Czasem mamy już dość oglądania na ekranie przygód typowych superbohaterów, którzy niemal za każdym razem wychodzą bez szwanku z wielkiej bitwy. Albo ich supermoce są tak niezwykłe, że zachwycają się nimi ludzie na całym świecie. Iron Man, Kapitan Ameryka, Flash… To jedynie trzy komiksowe/filmowe/serialowe postaci z niesamowitymi zdolnościami. Ileż razy przewinęło się to już w tego typu historiach?

A gdyby tak przedstawić opowieść o ludziach mocami, które na nic się nikomu nie przydadzą? Albo po prostu o frajerach z niezwykłymi zdolnościami? W 1963 roku Arnold Drake, Bob Haney i Bruno Premiani wpadli na pomysł stworzenia niebanalnej historii o zupełnie nietypowej superbohaterskiej grupie. Ich cechą rozpoznawczą nie miały być supermoce czyniące z nich półbogów, a takie, które są dla nich ciężarem. I tak powstał komiks Doom Patrol. W późniejszym czasie odrodził się za sprawą obdarzonego wyjątkową wyobraźnią Granta Morrisona. Motyw przewodni pozostał jednak ten sam.

W końcu DC Entertainment oraz Warner Bros. Television zdecydowali się przypomnieć światu o tych „niezwykłych bohaterach” i stworzyli produkcję na podstawie komiksu Granta Morrisona. Gdy pojawił się on na platformie HBO GO, postanowiliśmy sprawdzić, czy grupa „superfrajerów” zasługuje na zainteresowanie. Poniżej znajdziecie dwa spojrzenia na serial Doom Patrol.

Kadr z serialu „Doom Patrol”
Superbohaterowie frajerzy

Serial opowiada o losach pokręconej grupy ludzi, których niezwykłe zdolności są dla nich prawdziwym przekleństwem. O ile o „zdolnościach” tutaj w ogóle mowa. Ale od początku. W skład Doom Patrolu wchodzą: aktorka z lat 50., Rita Farr (April Bowloby), mająca problemy z utrzymaniem własnego ciała w stanie stałym (przez tajemniczą substancję zamienia się w wielkiego gluta); były światowej sławy rajdowiec Cliff Steele (Brendan Fraser) – wskutek wypadku stracił wszystko poza mózgiem i żyje teraz w ciele przestarzałego robota; Szalona Jane (Diane Guerrero) posiadająca sześćdziesiąt cztery osobowości, każda z nich obdarzona inną supermocą; wojskowy pilot Larry Trainor (Matt Bomer) o skomplikowanej przeszłości miłosnej, będący obecnie poparzony i owinięty w bandaże, a na domiar złego egzystuje w nim tajemnicza elektryczna istota utrzymująca go przy życiu; a także znany wszystkim Cyborg (Joivan Wade), który wciąż próbuje pogodzić się z przeszłością i jak najdalej uciec od własnego ojca. Zaś na czele tej grupy stoi Dr Niles Caulder aka Szef (Tomothy Dalton) skrywający mroczną tajemnicę.

Kiedy Szef zostaje porwany przez Pana Nobody (Alan Tudyk), grupa superfrajerów wyrusza mu na ratunek. Niestety, nieumiejętność posługiwania się własnymi zdolnościami daje o sobie znać na każdym kroku. Aby odnaleźć swojego lidera, członkowie Doom Patrolu muszą najpierw zapanować nad swoimi przekleństwami, a następnie nauczyć się działać razem. Jednak jak pokonać antagonistę, którego nie ograniczają czas ani przestrzeń, a do tego jest narratorem całej opowieści i uwielbia burzyć czwartą ścianę?

Kadr z serialu „Doom Patrol”
Doom Patrol według Agnieszki

Członkowie wchodzący w skład grupy Doom Patrolu zostali pokrótce wyżej opisani, dlatego skupię się na bohaterach, którzy najbardziej mi się spodobali. Pierwszym z nich jest Szalona Jane ze swoimi sześćdziesięcioma czterema osobowościami. Chyba nietrudno zgadnąć, dlaczego właśnie jej postać najbardziej mi się spodobała. Wystarczy moment, aby bezczelna Jane zamieniła się w Hammerhead z agresywnym podejściem do wszystkich albo w słodką Baby Doll. Jeden z moich ulubionych epizodów został w całości poświęcony Karen, która używając zaklęcia miłosnego, nagięła wszystkich do swojej woli. Natomiast ciekawym zabiegiem ze strony twórców było ukazanie podziemia, gdzie mieszkają osobowości Jane.

Drugim bohaterem jest Pan Nobody, czyli antagonista serialu. W tym przypadku bardzo spodobało mi się burzenie przez niego czwartej ściany i wchodzenie w interakcje z samym odbiorcą. Do tego doskonale opanował swoje zdolności i dzięki temu umiejętnie wszystkimi manipuluje.

Kadr z serialu „Doom Patrol”

Rita Farr to taka typowa gospodyni domowa, dbająca o morale w grupie i utrzymująca porządek w siedzibie Doom Patrolu. Jako jedyna próbuje zapanować nad swoją umiejętnością, a nawet czerpie z niej pewne korzyści (może objadać się do woli, bo i tak nie utyje). Reszta grupy tylko mnie irytowała. Robotman nieustannie uskarża się na brak kontaktu z córką, Larry denerwuje swoim sposobem bycia i wzdychaniem do dawnej miłości, a Cyborg… Cóż, jego problemy z ojcem i nieradzenie sobie z własną maszynerią potrafią naprawdę doprowadzić widza do szału. Natomiast ciekawa okazała się geneza Szefa, a skrywana przez niego tajemnica w końcu wychodzi na jaw i stawia go w złym świetle.

Sam serial wypełniony jest absurdalnymi scenami, które mają wywołać u odbiorcy salwy śmiechu – i tak właśnie się dzieje. Oprócz wspomnianej grupy superfrajerów, przez produkcję przewijają się też inne, równie ciekawe i nietypowe postacie. Dla przykładu pojawia się Danny the Street, bohater znany z komiksów DC. Otóż, Danny jest ulicą, a porozumiewa się z otoczeniem za pomocą różnych elementów, na przykład szyldów sklepowych. Potrafi się także teleportować, wraz ze wszystkimi jego mieszkańcami. W jednym z odcinków pojawia się także Willoughby Kipling (w tej roli niesamowity Mark Sheppard z Supernatural), który swoim charakterem i umiejętnościami mocno przypomina Johna Constantine’a.

Jeżeli zaś chodzi o samą produkcję, to od strony wizualnej prezentuje się ona bardzo dobrze. Kostiumografia, a w szczególności ukazanie Szalonej Jane i jej różnych osobowości (w serialu przewinęła się ledwie połowa z sześćdziesięciu czterech), zasługuje na duże brawa. Co do efektów specjalnych, to jak na produkcję telewizyjną naprawdę dają radę – oczywiście nie obyło się bez wszelakich wybuchów w tle. Do tego podkład muzyczny, który ani nie wadzi, ani nie zapada w pamięci. Wszystko to sprawia, że Doom Patrol staje się serialem wartym obejrzenia i polecenia. Już nie mogę się doczekać drugiego sezonu zapowiedzianego na tegorocznym Comic Conie w San Diego. Jestem bardzo ciekawa, co tym razem wymyślą twórcy, i mam nadzieję, że nadal będzie pojawiał się motyw burzenia czwartej ściany. 

Kadr z serialu „Doom Patrol”
Doom Patrol według Mateusza

Tym, co szybko pojmie widz, oglądając Doom Patrol, jest sposób prowadzenia fabuły. Tutaj bohaterowie, niezwykle wyjątkowi, nie potrafią lub nie chcą korzystać ze swych mocy. Moc to intrygujące określenie, a dużo lepiej w tym wypadku pasuje przekleństwo. Są także wybitnie nieporadni i praktycznie każde ich zadanie kończy się fiaskiem albo katastrofą.

Najwięcej mojej sympatii zyskała zdecydowanie Rita, aktorka lat 50. ubiegłego wieku, której ciało pod wpływem stresu zamienia się… w wielkiego gluta. Choć nienawidzi swojej przypadłości, próbuje nad nią zapanować i odnajduje tego zalety (nie może przytyć i wcina kurczaka jak wściekła). Do tego jej charakter staje się coraz twardszy, uczy się na błędach i stara się wyciągać wnioski. W przeciwieństwie do reszty. Najbardziej irytowała mnie postać Larrego (ten w bandażach), bo przez większość serialu ciągle narzeka i ucieka. Posiada całkiem zgrabnie napisaną historię i myślę, że zrehabilituje się w moich oczach w kolejnym sezonie, bo ostatnie odcinki z jego udziałem są niezłe. 

Kadr z serialu „Doom Patrol”

Serial wypełniony jest masą absurdalnych, głupich i przy tym genialnych scen, że aż trudno je zliczyć. Zdecydowanie moją ulubioną  sceną jest pojawienie się Danny’ego the Street qweererowej, seksualnie binarnej ulicy, na której mieszkają wszyscy odrzuceni przez społeczeństwo z powodu odmienności. Dodatkowo potrafi się teleportować i rozmawia z mieszkańcami za pomocą elementów otoczenia. A to tylko jedno z wielu zaskoczeń, bo zobaczymy także pocałunek stworzeń, łączonych z brudem oraz chorobami. Ujrzymy gadającego karalucha, będącym fanatykiem religijnym, czy człowieka z drugą głową w postaci raptora (Doom Patrol otrzymuje kolejne pięć punktów za dinozaura). 

Od strony wizualnej ten serial prezentuje się niezwykle zacnie. Fajne ujęcia, efekty specjalne także dają radę, a postać Robotmana wygląda fenomenalnie. Szczególności jego facjata i oczy. Muzyka wpada w ucho, jednak nie powiedziałbym, że wybitnie zapada w pamięć. Jest odpowiednio dobrana i buduje klimat całego widowiska.

Kadr z serialu „Doom Patrol”

Ogólnie Doom Patrol bardzo mi się podobał i czekam na więcej! Odwrócenie konwencji, gdzie posiadacze nadludzkich zdolności są wyrzutkami i nie radzą sobie z nową rzeczywistością, przypadło mi do gustu. Ukazuje to zwyczajne, ludzkie problemy i fakt, że nie każdy może być bohaterem. A najgorsze jest chyba to, że naprawdę polubiłem tych nieudaczników. I chcę wciąż oglądać ich przygody.

Serial obejrzeliśmy dzięki uprzejmości

Odpowiedz

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię