Baśniowo, lecz skromnie. „The Pathless” – recenzja gry

-

Oszczędność. To chyba najlepsze słowo, jakie przychodzi do głowy po zetknięciu się z The Pathless od Annapurna Interactive. Oszczędność fabuły. Oszczędność dialogu. Oszczędność środków. To nie jest oferująca wodotryski i niezapomniane wrażenia propozycja, która zostanie w sercu gracza na lata, ale można w niej dostrzec coś czarującego. Coś, co przyciąga i sprawia, że trudno nie docenić jej uroku.

Za stworzenie The Pathless odpowiada niezależne amerykańskie studio Giant Squid, które zdobyło szerokie uznanie swoją debiutancką produkcją, Abzu, docenianą za przyjemny klimat i artystyczny charakter. Nie inaczej jest tym razem.

W krainie baśni

The Pathless_20210106174859

Gdy myślę o atmosferze The Pathless, w mojej głowie rodzą się skojarzenia z baśniami. W grze wcielamy się w młodą Łowczynię przybywającą na mityczną wyspę, by – jak to zazwyczaj w takich przypadkach bywa – ocalić świat przed złem i ciemnością. Jej towarzyszem jest orzeł, z którym nawiązuje bliską więź i wspólnie eksploruje otoczenie pełne tajemniczych ruin i artefaktów, lasów oraz dzikich zwierząt.

Screen z gry


Od pierwszych sekund rozgrywki zatapiamy się w przepięknym świecie. Kreskówkowa grafika wypada oczywiście skromnie na tle wielu współczesnych gier, ale ta oszczędność środków wyrazu jest czymś, co nadaje The Pathless wyjątkowego charakteru. A jeśli dodamy do tego klimatyczną, czarującą muzykę – to aż nie chce się odrywać od tego świata. Giant Squid wie, jak tworzyć produkcje, które przyciągają uwagę i otulają gracza ciepłem, wciągając go do mitycznych, nieznanych dotąd krain.

I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że dość szybko to otulające ciepło zostaje przegnane przez najzwyklejsze w świecie znużenie.

W krainie nudy

Mechanika gry jest prosta, ale dość efektowna. Nasza Łowczyni może spacerować lub biec, robić wślizgi na ziemi i akrobacje w powietrzu, a nawet unosić się na skrzydłach swojego orła. Przyspieszenia nabiera za każdym razem, gdy ustrzeli z łuku jeden z tysięcy porozrzucanych po okolicy celów, co umożliwia graczowi bardzo przyjemne przemieszczanie się po krainie. I nawet dość szybko przestaje przeszkadzać brak mapy, bo eksplorowanie tego barwnego świata dostarcza sporo frajdy, a pewną pomocą okazuje się noszona przez bohaterkę maska, której uruchomienie podświetla najważniejsze obiekty wokół niej.

Screen z gry

Z upływem rozgrywki problemem staje się jednak powtarzalność schematów. Wciąż tylko biegamy po tych samych terenach i podobnych wnętrzach, skaczemy lub strzelamy, a raz na jakiś czas przyjdzie nam rozwiązać prostą zagadkę albo zmierzyć się z jakąś przerażającą istotą – i na tym koniec. Fabuła The Pathless jest szczątkowa, dialogi ograniczono do minimum, a i nowe wyzwania stawiane przed Łowczynią niespecjalnie się od siebie różnią. Trochę sprytu, trochę uważności – i już po wszystkim.

Screen z gry

Czuję odrobinę rozczarowania, bo otrzymuję tutaj efektownie zapakowany podarunek, daję się porwać artystycznemu, uroczemu klimatowi, przez jakiś czas dobrze się bawię podczas eksplorowania świata, a potem, gdy już prezent jest odpakowany, uświadamiam sobie, że wewnątrz wielkiego pudełka znajduje się coś, co ledwo można dostrzec. W rzeczywistości każdy kolejny kontakt z grą rodzi we mnie frustrację, że znowu zobaczę te same zakamarki i w kółko będę robić coś, co już parę razy robiłam.

Nie pamiętam, kiedy ostatnio aż tak się nudziłam.

Dobre… na raz

The Pathless w świecie gier przygodowych nie wprowadzi żadnej rewolucji i najpewniej nie zapisze się w historii na lata, ale myślę, że znajdzie swoich fanów. To dobra propozycja na dłużące się zimowe popołudnie, przy której można spędzić kilka całkiem udanych godzin. Gracze niemający żadnych większych wymagań ponad dostarczenie sobie niegłupiej rozgrywki, z całą pewnością znajdą tutaj coś dla siebie. Piękna oprawa audiowizualna, ciekawa mechanika i wyjątkowa, artystyczna aura przyciągają i zapraszają do przyjemnej rozgrywki. I chociaż nie jest to propozycja, do której będzie się zasiadać przez długie tygodnie, to i tak warto The Pathless poznać. Gra dostępna jest na PC, PS5, PS4 i iOS.

  • Baśniowy klimat
  • Fantastyczna ścieżka dźwiękowa
  • Ciekawa mechanika
  • Minimalistyczna grafika
  • Dynamika rozgrywki

  • Szczątkowa fabuła
  • Powtarzalność schematów
  • Mało wymagające zagadki
  • Niski poziom trudności

podsumowanie

Ocena
6

Komentarz

Jeśli lubisz mało wymagające przygodówki, które opierają się przede wszystkim na eksploracji i rozwiązywaniu łamigłówek, to propozycja studia Giant Squid może przyciągnąć twoją uwagę. Czas spędzony przy The Pathless jest ciekawym doświadczeniem – szczególnie od strony audiowizualnej – i pozostaje żałować, że nie dano nam tutaj czegoś więcej ponad proste schematy. Może wtedy ta piękna, klimatyczna gra spotkałaby się z szerokim uznaniem i podbiła serca milionów ludzi na świecie?
Klaudyna Maciąg
Klaudyna Maciąghttps://klaudynamaciag.pl
Za dnia copywriter, wieczorami - nałogowy gracz. Widywana albo z książką pod pachą, albo z padem w dłoni. Dużo czyta, jeszcze więcej tworzy i ogląda. Uzależnienie od popkultury, piłki nożnej i żużla zdiagnozowane już ze trzy dekady temu.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu