Cisza samotności. „Słyszę twój głos” – recenzja mangi

-

Jednotomowe mangi są świetnym sposobem na zapełnienie wolnej chwili. Krótkie opowiadania, które przedstawiają, mają różnoraki wydźwięk i nierzadko trafiają wprost do serca czytelnika, wywołując sporo emocji.

Słyszę twój głos to manga powstała na podstawie historii Otsuichiego, a zilustrowana przez Hiro Kiyoharę. Wymyślona przez autora fabuła jest na tyle charakterystyczna, że doczekała się również adaptacji w postaci anime. Czy zatem komiks zauroczy czytelników równie mocno co oryginał Otsuichiego?

Samotna nastolatka

Aihara jest licealistką mającą problemy z nawiązywaniem znajomości. Skryta i nieśmiała, nie do końca wie, jak rozmawiać ze szkolnymi koleżankami. Poczucie wykluczenia potęguje fakt, iż dziewczyna nie posiada telefonu komórkowego, tak powszechnego wśród jej rówieśników. Nie mając przyjaciół i spędzając czas samotnie, Aihara odpływa myślami w stronę idealnego urządzenia. W swojej głowie kreuje wymarzony telefon, a angażuje się w tę czynność bezbrzeżnie, do tego stopnia, iż wybiera dla wyimaginowanej komórki dzwonek, tapetę, ustawia nawet budzik.

Pewnego dnia jednak telefon zaczyna wydawać dźwięki, słyszalne tylko dla protagonistki. Z początku Aiharę ogarnia strach, bowiem komórka dzwoni, jakby była prawdziwa. Aż w końcu licealistka odbiera telefon, a po drugiej stronie słyszy głos pewnego chłopaka – Shinyi Nozakiego – ucznia, który, podobnie jak bohaterka, wymyślił sobie urządzenie.

Dramat

Nie wiem dlaczego, ale spodziewałam się innego klimatu tej mangi. Miałam wrażenie, że będzie to coś w rodzaju niepokojącego thrillera, otrzymałam zaś pełnokrwisty dramat. Wyszło mi to jednak na dobre, bowiem przedstawiona historia zdaje się warta zapoznania z nią.


Mimo wszystko czuję w tej opowieści zmarnowany potencjał, a wpływ na to miało kilka czynników. Słyszę twój głos zdaje się mangą zbyt krótką, by historia w pełni „rozwinęła skrzydła”. Początkowo fabuła dawała nadzieję na spokojną, nieco melancholijną opowieść, później jednak szybko zaczęła być przewidywalna. Już po kilkunastu stronach bystry czytelnik domyśli się, w którą stronę zmierza historia Aihary i Shinyi – a przekonuje się o tym równie ekspresowo, bowiem obie postaci nie otrzymują odpowiedniej liczby kadrów, by zarówno ich relacja, jak i charaktery nabrały jakiejś głębi. W trakcie lektury można odnieść wrażenie, iż mangaka czym prędzej chciał dotrzeć do punktu kulminacyjnego. Ten z kolei stanowi typowy i niezbyt wyrafinowany, szablonowy wyciskacz łez, którym ciężko się przejąć, gdy brnąc przez poprzednie kartki nie udało się wcześniej wypracować zaangażowania odbiorcy w historię czy chociażby zainteresowania losami bohaterów. Uważam natomiast, iż dla części czytelników taka konstrukcja komiksu będzie na plus, ponieważ wszystko, co jest im potrzebne, zostaje podane na tacy i nie ma nic ponad to.

Z drugiej jednak strony Słyszę twój głos opowiada o przytłaczającej ciszy samotności i zamknięcia w sobie, jednocześnie dając nadzieję na lepsze jutro. Przez chwilę możemy obserwować, jak Aihara stara się pokonać własne lęki i kompleksy, otrzymując także pomoc z nieoczekiwanej strony. Pomoc, której tak bardzo potrzebowała. Kiedy ta wycofana dziewczyna zaczyna się nieco otwierać, można poczuć ogarniające serce ciepło.

Delikatność

Sama manga została wydana bardzo profesjonalnie. Minimalistyczna okładka przyciąga wzrok i cieszy swoją estetyką, w środku zaś znajdziemy kilka barwnych stron, sprawiających równie pozytywne wrażenie. Prawdę mówiąc, chętnie przeczytałabym tę mangę właśnie w kolorze.

Szkice Kiyohary także należą do jednych z ładniejszych – kreska jest wyrazista, a jednak sprawia wrażenie delikatności, rastry dobrze dopasowane, a mimika postaci sprawnie oddana. Przydałoby się nieco więcej dynamizmu, natomiast z uwagi na charakter komiksu, nie stanowi to rzeczy niezbędnej.

Dysonans

Mam problem z oceną tej jednotomówki, ponieważ sama historia jest świetnym pomysłem z ogromnym potencjałem, którego po prostu nie wykorzystano. Gdyby tylko pogłębić postaci, nie pędząc z fabułą na złamanie karku, w celu (takie przynajmniej odniosłam wrażenie) wyciśnięcia kilku dość wymuszonych łez, z pewnością Słyszę twój głos nabrałoby nieco innego wydźwięku i silniej wpłynęło na emocje.

Myślę, że ta opowieść zasługuje na trochę więcej, ale mimo to nie żałuję zapoznania się z nią. Jestem również pewna, iż części czytelników przypadnie do gustu, zadowoli brakiem „lania wody” i wzruszy tak jak zapewne miał w zamyśle mangaka. Słyszę twój głos nie stanowi jednoznacznie złej pozycji, ale też daleko tej mandze do ideału. Historia zaciekawiła mnie jednak na tyle, że chętnie poszukam innych jej wersji.

 

Tytuł: Słyszę twój głos

Autorzy: Otsuichi, Hiro Kiyohara

Liczba stron: 196

Wydawnictwo: Waneko

Adrianna Dworzyńska
Geek i fanatyczka popkulturalna. Fascynatka astrofizyki, miłośniczka wszystkiego, co brytyjskie. Członkini wielkiej trójki fandomów. Ceni magię ponad efektami, dlatego kocha Doctora Who i Merlina nad życie. Dyrektor ds. Memologii 2.0, śmieszek 24/7, ale przede wszystkim stuprocentowy hobbit - lubi święty spokój, jedzenie i spanie.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu