Czy uda Ci się uciec z Labiryntu? „Trylogia Labirynt” – recenzja serii

-

Rainer Wellwerth to nagrodzony Narodową Nagrodą Literatury Badenii-Wirtembergii niemiecki pisarz literatury dla dzieci i młodzieży. Serię książek Labirynt zaczął tworzyć w 1999 roku, a w Polsce została ona wydana nakładem YA w latach 2015-2016. Cykl składa się z Przebudzenia Labiryntu, Labirynt na ciebie poluje oraz Bezlitosnego Labiryntu. Trylogia ta to połączenie thrillera, sci-fi oraz powieści młodzieżowej, z widoczną inspiracją filmami z cyklu Cube. Czy udana?
Przebudzenie

Zacznijmy od początku, czyli od pierwszego tomu. Siódemka młodych, nieznanych sobie osób budzi się naga, nie wiedząc kim są, gdzie są i dlaczego tutaj są. Otacza ich jedynie morze suchych traw. Żar leje się z nieba, odbierając zdolność jasnego myślenia. Okazuje się jednak, iż coś ich łączy. Mają ten sam cel. Muszą stworzyć grupę i wspólnie dotrzeć do Bram, by przejść na kolejny poziom labiryntu. Nie będzie to jednak proste. Drogę wskaże im gwiazda, która zalśni na niebie dopiero pierwszej nocy. Przejść za każdym razem pojawi się coraz mniej, a ich tropem ruszy pościg budzący ich największe lęki. Na dodatek aby dotrzeć do świecących błękitnym światłem portali na czas muszą zdążyć w ciągu trzech dni.

Po przeczytaniu pierwszych kilku stron miałam nieodparte wrażenie, że gdzieś już ten pomysł został wykorzystany. A konkretnie: w Więźniu Labiryntu. Oczywiście różnic między tymi dwiema książkami jest sporo, jednak pierwsze wrażenie, jakie ma się po kilku początkowych stronach, nasuwa się jedno. Na szczęście, im dalej posuwa się fabuła, tym bardziej zanikają podobieństwa łączące obie powieści. Sama historia jest niepokojąca i pobudzająca naszą ciekawość. Z zainteresowaniem przewraca się strony, by sprawdzić, co stanie się dalej. Czym jest Labirynt? Kto go stworzył? I jaki jest jego cel, po co umieszczono w nim tych młodych ludzi? Dlaczego akurat ich? Pytania kłębią się w głowie czytelnika. Sami bohaterowie również je sobie zadają. Odpowiedzi jednak zdają się być nieosiągalne dla jednych, jak i drugich.

To, co boli w tej pozycji, to nie sama historia, a korekta i brak… tego czegoś. Bohaterowie są. I jest ich dużo. Jednak nie budzą większych emocji, nie kibicujemy im jakoś szczególnie. Bardziej jesteśmy ciekawi, co będzie się działo dalej. Ale kto przeżyje, a kto umrze, zasadniczo nie ma znaczenia. 

Jeśli zaś chodzi o korektę, a raczej, mam wrażenie, jej brak… Powtórzenia to prawdziwa zmora Przebudzenia Labiryntu. I to pisze osoba, która sama często w tekście powiela jedno słowo. Gdyby chodziło jedynie o ciągłe pojawianie się imion zamiast opisów danej postaci, można by przymknąć na to oko. W końcu to częsty problem w wielu książkach. Jednak tutaj jedno słowo potrafi zostać użyte wielokrotnie w trakcie zaledwie paru zdań i to już na samym początku powieści. Czasem też bohaterowie zmieniali płeć i tak Jeb stawał się „nią”, by po chwili znów być „nim”. Co jakiś czas pojawiają się również małe potworki stylistyczne, które rozpraszają podczas czytania. 


I tu mam problem, jak często w takich sytuacjach. Zawinił autor, tłumaczenie czy jednak korekta, która powinna owe błędy wyłapać i nie dopuścić do druku?

Polowanie

Drugi tom. Bohaterowie, rzecz jasna nie wszyscy, pokonali dwie Bramy. Przeszli przez dwa tak odmienne od siebie światy. Zostały im jeszcze cztery portale. Na co trafią tym razem? Jakie pułapki i lęki będa musieli pokonać? I czy znajdą jakiekolwiek odpowiedzi, czy jedynie więcej pytań pojawi się w ich głowach? 

Muszę przyznać, że w części Labirynt na ciebie poluje zaczęłam czuć więź łączącą mnie z bohaterami. Cóż, dopiero teraz. Może to z powodu ich liczby, ale mam jednak wrażenie, że to również kwestia przeskoku. Ta książka jest po prostu lepsza od swojej poprzedniczki. Tym razem inspirację filmami z serii Cube dostrzega się jeszcze bardziej, zwłaszcza przy pierwszym (a raczej trzecim) świecie, w jakim lądują bohaterowie. Opisywane emocje i przeżycia nie są już tak sztuczne – raz bezbarwne, by po chwili irytowały przerysowaniem. Autor jakby znalazł złoty środek w ich przedstawianiu.

Charaktery nabierają głębi, nie są już albo czarne, albo białe. Nawet korekta wydaje się być nieco lepsza. Powtórzenia nadal się zdarzają, zwłaszcza imion, jednak mniej jest błędów słownych. 

I tak jak pierwszy tom był ciekawy, jednak raczej bym go nie poleciła, tak czytając drugą odsłonę tej opowieści przestałam się męczyć lekturą, będąc ciekawa jedynie rozwinięcia fabuły. Tym razem faktycznie chciałam poznać tę historię, kibicowałam bohaterom, ale również wkurzałam się na nich, co jest dobre, bowiem w końcu zaczęli wzbudzać we mnie  emocje. A koniec tego tomu wręcz złamał mi serce. 

Ucieczka z Labiryntu

I tak docieramy do trzeciego tomu, Bezlitosnego Labiryntu, kończącego tę serię. Po przejściu ostatniego świata i odnalezieniu ostatniej Bramy, poznajemy całą prawdę. W końcu otrzymujemy odpowiedzi na dręczące nas oraz bohaterów pytania,a te okazują się drwić z naszych dotychczasowych przypuszczeń. I choć mam wrażenie, że technicznie jest najlepiej, tak tę książkę, zwłaszcza jej drugą połowę, czytałam już na zasadzie „ok, trzeba dobrnąć do brzegu”. Napisanie choćby słowa wyjaśnienia więcej zdradziło by zbyt wiele, dlatego na tym etapie zakończę. 

Po poznaniu całości, wszystkie dotychczasowe wydarzenia układają się, tworząc spójną i drobiazgowo przemyślaną fabułę. Trzeba przyznać, iż autor miał pomysł na tę opowieść i to naprawdę całkiem niezły, który rewelacyjnie sprawdziłby się jako fundament pod film akcji lub jedna książka, ewentualnie dwie. Podział na trylogię sprawia, przynajmniej w przypadku polskiego wydania, że po przeczytaniu pierwszego tomu raczej nie mamy większej ochoty sięgać po drugi i trzeci. A szkoda. Bowiem, i tu dochodzimy do największej wady tej publikacji, trylogia Labirynt, wydana przez wydawnictwo YA, to świetny dowód na to, jak istotne jest tłumaczenie, a przede wszystkim – korekta tekstu. Zdecydowanie lepiej czytałoby się tę pozycję, z większą przyjemnością i zaangażowaniem w losy bohaterów, gdyby nie liczne literówki, błędy stylistyczne i powtórzenia. 

I tu rodzi się problem. Jak ocenić taką publikację? Jestem szczerze rozdarta. Gdybym oceniała patrząc na samą historię, jaką chciał nam przekazać autor, nie dzieląc jej na tomy, a traktując jako całość powiedziałabym, że to takie siedem na dziesięć. Jednak biorąc pod uwagę to, jak wielką momentami orką na ugorze było brnięcie przez tekst pełen błędów, o których wspomniałam wyżej, nie miałabym czystego sumienia, oceniając ją na więcej niż pięć punktów. I to jest bardzo przykra sytuacja. Bo chciałabym przeczytać tę opowieść w dobrym wykonaniu i boli mnie jej zmarnowany w tak głupi sposób potencjał. Jednak w tym momencie kolejno oceniam Przebudzenie Labiryntu na 5/10, Labirynt na ciebie poluje na 6,5 punktów, a wieńczący serię Bezlitosny Labirynt na 7/10.

 

Tytuł: Przebudzenie Labiryntu, Labirynt na ciebie poluje, Bezlitosna Labirynt

Autor: Rainer Wekwerth

Liczba stron: ok. 400/tom

Wydawnictwo: YA!

podsumowanie

Przebudzenie Labiryntu
5
Labirynt na ciebie poluje
6.5
Bezlitosny Labirynt
7

Komentarz

„Trylogia Labirynt” to książki, które powinny w moim odczuciu być wydane inaczej. Lepiej. Z większą dbałością o korektę tłumaczenia. Fabuła bowiem, mimo że niepotrzebnie rozerwana na trzy tomy, jest ciekawa i bardzo dobrze pomyślana. I choć bohaterowie nie budzą emocji czytelnika od pierwszych stron, to w trakcie toczącej się akcji w odbiorcy się do nich sympatia.
Paulina Komorowska-Przybysz
Mól książkowy, marzący o wydaniu własnej książki, zapalony gracz konsolowy i planszówkowy o zapędach artystycznych i zamiłowaniu do rękodzieła. Wychowana na Gwiezdnych Wojnach, Obcym i książkach Stephena Kinga. Trochę roztrzepana, często zbyt szczera i nieustannie ciekawa świata.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu