Obraz i słowo. „Dixit” – recenzja podstawki i dodatków

Kilkoro znajomych siedzi wokół stołu, na którym znajdują się porozrzucane karty z przepięknymi, często bardzo abstrakcyjnymi i przedziwnymi obrazkami. Na twarzach niektórych widać zawód, inni zacierają ręce i przesuwają po planszy pionki w kształcie zajączków. Tu nie ma miejsca na kombinowanie ani na skomplikowane strategie, bowiem Dixit to gra w skojarzenia.

W 2008 roku Jean-Louis Roubira i Marie Cardouat stworzyli pierwszą talię. Obecnie jest już ich dziewięć i robią się coraz ładniejsze. Zasady są bardzo proste. Pierwsza osoba zostaje bajarzem i spośród swoich kart wybiera jedną, o której wygłasza zdanie – niezbyt oczywiste, ale i niezbyt mętne. Inni uczestnicy dobierają z własnych talii kartę przywodzącą na myśl frazę bajarza, wszystkie zostają jednocześnie odkryte na stole i gracze muszą wybrać obrazek najbardziej kojarzący im się z opisem. Na własną kartę oczywiście nie można głosować!

Więcej niż tysiąc słów

Nierzadko trzeba się nagłowić, żeby wymyślić coś na tyle jasnego, że ktoś to odgadnie, ale nie na tyle prostego, że wszyscy od razu skojarzą, o co chodzi (wtedy nie dostaje się punktów!). W Dixit z jednej strony fajnie grać w towarzystwie przyjaciół – wtedy testujecie, jak dobrze się tak naprawdę znacie, ale z drugiej jest to świetny sposób na poznanie osób, z którymi spotykacie się tylko od czasu do czasu. Nic tak nie zbliża, jak wspólne odniesienia i skojarzenia! Dixit jest idealna na rodzinne spotkania (świetny sposób na zagłuszenie telewizji), ale też na wypełnione śmiechem i żarcikami wieczory ze znajomymi.

Minidzieła sztuki

Karty do Dixita są prześliczne. Talie zostały stworzone przez różnych artystów, dzięki czemu każda ma swój własny, niepowtarzalny klimat. Ich nazwy odzwierciedlają tematykę i oczywiście sugerują, w jaką stronę poszedł ilustrator. Widać, że w każdą kartę włożone zostało maksimum wysiłku i pomyślunku.

Ja posiadam obecnie cztery dodatki: oryginalny, Podróże, Marzenia i Wizje. Ten ostatni absolutnie uwielbiam, czasami nawet wyjmuję wszystkie karty z pudełka i po prostu je przeglądam. Są cudowne, a niektóre zostały ozdobione także złoceniami. Przywodzą nieco na myśl kreacje studia Ghibli połączone z interpretacjami wizerunków postaci z różnorodnych mitologii i legend.

 

Dixit mogę z czystym sumieniem polecić wszystkim lubiącym korzystać ze swojej wyobraźni i ją odrobinę gimnastykować. Zapewnia sporo zabawy (u mnie nigdy nie kończyło się to jedynie na pół godzinie, ale to oczywiście zależy od entuzjazmu innych), jest przyjemna dla oka i można ją zabrać ze sobą praktycznie wszędzie. Dobrze byłoby zaopatrzyć się w planszę z króliczkami-pionkami, gdzi widać postęp, ale nie jest ona niezbędna – wystarczy mieć talię kart i płaską powierzchnię.

 

 

 

Tytuł: Dixit
Liczba graczy: 3-6 osób
Wiek: 8+
Czas rozgrywki: 30+ minut
Wydawnictwo: Rebel

Diana Cereniewicz

Diana Cereniewicz

Science fiction, boks i joga - to lubię. Szczególnie science fiction, ale (często) zdarzają mi się też guilty pleasures w postaci filmów i seriali klasy c. Nie lubię spacerów w deszczu i smętnego gapienia się przez okno.

Komentarze

  • Adrianna Rakowska
    17 kwietnia 2018 at 13:02
    Permalink

    Kocham Dixita, nie ogranicza wyobraźni, a najwięcej zabawy jest wtedy, kiedy znasz kogoś na wylot i od razu wiesz, co miał na myśli 😀

    Reply
  • Anna Jakubowska
    17 kwietnia 2018 at 10:22
    Permalink

    Uwielbiam Dixit: śliczna gra, trochę absurdalna, a przy tym banalnie prosta. I zawsze jest przy niej bardzo wesoło 🙂

    Reply
  • Monika Doerre
    12 kwietnia 2018 at 09:59
    Permalink

    Uwielbiam tę grę. Pamiętam, jak grałam w nią godzinami na wakacjach z przyjaciółmi. Piękne wspomnienia.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.