Fantastyka na wesoło #2

-

Przyznajcie się, ile razy dopadł was w życiu taki dołek, że nie chciało wam się totalnie nic? Najchętniej zakopalibyście się pod kocykiem i nie wychodzili przez x dni? Książki kusiły, jednak na coś ambitnego nie było ochoty, a typowe odmóżdżacze bardziej denerwowały, niż odprężały.

Wiem, co może wam pomóc. Sprawdziłam na sobie. Efekty uboczne? Stwierdzono – niekontrolowane chichotanie, wybuchy śmiechu i prychanie, które sprawiają, że rodzina i przyjaciele poważnie zaczynają wątpić w twoje zdrowie psychiczne.

Gotowi na małe co nieco?

Właśnie, muszę wam jeszcze powiedzieć, że nie będę tutaj wykorzystywać książkowych opisów, gdyż tekst ciągnąłby się w nieskończoność, a wydaje mi się, że cytaty mogą zachęcić was równie skutecznie do sięgnięcia po książkę.

To co? Zaczynamy!


~*~

Olga Gromyko – topowe nazwisko i chyba najbardziej znana autorka z dzisiejszego zestawienia. Czy jest jeszcze ktoś, kto nie zna wrednej rudej wiedźmy? Jeśli tak, to zdecydowanie musicie nadrobić książkowe braki. Gromyko zasłynęła z cyklu Kroniki Belorskie. Mniej znaną trylogią jest Rok szczura. Ostatnio „wypłynęła” w związku z Plus/minus napisanym wspólnie z Andriejem Ułanowem.

***

– Czego stoisz jak słup? Szybciej, proś o spodnie – szepnęłam.
– Odbiło ci! – syknął Len w odpowiedzi. – Biedak jest w takim stanie, że zdejmie własne.
– No to kuj żelazo, póki gorące! Wystarczy tego reklamowania starmińskich szwaczek.

***

Ale ja jestem dziewicą, słowo honoru! – nie wytrzymałam. – Niech pan ich nie słucha,
chcą panu przeszkodzić w obrządku! Proszę mnie szybciej ofiarować, bo dostanę zapalenia płuc od tego pańskiego ołtarza!

***

– Drżyj, siło nieczysta, jako że w rękojeści mojego miecza umieszczono paznokieć z. lewej nogi świętego Fenduła i samo dotknięcie go obróci cię w proch!
– Drżę – przyznałam uczciwie. – Straszne paskudztwo i nie mam najmniejszej ochoty go dotykać!

***

– Wolho, małżeństwo ma również swoje jasne strony! Lepiej wyobraź sobie, jak efektownie będziesz wyglądać w sukni ślubnej…
– Całun pogrzebowy!
– A wesele?
– Stypa!!
– Yyyy… Pierwsza noc poślubna?
– Uroczyste wniesienie trumny do grobowca i oddanie do użytku!

***

Moja pamięć przechowywała tysiące zaklęć, ale najefektywniejsze było, jest i będzie słowo „pieniądze”. Ono wskrzesza martwych, uzdrawia żywych i jest najsilniejszą odtrutką na kategoryczne „nie ma”.

***

– Sprawa wygląda znacznie gorzej…
– To znaczy?
– Ona jest kobietą – wyjaśnił czarownik grobowym głosem. – A tego nie uleczysz żadnym eliksirem.

***

Ze szczurzego ogona można uzyskać doskonały środek wymiotny. Należy go wysuszyć, utłuc w moździerzu, rozcieńczyć trzema częściami wody i podać choremu, a następnie powiedzieć, co to było.

***

– Durnoto, teraz mamy ranek. Dziwki się pojawią dopiero bliżej wieczora, jak odeśpią.
– To ja też nie idę! – uparła się Ryska. – Bo jeszcze mnie wezmą za taką… co się wcześnie obudziła.

***

Nie można zaprzeczyć, że Gromyko ma poczucie humoru. Jest sarkastyczna, a jej postaci najzwyczajniej w świecie można określić słowem „specyficzne”. Ponadto nie można się nudzić podczas lektury jej książek!

~*~

To teraz na tapet bierzemy kolejnego autora, a właściwie autorkę, a jest nią Elena Nikitina. Bardzo prawdopodobne , że nie słyszeliście o niej wcześniej. W chomikowym świecie możecie znaleźć jej dwie książki: A co wyście chcieli od Baby Jagi oraz Nieśmiertelna Baba Jaga. W skrócie, historia opowiada o niedouczonej czarownicy, która przez splot wydarzeń trafia do zamku Kościeja Nieśmiertelnego. Rozbudowana intryga, czyhające niebezpieczeństwa i magia, a to wszystko oprawione w ramy świetnego humoru. Wierzcie mi, nie sposób się nudzić! Dialogi to mistrzostwo!

***

Czułam się jak mucha niedobita uderzeniem gazety.

***

Zasyczałam jeszcze wścieklej i skierowałam swoje spopielające spojrzenie na Kościeja, żałując tylko tego, że nie potrafię zmieniać ludzi w bociany i żaby. Pierwsze pożarłyby drugie, a drugie stanęłyby w gardle pierwszym. Sprawiedliwości stałoby się zadość.

***

Dwie dziewczyny zawsze znajdą coś wspólnego.

Tak, jeśli to nie ten sam facet.

***

– (…) musisz się czasem rozerwać.

– Chyba tylko na wietrze.

***

Kto przeciw kobietom z mieczem wojuje, ten poniżej pasa dostanie.

***

Dziwne stworzenia z tych mężczyzn. Wiecznie gonią za ulotnymi marzeniami, a tego, co nieustannie miga im przed samym nosem, uparcie nie chcą zobaczyć. Potem mają jeszcze czelność biadolić, że są tacy biedni i nieszczęśliwi. Nic podobnego! Nie biedni, a głupi! I już tym bardziej nie nieszczęśliwi, a ślepi na dwoje oczu i głusi na dwoje uszu, i, w ogóle walnięci na całą głowę. Oczywiście, nie mam na myśli wszystkich facetów, ale większość z nich z jakiegoś powodu podpada pod tę kategorię.

***

(…) a żeby czort cię wziął! Czemu się guzdrzesz jak stary chory żółw na urwisku?

Nie przywoływałam dialogów, bo wydaje mi się, ze zdradziłyby zbyt dużo z treści. Powiem wam, że dylogia naprawdę zasługuje na uwagę. Mamy tu bardzo dobrze wykreowanych bohaterów (między innymi gadającego kota ze swoimi humorkami) oraz fascynującą przygodę!

~*~

Czas na  Kirę Izmajłową. To już bardziej znana autorka, gdyż jej powieści – Wyższa magia oraz Mag niezależny Flossia Naren cz.1 i 2 zostały wydane przez Fabrykę Słów. Z dobrego źródła wiem, że trwają prace nad wydaniem 3 – ostatniej części przygód Flossi. O czym pisze autorka? O magiczkach. Zarówno cykl, jak i jednotomówka opowiadają o kobietach obdarzonych magicznymi zdolnościami.

***

Kobieta ma zawsze osiemnaście lat. Przynajmniej do momentu, gdy jej córka skończy osiemnaście lat.

***

– Mamo…? – usłyszałam ochrypły jęk, odwróciłam głowę i napotkałam spojrzenie porucznika. – Mamo… ty…
„Czy naprawdę aż tak źle wyglądam, że pomylił mnie ze swoją matką?”. Ta myśl była całkiem nie na miejscu i natychmiast czmychnęła gdzieś na krańce świadomości.

***

– Wie pan co, poruczniku, czasami wydaje mi się, że to niebiosa mi pana zesłały… – Na widok jego zdziwionych oczu pośpiesznie dodałam: – I bardzo chciałabym wiedzieć, za jakie grzechy ta kara!

***

– A ty obiecaj, że nie będziesz nosić takich krótkich spódniczek. – Igor nie pozostał mi dłużny.
(…) – No dobrze – powiedziałam. – Nie będę nosić krótkich. Będę nosić długie. – Poczekałam, aż Igor uśmiechnie się z zadowoleniem i dodałam mściwie: – Z rozcięciem…

***

– Nie ma co dłużej moknąć, Czernowa. Przeziębisz się. Chodźmy do domu. Tym bardziej, że znalazł się koniak.
– Rozpija pan dorastającą młodzież – westchnęłam. – Dobrze. Jeśli taki sam, jak wtedy, w sanatorium, to chodźmy…

~*~

Ok, to teraz czas na Ukrainkę Aleksandrę Rudą. Zastanawiałam się, z której serii autorka jest bardziej znana – z Oli i Otta czy ze Sztyletu rodowego. Obecnie chyba wygrywa ta druga, ale to dlatego, że jest w tym miesiącu ma miejsce premiera Sztyletu ślubnego. Z pierwszej serii Fabryka Słów wydała tylko dwa tomy L, kolejne można jednak znaleźć na gryzoniu.

***

(…) A może też dlatego, że przedstawiciela nie swojej rasy pokochać jest dość trudno. Jedna sprawa zachwycać się pięknym, subtelnym elfem, spędzić razem z nim niezapomnianą noc w łóżku, a co innego każdego dnia znosić jego małostkowe pretensje, jeśli urządzenie domu nie odpowiada jego normom estetycznym, lub dławić się gorzką sałatą z liści wstrętnego fioletowo-bordowego koloru, które Synowie Lasu z jakiegoś powodu uważali za nadzwyczajnie zdrowe i jedli ze straszliwą regularnością.

***

– Dlatego, że jestem uzdrowicielem, idioto! – ryknął. – Mam ratować zdrowie i życie, a nie umieć się bić! Gdyby ktoś z mojego Płatka się dowiedział, jak mnie potraktowałeś, posiekaliby Cię na plasterki, napawając się twoimi cierpieniami!
– A ja myślałem, że elfy lubują się w pięknie. – Troll uśmiechnął się złośliwie.
– Cierpienie też może być piękne – zauważyłam.

***

Kiedy zamknęły się za nim drzwi wyciągnęłam ręce w stronę … [korekta huehuehue].

– Nieś mnie do sypialni.

– Będziemy robić dzieci? – uśmiechnął się.

Zawahałam się na chwilę, ale żołądek zwyciężył.

– Nie. Spać i trawić jedzenie z restauracji. A potem zobaczymy.

[korekta xd] roześmiał się i pocałował mnie w czubek nosa.

***

– Werdykt uzdrowiciela: samca trzeba wykorzystać zgodnie z jego przeznaczeniem, żeby nasycił ciało siłą i uleczył duszę od ran.

***

Nie zapomnij przed śmiercią pomodlić się do demonów, bo najprawdopodobniej właśnie do nich trafisz.

***

Wypijmy za to, żeby wszyscy, którzy nam źle życzą, zdychali w strasznych męczarniach.

***

Pragnienia kobiety to bardzo delikatna materia (…) W jednej chwili pragnie jednego, a w następnej – czegoś zupełnie innego. Wiesz, jak rozpoznać pragnienia? Należy patrzeć człowiekowi w oczy.

***

Po prostu jesteśmy twórczymi osobowościami z lotną fantazją i przytłaczają nas ramki codzienności.

***

Przyznam, że wolę serię Ola i Otto. Świat jest zdecydowanie bardziej rozbudowany, a przygody moim zdaniem są śmieszniejsze. Nie ujmuje to jednak uroku Sztyletowi rodowemu.

~*~

Pora na rodzynka w tym gronie. Andriej Bielanin to kolejny autor specjalizujący się w tworzeniu zabawnych książek, które potrafią rozbawić czytelnika i jednocześnie porwać go świetną przygodą. Napisał takie książki jak: Moja żona wiedźma, Profesjonalny zwierzołak, Tajny wywiad cara Grocha czy Miecz Bez Imienia.

***

Cała nasza czwórka wyjrzała na zewnątrz i oto, co ujrzeliśmy: po podwórcu, zalanym światłem księżyca, biegały tłumy mnichów, ściągniętych tu nocnymi hałasami, a za nimi pędził pusty habit przeora. Zdawałem sobie sprawę, że przeor jest po prostu chwilowo niewidzialny, ale spróbujecie wyjaśnić to mnichom…
– Chciałam, żeby zniknął – tłumaczyła praktykantka Cichej Przystani. – A on stał się niewidzialny…
– Ale habit, krzyż i sandały są doskonale widoczne!
– No właśnie mówię, że coś mi się pokręciło…
– Bracia! Wracajcie! To przecież ja! Wasz przeor! – wrzeszczał habit, kontynuując rozpaczliwą pogoń.

***

– Jak ci na imię?
– Alina, tylko błagam, nie mów, że tak nazywała się twoja babcia. Mam wrażenie, że babcie wszystkich moich adoratorów miały tak na imię.
– Nie, moja nazywała się Griselda Wilcza Suka, niestety – przyznał Orm ze zmieszaniem.
– Pewnie dlatego, że polowała na wilki?
– Nie, słowo daję, dlatego, że miała wredny charakter – wyjaśnił jeszcze bardziej skonfundowany. – Wszyscy znajomi tak mówili: „ty suko”…

***

Człowiek to nie tylko zewnętrzna powłoka, ale też gesty, charakterystyczne słowa i zwroty, sposób chodzenia, śmiech, a nawet po prostu to, jak umie milczeć.

***

– A czy smoki umieją mówić? – Coś mi się przypomniało.
– Jeśśśćie jak – odpowiedział ktoś głośno. A nie był to Matwieicz ani Lija, ani Buldożer.
Rozejrzeliśmy się. Za skałą nikogo oprócz nas nie było.
– Halucynacja! – domyślił się Jean.
– Sam jesteś halusynasja! – oburzył się głos.
Podnieśliśmy głowy do góry – zza skały wyglądał pysk obudzonego przez nas smoka.
– Chyba śnię. Uszczypnijcie mnie, milordzie… – poprosiła szeptem Lija.
– Mogę ja? – zapytał radośnie jaszczur i obejrzał nas z kulinarnego punktu widzenia, zauważył: – Bo stlaśnie chce mi się jeść…

***

Dosłownie w tym samym momencie w kręgu światła stanęła Lija – lecz nie sama. Towarzyszyła jej wysoka postać w długim płaszczu z kapturem, z kosą na ramieniu. Dokładnie taka jak u Holbeina. Po prostu… Śmierć!
–Milordzie – wyjąkał Buldożer– pozwolicie, że stracę przytomność?
– Wykluczone, ja pierwszy!

Ciekawy, prawda? Cóż, niewątpliwie Andriej Bielanin ma dość specyficzny styl, ale to przecież tylko podkreśla jego wyjątkowość prawda?

~*~

To lecim dalej. Pod lupą – Oksana Pankiejeva. Za wschodnią granicą ukazało się już jej naście książek, u nas wydane zostały dopiero 4 L Zasadniczo humor wciąż jest przedni, jednak jak dla mnie troszkę kuleje tu historia. Nadal jest ciekawie, jednakże czegoś mi tutaj brakuje. Jednak na odstresowanie jak najbardziej się nadaje. W końcu to wciąż lekkie (jeśli chodzi o treść, bo o grubość już niekoniecznie) czytadło. Jakoś tak się stało, że nie mam pozaznaczanych śmiechowych cytatów, wpadły mi w oko te bardziej smutaśne.

***

Pijany rosyjski haker jest w zasadzie niezwyciężony.

***

Pesymista to tylko dobrze poinformowany optymista.

***

Ludzie zawsze pozostają ludźmi. Najchętniej robią to, czego im nie wolno.

***

Nie boję się umrzeć. Śmierć jest przerażająca, gdy pozbawia cię bliskich ludzi, a własnej nawet nie odczuwasz. Byłeś, a potem nagle cię nie ma.

***

(…) życie mało różni się od bitwy. I tak samo w życiu, jak i w bitwie, choćby twoja sytuacja zdawała się bez wyjścia, nie wolno się poddawać i trzeba walczyć do końca.

***

– My też mamy taką zasłonę, biały welon panny młodej. Oznacza mniej więcej to samo, czystość.

– A czemu właśnie czystość? Weźmy taką kartkę papieru. Można ją po prostu zmiąć i pobrudzić palcami, a można zamiast tego złapać za pióro i napisać piękny wiersz. Albo namalować coś wspaniałego kolorowymi farbami. Biały wcale nie musi oznaczać „czysty”. Bywa też „bezbarwny”. „Pusty”. Ani zły, ani dobry.

~*~

Nie mogę również zapomnieć o Kseni Basztowej. Ostatnio jej nazwisko wypłynęło przy premierze Ciężko być najmłodszym napisanej na spółkę z Wiktorią Iwanową, jednak autorka zasłynęła z Wampira z przypadku. Ponoć kontynuacja Księcia ciemności ma się ukazać na wiosnę. Nie wiadomo tylko na którą.

***

Doszedłem do wniosku, że najwyższy czas wstać. Po pięciu nieudanych próbach pokonałem wreszcie syndrom agresywnego chodnika – gdyby ktoś nie wiedział, mam na myśli sytuację, kiedy chodnik, a w tym przypadku podłoga, oddala się coraz bardziej i bardziej… aż w końcu znienacka obija człowiekowi gębę. 

***

Zamachnąłem się i rzuciłem berło kapłance. Amata, zapiszczawszy histerycznie, ledwo zdążyła zgasić swój Pierścień i złapała artefakt tuż nad ziemią.
– Czyś ty zwariował, ciemny?! To przecież delikatna rzecz!
Dziwne, znosząc jego energią góry, polując na komary i tłukąc tymże berłem orzechy, jakoś nie zauważyłem jego szczególnej delikatności. Ale kto tych jasnych zrozumie?

***

„Mądry w górę nie pójdzie…”? A pewnie, za to wlezie pod nią. I pociągnie za sobą wszystkich, którzy będą mieli pecha być w jego zasięgu.

***

~*~

Zbliżamy się nieuchronnie do końca. Ostatnia autorka w tym zestawieniu to Karina Pjankowa. Jeszcze nie zapoznałam się z jej twórczością, ale w najbliższym czasie planuje to nadrobić. Z dobrego źródła wiem jednak, że warto sięgnąć po jej książki.

***

Gdy stwórca powołał do życia kobietę, musiał być najwyraźniej w złym humorze. Jak mogę to wytłumaczyć? Bardzo prosto – nie potrafię zrozumieć kobiet. Siebie zresztą też nie. Widocznie stwarzając mnie, jedynego i ulubionego, Najwyższy również miał jakieś problemy z głową.

***

Naprawdę nie wiem, dlaczego kobiety tak bardzo lubią bale! Żeby dla kilku godzin wątpliwej rozrywki pokrywać sobie twarz i włosy kilkoma warstwami świństwa, a na dodatek ściskać się w sukni tak, żeby nie dało się oddychać! Wszystkich uroków przygotowań do tego święta mogłem teraz doświadczyć na własnej skórze. Nie życzę tego najgorszemu wrogowi…

***

Zawsze powtarzam, że zdrowy rozsądek w mężczyźnie najskuteczniej budzi pełne dezaprobaty
spojrzenie ukochanej kobiety.

***

– „Nigdy” to raczej niebezpieczne słowo – uśmiechnął się ze smutkiem mag. – Lubi kłamać i zwodzić.

***

To się nazywa przeznaczenie: ze wszystkich sił próbujesz odsunąć od siebie problem, a on podpełza na twój próg, żeby z psim oddaniem spojrzeć ci w oczy.

~*~

To tyle na dziś. Mogę podsunąć wam jeszcze takie nazwiska jak Rudazow czy Pasznina. Wiele tłumaczeń możecie znaleźć na gryzoniu. To skarbnica świetnych książek!

Mam nadzieję, że chociaż część książek was zainteresowała, bo wszystkie są świetnym wyborem na poprawę nastroju.

Patrycja Jankowska
Dnie spędzam z nosem w książkach (zdecydowanie nie naukowych, a powinnam, bo oddech magisterki czuję na karku), które, jak to pięknie ujęła Monika, „osnuwają mnie delikatną mgiełką literackiej przygody”. Ponoć wiedźma – z pewnością charakterologiczna! Książki, psy, siatkówkę i góry kocham całym serduchem! W wolnym czasie łażę z aparatem gdzie się tylko da i skrobię do szuflady.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu