Fani lubią idealizować superbohaterów i nie zwracać uwagi na fakt, że nawet oni miewają normalne problemy. Właśnie w tym tomie autorzy ukazali zupełnie inne oblicze Flashów. Jeden z nich, Barry Allen, postanawia nie zwracać na nic uwagi i spróbować za wszelką cenę odzyskać to, co kiedyś utracił, mianowicie swoich ukochanych bliskich. Tylko czy ingerencja w moc prędkości i ciągle upływający czas może przynieść coś dobrego?
Najpierw przyjaciele, później wrogowie
Wally West swoim powrotem zapoczątkował konkretne wydarzenia, które w tym tomie osiągną punkt kulminacyjny. W pewnym momencie dojdzie do niebezpiecznej konfrontacji dwóch największych sprinterów, a ta może doprowadzić do nieprzewidzianych konsekwencji. Kid Flash, Wally West oraz Barry Allen tworzą grupę superbohaterów, którzy wspólnie chronią Keystone City przed wszelkimi pułapkami i wrogami. Pewnego dnia do tego drugiego dociera, co ukrywał przed nim Barry, postanawia nie brać pod uwagę mocy prędkości i za wszelką cenę odzyskać swoich utraconych bliskich. Jedynymi osobami, które mogą chociaż spróbować go przed tym powstrzymać, są Barry, Kid Flash oraz członkowie Ligi Sprawiedliwości. Rozpocznie się walka pomiędzy ulubionymi superbohaterami!
Emocje, coraz większe emocje
Czytelnik prawie na samym początku lektury może dojść do wniosku, że ten tom nie należy do najgorszych. Występuje w nim sporo bohaterów, którzy mieli swoje momenty również w poprzednich częściach, i pomimo tego, że historia jest dość schematyczna, to jednak dość łatwo w nią wsiąknąć. Z pewnością pojawiają się tutaj motywy, które już były zastosowane w innych tomach o superbohaterach (jak na przykład o Supermanie), chociażby ukazanie herosów jako normalnych ludzi, borykających się ze swoimi codziennymi problemami. Jednak nie psują one odbioru tej historii, wręcz przeciwnie, czytelnik jeszcze bardziej się w nią wciąga i pragnie jeszcze szybciej dotrzeć do końca. Co ciekawe, w pewnym momencie pojawia się postać Huntera Zolomona, a więc bohater, który ma kojarzyć się z czymś negatywnym, to jednak nie sposób nie zrozumieć jej motywów postępowania. Wszystko jest logicznie wyjaśnione, a złe postaci nie są odrzucane przez czytelnika, wręcz potrafią w nim wzbudzić dozę cieplejszych uczuć. Z każdym krokiem emocje wzrastają i niepokój utrzymuje się do samego końca tej historii.
Ładna oprawa i wykonanie
Gdybym miała oceniać Wojnę Flashów na podstawie samej okładki i poszczególnych kadrów składających się na całą historię, to z pewnością już wtedy byłaby to wysoka ocena. Widać po nich, że wszystko zostało stworzone z dbałością o najdrobniejszy szczegół, z niezwykłą precyzją. I co najważniejsze, nic nie powstało z przypadku. Każda kreska ma tutaj znaczenie. Dodanie dymków z wypowiedziami poszczególnym postaciom dopełnia historię. Co niezmiennie mnie jednak w nich denerwuje, to dobranie samej czcionki. Niekiedy ciężko jest odczytać dane słowo, ponieważ litera wygląda na inną i dłużej trzeba się wtedy skupić na tekście. Poza tym wszystko stanowi spójną całość, a fakt, że cała historia została podzielona na pojedyncze fragmenty sprawia, że szybciej się ją czyta, a po drugie każdego dnia można czytać kolejny element historii i powoli składać je wszystkie w jedną spójną całość, gdyby tylko zapragnęło się dozować przyjemność lektury. Obrazy są jakby żywe, ponieważ użyto bardzo intensywnych barw, czytelnik może odnieść wrażenie, że bohaterowie zaraz wyjdą z kadrów.
Czy to koniec?
Ciężko mi stwierdzić, czy ósmy tom, jakim jest Wojna Flashów, to już koniec tej konkretnej historii, ale po zakończeniu mogę śmiało napisać, że powinien ukazać się kiedyś jeszcze dalszy ciąg. Dla kogo jest ten komiks? Myślę, że przede wszystkim dla fanów superbohaterów wykreowanych przez DC. Sprawdzi się też dla osób, które chciałyby przekonać się, czy komiksy to jest coś dla nich, bowiem historie herosów nie są bardzo długie, a niekiedy wciągają niczym dobry thriller.
Autor: Joshua Williamson, Howard Porter, Hi-Fi
Liczba stron: 144
ISBN: 9788328196001
Wydawnictwo: Egmont
Więcej informacji TUTAJ