawiało się kilka scen, które okazywały się typowymi napełniaczami miejsca. W tym każdy element ciekawi, akcja bardzo szybko nabiera tempa, a opowieść wciąga. Tak naprawdę wystarczy chwila, by pochłonąć całą powieść. Nic nie dzieje się przez przypadek, Carter nie oszczędza nikogo – ani swoich bohaterów, ani czytelników.

Podsumowanie

Ostatnia walka to godne zakończenie serii. Uważam, że to najlepszy tom cyklu, najbardziej pasjonujący, z wartką akcją i interesującymi rozwiązaniami fabularnymi. Z jednej strony szkoda, że opowieść o przygodach Ry dobiegła końca, z drugiej dobrze, że finał okazał się tak dobry.

Jedyny słuszny wybór… „Ostatnia walka” – recenzja książkiTytuł: Ostatnia walka

Autorka: Rachel E. Carter

Wydawnictwo: Uroboros

Liczba stron: 480

ISBN: 978-83-280-7245-9

Więcej informacji o książce TUTAJ

podsumowanie

Ocena
7

Komentarz

Godne zakończenie serii? A może autorka za bardzo popuściła wodze fantazji?
Monika Doerre
Monika Doerre
Dawno, dawno temu odkryła magię książek. Teraz jest dumnym książkoholikiem i nie wyobraża sobie dnia bez przeczytania przynajmniej kilku stron jakiejś historii. Później odkryła seriale (filmy już znała i kochała). I wpadła po uszy. Bo przecież wielką nieskończoną miłością można obdarzyć wiele światów, nieskończoną liczbę bohaterów i bohaterek.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu

Jedyny słuszny wybór… „Ostatnia walka” – recenzja książkiGodne zakończenie serii? A może autorka za bardzo popuściła wodze fantazji?