Cztery duchy i Ty. „Yokai” – recenzja gry planszowej

-

Prawdopodobnie każdy z was zetknął się kiedyś z memory – rodzajem logicznej gry karcianej, polegającej na odkryciu dwóch tych samych obrazków. Do dziś w sklepach można znaleźć wiele jej wersji, na przykład z bajkowymi postaciami. Pamiętam swój pierwszy egzemplarz, który to dostałem na jednocyfrowe urodziny, z wydrukowanymi różnymi wcieleniami Spider–Mana. Ale, odbiegłem zbytnio od tematu. Kto by pomyślał, że wystarczy jedna czy dwie dodatkowe zasady oraz kilka kafelków więcej, by z dobrze znanego wszystkim memo powstała całkiem nowa gra?
Rodzina jest najważniejsza

Najlepiej czujemy się w towarzystwie osób, które znamy: fakt ten dotyczy również duchów. Gdy znajdą się obok innych Yokai (jap. nadprzyrodzone istoty), robią się strasznie niespokojne. Kitsune (lisy), Kappa (dzieci rzeki), Oni (demony) oraz Rokurokubi (kobiety o długich szyjach) nie przepadają za sobą, trzeba je więc jak najszybciej połączyć w grupy. Należy tu wspomnieć, iż wszystkie te stwory pochodzą z legend japońskich, mogą więc wywołać lekkie zdziwienie swą prezencją. Mam nadzieję jednak, że nie przyjdzie wam do głowy przezywać koleżanki: zapewniam – europejskie smoki, gustujące w dziewicach, niektórym kulturom także nie wydają się w pełni normalne. No dobrze, najwyższa pora pomóc zagubionym duchom i przygotować rozgrywkę.

Właściwie karcianka

Niewielkie pudełko, oprócz instrukcji, skrywa w sobie trzydzieści dziewięć kwadratowych kart, z czego szesnaście to kafelki potworów, tytułowych Yokai. Niczym w klasycznym memo, tasujemy je wszystkie i rozkładamy rewersem do góry, tworząc siatkę o wymiarach cztery na cztery. Obok należy przygotować stos kart podpowiedzi: ich liczba oraz rodzaj zależy od liczby graczy biorących udział w zabawie. Cała rozgrywka opiera się na trzech krokach, powtarzanych kolejno przez każdego z uczestników. Po pierwsze: podejrzeć dyskretnie dwie karty stworów, a następnie odłożyć je z powrotem. Po drugie: przenieść jedną kartę na nowe miejsce tak, by stykała się przynajmniej jednym brzegiem z inną. I wreszcie po trzecie, najważniejsze: odsłonić albo położyć kartę podpowiedzi. To wręcz idealny moment, by wytłumaczyć, czym one są oraz jak oddziałują na mechanikę gry.

Cicho sza!

Uczestnicy mają zakaz rozmów, a odkrytych Yokai nie pokazują sobie nawzajem. Komunikują się ze sobą jedynie za pomocą kart podpowiedzi: jedno-, dwu-, lub trójkolorowych. Gracz może pociągnąć nową wskazówkę ze stosu lub położyć już odkrytą na danym kafelku potwora. Dla przykładu: umieszczenie czerwonej płytki oznacza, że pod nią znajduje się duch tego właśnie koloru. Niestety, z czasem zaczynają się schody. Płytek pomocy ubywa, a większość posiada dwie lub trzy barwy – więc pewność co do położenia lisów lub demonów rzadko wynosi sto procent. W dodatku gra kończy się, gdy zniknie możliwość wykonania trzeciego kroku: położenia lub odkrycia nowej karty podpowiedzi. A ich stos maleje w zastraszającym tempie.

W sam raz

Muszę przyznać, iż podczas kilku pierwszych rozgrywek ze znajomymi nie udało nam się „posegregować” potwornych rodzin. Zadanie to nie jest takie proste, jak mogłoby się wydawać. Yokai to gra w pełni kooperacyjna i choć bajkowe, kolorowe grafiki mogą na to nie wskazywać, od samego początku wymaga logicznego i strategicznego myślenia, a przede wszystkim współpracy. Czas ucieka, kart podpowiedzi coraz mniej, z pamięci ulatuje położenie danych potworów, a w dodatku karty duchów muszą pozostać ze sobą połączone, co także ogranicza pole manewru. Naprawdę, nie mam pojęcia, jak coś tak prostego z założenia okazało się czymś nad wyraz złożonym, wymagającym dogłębnego planowania. A przy tym dającym ogromne ilości frajdy!


Pogódźcie się z faktem, że na jednej rozgrywce się nie skończy, syndrom „jeszcze jednej tury” pojawi się bardzo szybko. Zwłaszcza, iż jedna partia trwa mniej więcej kwadrans, a w Yokai mogą grać aż cztery osoby. Na wysoki poziom regrywalności składa się także każdorazowe tasowanie kafelków potworów oraz niewykorzystywanie wszystkich kart podpowiedzi. Jeśli jednak komuś pomaganie kobietom o długich szyjach wyda się zbyt proste, twórcy przygotowali kilka dodatkowych poziomów trudności. Możecie na przykład wykorzystać karty pojednania, wskazujące które rodziny muszą ze sobą sąsiadować, lub kafelki celu, określające końcowy kształt figury ułożonej z kart. Gwarantuję – to niepozorne pudełeczko często będzie zdejmowane z waszej półki z grami – nie zdąży pokryć się nawet cienką warstwą kurzu.

 

Tytuł: Yokai

Liczba graczy: 2-4

Wiek: 8+

Czas rozgrywki: 20 minut

Wydawnictwo: FoxGames

 

 

Za przekazanie gry do recenzji dziękujemy wydawnictwu FoxGames, więcej o grze przeczytacie tutaj:

podsumowanie

Ocena
8

Komentarz

Prosta w swych założeniach, jednakże wymagająca logicznego myślenia. „Yokai” to memory w wersji 2.0, w dodatku w pięknej, orientalnej oprawie graficznej.
Przemysław Ekiert
W wysokim stopniu uzależniony od popkultury - by zniwelować głód korzysta z książek, filmów, seriali i komiksów w coraz większych dawkach. Popijając nowe leki różnymi gatunkami herbat, snuje głębokie przemyślenia o podboju planety i swoim miejscu we wszechświecie. Jest jednak świadomy, że wszyscy jesteśmy tylko podróbką idealnych postaci z telewizyjnych reklam.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu