Jaka jest stolica Monako? „Tajny Agent” — recenzja gry planszowej

-

Zdrajcy, szpiedzy i tajni agenci to wielki temat w dziejach popkultury. Fascynują swym podwójnym życiem, budzą podziw odwagą i poświęceniem. W chwili obecnej na rynku mamy olbrzymią gamę różnych filmów i książek detekstywistyczno-szpiegowskich. Co ważne, temat ten coraz częściej jest wykorzystywany także w grach planszowych. Olbrzymią popularnością wśród graczy cieszą się tytuły takie jak: Tajniacy, Mamy szpiega, czy choćby Decrypto. Również wydawnictwo Granna poszło śladem innych i wydało niedawno Tajnego Agenta — planszówkę imprezowo-edukacyjną, czyli połączenie dedukcji z wiedzą geograficzną.

Pierwsze wrażenie

Ilustracja na okładce jest intrygująca i zachęcająca. Mamy uciekającego agenta i ścigających go detektywów rodem z filmów o Jamesie Bondzie. W tle pościgu znajduje się Wieża Eiffla, Statua Wolności i Grobowiec Humajuna. Niestety, po otwarciu pudełka klimat gry lekko pryska. Tajny Agent składa się właściwie z samych kart, a na nich praktycznie nie ma ilustracji — jedynie flagi, ikony i trochę tekstu. Wszystko, co tworzy szpiegowską otoczkę, znajduje się tylko na pudełku i instrukcji. Było to lekko rozczarowujące.

Pod wieczkiem zobaczymy dwadzieścia trzy karty pytań i sto dziewięćdziesiąt siedem blankietów krajów, tajne akta oraz jednokartkową instrukcję o wielkości A4. Zasady w niej zostały opisane bardzo klarownie i przejrzyście. Nie ma żadnych niejasności. Reguły są proste, łatwe do zapamiętania. Do gry zasiada od dwóch do aż dziesięciu graczy. To duży plus, bo mało która gra daje możliwość zabawy w tyle osób. Według opisu jedna rozgrywka nie powinna zająć więcej niż trzydzieści minut, co czyni ją szybką i dobrą, jako rozgrzewkowy tytuł przed jakąś dłuższą partią innej planszówki.

Gdzie jest ten agent?

W Tajnym Agencie jeden z graczy wciela się w tytułowego bohatera i wybiera cel podróży spośród wylosowanych wcześniej kart. To właśnie tam będzie ukrywał się przed detektywami. Zadaniem reszty grupy będzie, za pomocą prostych pytań, odgadnąć, w jakim kraju schował się szpieg. Wywiadowcy muszą ściśle ze sobą współpracować i zbierać jak najdokładniejsze informacje, które pomogą złapać tajnego agenta.

W swoim ruchu tropiciele zadają pytania z kart, następnie mogą się konsultować między sobą i ostatecznie eliminują jedno z państw – jako to najmniej prawdopodobne. Jeśli tam przebywał szpieg, otrzymuje on kartę tej lokacji i wygrywa rundę. Gdy okaże się, że blankiet kraju odrzucono właściwie, zawęża się krąg poszukiwań. Runda może również zakończyć się próbą aresztowania, gdy gracze domyślają się miejsca przebywania agenta. Zwycięzcy otrzymują punkt. W następnej rundzie wykładamy sześć nowych kart państw i uciekinier przemieszcza się, decydując się na jedno z miejsc. Całą rozgrywka trwa do uzbierania przez którąś ze stron trzech kart. Kto kogo przechytrzy?


Rozgrywka

Gra daje dużo możliwości. Dobrze się skaluje, więc jest świetna zarówno dla dwóch graczy jak i dziesięciu. Mamy różne warianty, które możemy wykorzystać. Gdy czujemy się mocni z geografii, zawsze możemy włączyć do gry karty oznaczone czerwoną gwiazdką z bardziej specjalistyczną wiedzą i usunąć te z niebieskim oznaczeniem. Ten wariant nazywa się „Prawdziwy detektyw”. Można też użyć większej liczby kart krajów. Zamiast sześciu wyciągnąć na stół na przykład osiem lub dziesięć.

W Tajnym Agencie wszystko kręci się wokół geografii. I tu bynajmniej nie wystarczy znajomość położenia danego państwa, nazwy stolicy czy języka urzędowego. Bardzo często kluczową rolę będzie odgrywać populacja, historia kraju, albo jego główny przemysł. Gra na pewno pełni dużą rolę edukacyjną. Wiele rzeczy można zapamiętać zarówno z samych kart, jak i z dyskusji pomiędzy grającymi. Jednak rozczarowujące jest to, że pomimo tytułu, nie ma tutaj zbyt wiele dedukcji i szukania śladów. Wszystko opiera się na pytaniach, odpowiedziach i eliminowaniu kolejnych krajów.

Niuanse, niuansiki…

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o paru minusach. Tytuł rozegrałam na kilku imprezach, by móc posłuchać opinii różnych osób. W charakterystyce Tajnego Agenta producent pisze, że ta planszówka to połączenie gry imprezowej z edukacyjną. I jak z tym drugim jestem w stanie się zgodzić, tak z tym pierwszym – raczej nie. Na każdym spotkaniu zawsze znalazła się osoba, która przez całą rozgrywkę była znudzona. Nie wszystkim odpowiada typowy quiz, dotyczący geografii. Zatem gra jest przeznaczona dla dość wąskiego grona odbiorców i uważam, że powinno to być dodane w opisie.

Kolejna rzecz, to sama rola agenta, który przez całą rozgrywkę praktycznie nic nie robi. Równie dobrze mógłby sobie poczytać książkę, ponieważ po wybraniu kraju jego udział sprowadza się do przeczytania odpowiedzi z akt i potwierdzenie lub zaprzeczenie obecności w danym państwie. Jeśli mamy detektywów, którzy naradzają się długo, to faktycznie można zdążyć sprawdzić całego facebooka. Raz, w celu uatrakcyjnienia Tajnego Agenta, spróbowaliśmy zagrać ze stoperem, tak by w ciągu dwóch minut ścigający decydowali się na kolejny ruch, a nie tylko dywagowali. Nie ukrywam, że była to lepsza opcja. Także do planszówki powinna zostać dodana jakaś mini klepsydra odliczająca czas, by „rozruszać” grających i wprowadzić jakieś emocje.

Trzecią rzeczą jest wykonanie Tajnych Akt — alfabetycznego spisu wszystkich państw z gry. Moim zdaniem powinny być albo zmniejszone, albo dostępne do cyfrowego pobrania jako aplikacja, albo ułożone losowo. Jeśli nawet instrukcja doradza ostrożne kartkowanie, żeby nie zdradzić przeciwnikom swojego azylu, to coś jest nie tak. My rozwiązaliśmy to tak, że agent szedł do innego pokoju i robił zdjęcie danej strony, a potem korzystał już z telefonu. Było to męczące.

Kolejny minus za zbyt duże pudełko do tak małej zawartości. Ja wiem, że liczy się wrażenie na kupującym, jednakże, gdy po otwarciu wieczka widzimy jedynie kilka kart i pustą przestrzeń, to jest to lekko rozczarowujące. Myślę, że zmniejszenie pojemnika byłoby lepsze ze względów ekologicznych (mniej tworzywa i te sprawy), a także bardziej praktyczne dla grającego — Tajny Agent stałby się dobrą grą wycieczkową.

 

Tytuł: Tajny Agent

Liczba graczy: 2-10

Wiek: 10+

Czas rozgrywki: 30 minut

Wydawnictwo: Granna

 

 

Za przekazanie gry do recenzji dziękujemy wydawnictwu Granna, więcej o grze przeczytacie tutaj:

 

podsumowanie

Ocena
6

Komentarz

„Tajny Agent” to gra dla fanów geograficznych quizów. Jeśli chcecie pogłówkować i jeszcze się czegoś nauczyć, to nie ma lepszego tytułu.
Weronika Penarhttps://recenzowniaksiazkowa.blogspot.com/
Z zawodu behawiorystka i badaczka kociego zachowania -  nic co kocie, nie jest jej obce. Z zamiłowania czytelniczka dobrych kryminałów i książek przygodowych, kinomaniaczka i ciągła podróżniczka. Jeśli nie biega na swojej uczelni, nie uczy studentów lub nie czyta pod kocem książek, to na pewno podróżuje, szukając swojego miejsca w świecie.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu