Dekalog V. Krótkie filmy o zabijaniu. „Zło nie istnieje” – recenzja filmu otwarcia festiwalu Wiosna filmów

-

Codziennie człowiek zmierza się z dylematami moralnymi. Jego decyzje kształtują rzeczywistość w jakiej żyje, wpływają na niego samego oraz na innych. Pojęcie zła znane jest od zawsze, ewoluuje wraz z rozwojem ludzkości czy przyjętym prawem, lecz jego fundament pozostaje nietknięty. Posiadając wolną wolę możemy wybrać, czy chcemy czynić dobro czy zło. Jednak to, co wydaje się oczywiste w teorii, w praktyce okazuje się dużo bardziej skomplikowane…
Matnia

Zło nie istnieje to dzieło składające się z czterech historii, zawieszonych w czasie gdzieś w Iranie. Ich bohaterami są zwyczajni ludzie, pragnący wieść spokojne życie wśród bliskich. I choć odnajdują szczęście w prozaicznych sytuacjach, to są świadomi cienia, który powoli ogarnia ich egzystencję. Tym cieniem jest irańska rzeczywistość – ustanowione prawa oraz obowiązki narzucające postępowanie wbrew swojemu sumieniu. Każdy z protagonistów zostaje postawiony przed wyborem kłócącym się z piątym przykazaniem Bożym. Każdy z nich wyboru dokona mierząc się także ze wszystkimi łączącymi się z nim następstwami. Właśnie to staje się materią, z której Mohammad Rasoulof tka historie swoich pobratymców.

Kadr z filmu

Intymny portret człowieka

Na pierwszy plan wybija się głęboki humanizm twórcy. Choć historie na kształt etiudy są stosunkowo krótkie, to emocje, jakie ze sobą niosą, pozostają z widzem długo po zakończeniu seansu. Wbrew pozorom, jeden motyw przewodni nie ogranicza zakresu poruszanych tematów. Wręcz przeciwnie, tworzy całe spektrum zagadnień, przewijających się podczas trwania filmu.

Następujące po sobie opowieści dają możliwość zagłębienia się w życie Irańczyków. Składają się one na kameralne portrety protagonistów, ludzi z krwi i kości, targanych emocjami i sprzecznościami. Gra aktorska cechuje się naturalnością, a równocześnie jest oszczędna w formie. Nawet w sytuacjach silnie nacechowanych emocjonalnie, odtwórcy ról nie stają się przerysowani ani zbyt dramatyczni. Siła ich ekspresji kryje się w atmosferze intymności, drobnych gestach czy spojrzeniach. Choć nie uświadczymy tu nadmiernego ekstrawertyzmu, nietrudno współodczuwać z bohaterami. Zapewne dlatego, nawet po urwaniu nici fabularnej segmentu, ich historia się nie kończy.


Kadr z filmu

Subiektywny obraz uczuć

Nastrój zostaje szczególnie podkreślony w sposobie prowadzenia kamery, akcentuje ona ważne chwile, eksponując rozterki wewnętrzne bohaterów. Widać to przede wszystkim w portretach, które stają się lustrami odbijającymi uczucia malujące się na twarzach postaci. W innych momentach obiektyw zwraca się w przeciwną stronę, przyzwalając na odrobinę prywatności, potęgując intymność przeżywanych na ekranie emocji.

Wtedy właśnie do głosu dochodzi otaczający świat, prezentowany w ujęciach panoramicznych. Jest on równie różnorodny i złożony, jak ludzkie sylwetki, przemykające przed naszymi oczami. Egzotyczność irańskiej natury przeplata się z wielkomiejskim pejzażem szarych blokowisk, monumentalne, górzyste tereny zestawia się z zakrętami betonowych ulic. Widza uderza feeria barw, koloryt dzikich pastwisk, surowość pustynnych pustkowi, dziewiczość leśnych terenów. Niemniej w żadnym z tych miejsc nie można czuć się bezpiecznie, rozległy cień dosięgnie wszędzie tam, gdzie starają ukryć się protagoniści.

Kadr z filmu

Dźwięk i jego percepcja

Subtelność ścieżki dźwiękowej, skomponowanej przez Amira Molookpoura, choć ledwo dosłyszalnej, stanowi idealny podkład dla rozgrywających się wydarzeń. Współgra z intensywnością wielkomiejskiego gwaru, dźwiękami otoczenia i ludzkimi głosami. Na doświadczenie industrialne składa się hałas, często stłumiony czterema ścianami. Tu dźwiękowcy szczególnie postarali się, by widz doświadczył wrażenia osaczenia. Czasem jednak muzyka milknie, by ustąpić pierwszeństwa deklamowanym kwestiom lub podkreślić akustykę środowiska. To moment, w którym można się napawać szumem wiatru, odgłosami zwierząt czy szelestem liści. Nikłe poczucie wolności na sekundę wyzwala spokój, zamieniając się w chwilę zapomnienia o troskach…

Teoria binarności

Zło nie istnieje to piękny, a zarazem smutny film o przytłaczającej rzeczywistości, w której staramy się odnaleźć własne szczęście. W każdej z czterech historii odnajdziemy wspólną myśl przewodnią – życie wymaga poświęceń, a często cena, jaką płacimy za swoje decyzje, jest niewspółmierna do odniesionych korzyści. Czy po sensie możemy śmiało rozgraniczyć dobro od zła? Co upoważnia nas do osądu moralności kogoś, kogo nigdy nie spotkaliśmy? Mohammad Rasoulof swoimi opowiadaniami udowadnia, że dualizm świata to fikcja, a ludzką egzystencję definiuje pasmo złożonych dylematów, chwil przepełnionych radością oraz rozpaczą.

 

Tytuł oryginalny: Sheytan vojud nadarad

Reżyseria: Mohammad Rasoulof

Rok premiery: 2020

Czas trwania: 2 godziny 30 minut

podsumowanie

Ocena
8

Komentarz

Poetycki obraz irańskiej rzeczywistości i uwięzionych w niej ludzi, utrwalony w czterech etiudach. Kameralność scen, a także wrażeniowość upływającego czasu pozwala na zatopienie się w świecie Mohammada Rasoulofa. Doświadczenie filmu nie pozostawia widza obojętnym jeszcze na długo po zakończeniu seansu.
Weronika Tryksza
Enfant terrible, wychowane przez francuską Nową Falę. Z głową w chmurach, bezustannie poszukująca nowych inspiracji. Utrwala chwile na płótnie, kliszy filmowej i kartkach papieru. Miłośniczka niekonwencjonalnych eksperymentów formalnych w kinie artystycznym, szczególnie w wykonaniu Lyncha, Lantimosa, czy Béla Tarra.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu