Czego boisz się najbardziej? „Doll Star – Wariant Mocy Słów” – recenzja mangi

-

Co tym razem stworzy, by uciec od rzeczywistości, z którą nie może się zmierzyć? Do jakiego stopnia człowiek potrafi poradzić sobie ze strachem? Pokaż mi… Co zrobisz? Co zrobisz, gdy pojawi się coś strasznego? Czego się boisz na tym świecie? Ten świat jest pełen rozpaczy? Co zrobisz? Co zrobić, żeby przeżyć? Co zrobić, żeby być szczęśliwym?

­Doll Star: Wariant Mocy Słów

Yugi Nonoka to izolująca się od innych nastolatka, którą rówieśnicy uważają za dziwną wariatkę. Z tego też powodu dręczą ją codziennie, wyzywają i upokarzają. Jednak ona wydaje się nie przejmować swoimi oprawcami ani też światem dookoła – szkołą, zawieraniem przyjaźni czy innymi, typowymi dla osób w jej wieku, sprawami. Przez jej podejście do życia, uczennicę postrzega się jako nienormalną i w istocie jest w tym ziarno prawdy… Koledzy i koleżanki nie wiedzą jednak, że inność Yugi tkwi w posiadanej przez nią mocy, pozwalającej poznać najgłębiej skrywane ludzkie lęki. Wszystko zmienia się, gdy do klasy dołącza nowa dziewczyna – Saho Fukudoku, która sprawia, że Nonoka powoli zaczyna się otwierać.

Ludzka psychika

Doll Star to manga z gatunku thriller psychologiczny z elementami nadprzyrodzonymi. Na jej fabułę składa się kilka oddzielnych wątków, połączonych motywami działania ludzkiej psychiki oraz zdolności Yugi. Epizody te są tajemnicze i zagadkowe, ale i nierzadko pełne przemocy – zarówno fizycznej, jak i umysłowej.

Widać, że autorka, Satomi Ran, postanowiła zgłębić tajniki ludzkiego strachu czy mechanizmów obronnych, w efekcie tworząc bardzo interesujące i wciągające dzieło, będące studium psychiki człowieka. Scenarzystka nie boi się poruszać trudnych tematów, dlatego w Doll Star znajdziemy wątki przemocy domowej, nietolerancji, samobójstwa, problemów z własną tożsamością, traumy, samotności i… zła. Zła, które, jak pokazuje Ran, przybiera różne kształty, a każde ma swoje źródło w głęboko skrywanych strachu czy bólu. Autorka jednak nie stara się usprawiedliwiać (auto)destrukcyjnych zachowań, a rozłożyć je, może nie na czynniki pierwsze, lecz przynajmniej na jakieś mniejsze części, wskazując także ich motywy.


Szczególnie ciekawym zabiegiem okazuje się, choć może zabrzmieć to głupio, dodanie pluszaków jako elementu odgrywającego istotną rolę w kształtowaniu psychiki i wspomnianych mechanizmów obronnych. Przytulanki są bowiem czymś przynoszącym bohaterom ukojenie, a jednocześnie swego rodzaju nośnikami – wspomnień, bólu. Zabawki te pełnią funkcję niemych obserwatorów, świadków traumatycznych zdarzeń, wychodzących na wierzch w zaciszu domowym skrywanych lęków oraz mrocznych myśli. To one przyjmują na siebie część cierpienia, pozwalając postaciom wyładować się na nich, by toczyć względnie normalne życie. Nikt, poza Yugi, nie usłyszy ich rozdzierających krzyków, nikomu nie zdradzą sekretów swoich właścicieli – pozornie uśmiechniętych, a pełnych mroku wewnątrz.

Co skrywają mijane osoby?

By utrzymać niepokojący klimat mangi, Ran każdemu bohaterowi poszczególnego epizodu przypisuje jakąś tragiczną przeszłość. Brak w Doll Star optymizmu, miejscami zatem robi się ciężko. Wrażenie to potęguje sposób odkrywania przed czytelnikiem kart – historie są zagadkowe i nieoczywiste – wcale niełatwo zatem przewidzieć, co pojawi się na następnych stronach. Scenarzystka zaskakuje rozwiązaniami, a zastosowane dynamiczne przeskakiwania między postaciami sprawiają, że odbiorca nawet nie ma czasu ich zakwestionować. Po dłuższym zastanowieniu natomiast część przedstawionych finałów może budzić wątpliwości.

Cel, którego się obawiają

W Doll Star główną bohaterką jest teoretycznie nowa uczennica –  wspomniana Saho Fukudoku, jednak nie sposób nie oprzeć się wrażeniu, iż niemal całkowicie niepotrzebną. Jasne, to ona wprowadza czytelnika w świat Yugi, bo to właśnie od znajomości tej dwójki zaczyna się przedstawienie historii Nonoki (oraz zgłębienie jej przeszłości), niemniej protagonistka gra tu drugie skrzypce. Co więcej, jawi się jako nieco nijaka, mało charakterystyczna i mdła, a prawdziwą gwiazdą, od początku do końca, staje się „zaklinaczka” ludzkich strachów.

Wizualnie

Ciekawej fabuły dopełniają rysunki Maki Ebishi. Artystka sprawnie posługuje się cieniowaniem i stawia głównie na operowanie tuszem niż rastry. Ilustracje są schludne i szczegółowe, a jednocześnie liczba detali jest na tyle wyważona, by nie przyćmiewać istoty przekazywanych treści. Kreska zmienia się także nieco, w zależności od sceny, dzięki czemu bardzo dobrze oddaje głębię oraz klimat danej sytuacji oraz tam, gdzie powinna, budzi niepokój.

Moc Słów

Doll Star wypada w swoim gatunku naprawdę przyzwoicie. Tajemnicza i mroczna aura, towarzysząca tej mandze, szybko udziela się czytelnikowi, co pozwala mu przejść przez ten nieco ciężki tematycznie komiks zadziwiająco lekko i bezproblemowo.

Plus tego tytułu to z pewnością próba stworzenia studium mrocznej części ludzkiej psychiki, bo choć czasem przemyślenia te są przesadnie głębokie, to jednak w ogólnym rozrachunku przekazują dokładnie to, co powinny. Satomi Ran podkreśla uniwersalną prawdę o świecie – nic nie jest jednoznacznie czarne lub białe, a skala szarości rozciąga się w nieskończoność.

Manga Doll Star nie posiada ograniczenia wiekowego, ale z uwagi na poruszane w niej kwestie przemocy w różnych wydaniach, nie polecam jej młodszym czytelnikom. Przypadnie do gustu raczej dorosłym, a także w jakimś stopniu obeznanym z japońskimi komiksami. Na pewno nie jest to tytuł odpowiedni do rozpoczęcia swojej przygody z mangami, ale zdecydowanie wart zapoznania się na późniejszych jej etapach.

 

Tytuł: Doll Star – Wariant Mocy Słów

Autorka: Satomi Ran

Ilustracje: Maki Ebishi

Liczba stron: 395

Wydawnictwo: Waneko

podsumowanie

Ocena
7.5

Komentarz

Manga „Doll Star” to interesujące studium mrocznej części ludzkiej psychiki. Raczej dla starszych i obeznanych z japońskimi komiksami.
Adrianna Dworzyńska
Geek i fanatyczka popkulturalna. Fascynatka astrofizyki, miłośniczka wszystkiego, co brytyjskie. Członkini wielkiej trójki fandomów. Ceni magię ponad efektami, dlatego kocha Doctora Who i Merlina nad życie. Dyrektor ds. Memologii 2.0, śmieszek 24/7, ale przede wszystkim stuprocentowy hobbit - lubi święty spokój, jedzenie i spanie.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu