Zbrodnia i zemsta. „Assassin’s Creed Valhalla: Oblężenie Paryża” – recenzja dodatku do gry

-

Im dłużej przyglądam się serii Assassin’s Creed, tym bardziej nie mogę pozbyć się wrażenia, że twórcy idą po linii najmniejszego oporu. 

O Valhalli pisałem już wcześniej, kiedy na rynku pojawił się pierwszy większy dodatek do tej gry, a mianowicie Gniew Druidów. 

Oblężenie Paryża to drugi i ostatnie rozszerzenie, który wchodzi w skład przepustki sezonowej. Patrząc na tytuł, nietrudno się domyślić, gdzie tym razem żagle Drakkara zabrały Eivora. Jednak teraz żałuję, że pochyliłem się nad tym dodatkiem, ponieważ jest dowodem na to, iż Ubisoft nie do końca wie, co robić, gdy mowa o wzbogacaniu swoich produkcji o kolejne opowieści. 

Nowi osadnicy, a to oznacza nowe przygody? 

Oblężenie Paryża zaczyna się prawie tak samo, jak Gniew Druidów, gdyż ponownie w naszej osadzie pojawiają się nowi przybysze. Jednak pochodzą oni z krainy, gdzie w bój szybciej pójdą wino i ser niż miecze i topory. 

Toka oraz Pierre przybywają do Kruczej Przystani, by prosić Eivora o pomoc w walce z Królem Karolem „Otyłym”, który za zło tego świata uważa Normanów, przez co ciągle jest z nimi w konflikcie, a ten pochłonął już za dużo istnień. 


Zdjęcie

W drogę ruszyć czas! 

Po przybyciu do nowej krainy dowiadujemy się, iż Sigfred, władca Normanów, chce, byśmy pomogli mu wygrać ze wspomnianym wcześniej królem. Eivor nie ma oczywiście innego wyboru niż wzięcie toporu i udanie się na bitwę, lub spróbowanie dyplomacji. Niestety to drugie nie zda egzaminu, ponieważ obie strony konfliktu chcą wojny. 

Zdjęcie

Dlatego podobnie jak w przypadku głównego wątku Valhalli, tak i w Oblężeniu Paryża musimy stoczyć wiele bitew, podbić parę miejsc i przygotować się na wojnę pod tytułowym miastem. 

Bardzo krótka, nudna i liniowa zabawa! 

Gdy pisałem o Gniewie Druidów, to wspomniałem, że całość można ukończyć w piętnaście godzin, co oznacza, że jest trochę rzeczy do zrobienia podczas rozgrywki. Tymczasem Oblężenie Paryża trwało mniej więcej osiem godzin, gdyż głównym grzechem tego tytułu był niesamowicie prostolinijny wątek fabularny. Zaczął się on ideą wojny, później przyszedł czas na przygotowania do oblężenia, a potem zostało już tylko samo zniszczenie. 

Zdjęcie

Ekipie z Ubisoftu udało się w tym dodatku tylko jedno: mianowicie klimat mrocznej i trawionej przez wojnę oraz plagę Francji. Brud, syf, szczury i śmierć – tym śmierdzą ulice Paryża. Pomijając większe osady, nie ma nic poza wielkimi, pustymi polami i otaczającą je mgłą. Oblężenie Paryża jest po prostu puste, a szkoda, ponieważ można było zrobić to inaczej. 

Optymalizacja? Jest, ale jakby jej nie było. 

Sprawdzałem dodatek na konsoli PlayStation 5, a ta zawieszała się za każdym razem, gdy na ekranie pojawiała się większa liczba przeciwników co, jak na ironię, było sercem tego całego rozszerzenia. Z drugiej strony nie kryję zdziwienia, ponieważ to jedyna wada, na który trafiłem podczas swojej rozgrywki, a patrząc na to, jak Ubisoft podchodził do rozwiązywania problemów w tytułach firmy na przestrzeni ostatnich lat, fakt ten może stanowić duże zaskoczenie. 

Warto wybrać się do Francji wraz z naszymi wikingami? 

Prawda jest taka, że nie. Nie ma tutaj specjalnie rozbudowanego wątku fabularnego, tylko walka, rozmowy i ponowne starcia, które po krótkim czasie też stały się niesamowicie nudne. Oblężenie Paryża jest idealnym dowodem na to, że jakość dodatków do Assassin’s Creed można opisać zwrotem: ze skrajności w skrajność. Jeśli spojrzymy na poprzednie rozszerzenia do gier o skrytobójcach, to widać tendencję, lecz do tej pory drugi dodatek zazwyczaj był tym lepszym, a tutaj mamy sytuację odwrotną. 

Kiedy zastanawiałem się, jak w jaki sposób ocenić to rozszerzenie, sformułowanie opinii przyszło i mi z łatwością, ale w tym negatywnym sensie. W tym tytule po prostu nie ma niczego, co by sprawiło, że mógłbym pisać o nim w superlatywach. 

W recenzji Gniewu Druidów wspomniałem, że Ubisoft potrafi tworzyć wciągające historie w klimatycznych lokacjach, lecz teraz muszę to odwołać, ponieważ Oblężenie Paryża udowodniło mi, iż się myliłem.

Jeśli szukacie nowej przygody z wikingami, to tym razem nie znajdziecie jej w dodatku do Assassin’s Creed Valhalla. Nie potrafię uzasadnić, dlaczego ktoś miałby chcieć marnować czas i pieniądze (104 złote) na Oblężenie Paryża. Ta pozycja mogłaby nie powstać – a gracze nic by nie stracili, a Valhalla zostałaby zapisana w ich pamięci jako przyjemna historia. 

  • Klimat mrocznego, trawionego zarazą Paryża 

  • Kraina jest pusta 
  • Nie ma tutaj specjalnie niczego nowego, co by zmieniało grę względem podstawki
  • Fabuła jest schematyczna, co szybko nudzi 
  • Spadki klatek przy większej liczbie postaci na ekranie (zwłaszcza podczas bitew)
  • Nie ma tu różnorodnych zadań 

podsumowanie

Ocena
4

Komentarz

„Oblężenie Paryża” to dodatek krótki i schematyczny. Nie sądzę, iż jest wart chociaż części swojej właściwej ceny. Niemniej, jeśli chcecie zobaczyć, jak toczy się oblężenie francuskiego miasta w świecie Eivora, a nie macie dość „Valhalli”, to jest to dodatek, którego szukacie. 
Karol Riebandt
Gość, do którego dzwoni Rick, gdy Morty ma wolne. Maruda i gracz, ale nie pogardzi też dobrym komiksem i książką.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu